EN
2.07.2022, 09:44 Wersja do druku

Warzenie

O „Ulissesie”, premierze poznańskiego Teatru Polskiego w reżyserii Mai Kleczewskiej, rozmawiają Jakub Moroz i Przemysław Skrzydelski


Skrzydelski: Maja Kleczewska znów zaskakuje.

Moroz: To Maja Kleczewska jeszcze może czymś zaskoczyć?

Skrzydelski: Tak czy inaczej, w tym zamykającym się właśnie sezonie wystawiła aż trzy tytuły. Zupełnie różne. Na podstawie Bergmana, Mickiewicza i teraz – Joyce’a.

Moroz: Bergman z warszawskiego Powszechnego podobał mi się bardzo, „Dziady” ze Słowackiego zupełnie mnie nie przekonały, a najnowszego „Ulissesa” z Teatru Polskiego w Poznaniu doceniam za momenty.

Skrzydelski: Za momenty – powiadasz. Trochę jednak ironicznie?

Moroz: Absolutnie nie.

Skrzydelski: Zdaje mi się jednak, że nie da się uciec od pytania podstawowego: po co Kleczewskiej modernistyczne arcydzieło Joyce’a? Rozumiem, że można być jak Michał Zadara i reżyserować niemal wszystko, jak leci: od Kochanowskiego po Tokarczuk, ale nikt mi nie wmówi, że to pozorne bogactwo nie ma swojej ceny. Otóż jest nią najczęściej pewna doza koniunkturalizmu lub w najlepszym przypadku powierzchowności, łatwego „oblatywania” repertuaru. I coś takiego wyczuwam w „Ulissesie”. To przedstawienie o wszystkim: o życiu, o polityce, o Poznaniu, no i przy okazji wykorzystujące monologi z powieści Joyce’a. Zatem wpadamy w strumień świadomości co się zowie. Szkoda tylko, że – znów koniunkturalnie – Maja Kleczewska tytułuje swoją pracę tak samo jak Dublińczyk. Proponowałbym: „Kleczewska/Joyce show”. Ale co tu dużo gadać. Przecież ten „Ulisses” dzieje się w Poznaniu. I to podobno jest wyjątkowo interesujące.

fot. Natalia Kabanow/mat. teatru

Moroz: Jednak przyznasz, że to spektakl o ujmującej formie.

Skrzydelski: Ujmującej? Panie redaktorze, stoliki kawiarniane, przy których zasiada publiczność? Plan gry, w którym na równym poziomie widownia i aktorzy przebywają obok siebie? Dwa liche bary z piwem, whisky i lemoniadą po obu stronach poznańskiej bombonierki? Nie powiedziałbym, że Zbigniew Libera się napracował, fundując nam tę przestrzeń. Jest dużo gorzej niż przy innych wspólnych realizacjach reżyserki i scenografa.

Moroz: Lubię ten typ teatralności Kleczewskiej i Libery. Wymieniam go obok reżyserki, bo niemałą - obok aktorskiej - zasługę w stworzeniu atmosfery „dziania się” na gorąco należy oddać pracy scenografa. Podział na widownię i scenę, jak wspomniałeś, zostaje tu zniesiony. Aktorzy chodzą między nami, kupują napitki w barze, czasem chowają się na zapleczu. Na balkonach umieszczono muzyków: kilkoro instrumentalistów i kameralny zespół chóralny, któremu przewodzi Aleksandra Bożek, na co dzień aktorka stołecznego Powszechnego. Za muzykę odpowiada Cezary Duchnowski. Jest tu i harmonijna, chóralna polifonia, i dziki krzyk, i niespokojne pulsowanie instrumentów.

Skrzydelski: Ten chór to najlepsze, co przytrafiło się tej inscenizacji. Dopiero w jego kontekście mógłbym się zgodzić, że udało się powołać namiastkę przestrzeni. To znaczy, dzięki chórowi zostajemy jednak przeniesieni na wyższy poziom. Rodzi się poezja, umiera publicystyka. Ale tak jest tylko momentami. Sam rzekłeś o „momentach”. Co do aktorów – chodzą między nami. Dokładnie tak. Chodzą, często nie wiedząc, co z sobą począć. No ale przecież te dwa bary to dla nich ratunek. Można podejść, zamówić piwo, wódkę czy wątróbkę i wrócić do stolika albo półprywatnie uciąć sobie pogawędkę z kolegą, który akurat także zamawia. I tak poudawać, że o czymś się opowiada. Jeden ze świetnych aktorów Teatru Polskiego, Piotr Kaźmierczak – który tym razem nie ma zbyt wiele do zagrania, za to momentami przeobraża się w polskiego antysemitę-ksenofoba w uniformie straży granicznej (nawiązując jakże sprytnie, po poznańsku, do jednej z postaci, którą w powieści Leopold Bloom spotyka w knajpie) – przez trzy godziny wypija bodaj cztery butelki bezalkoholowego piwa znanej marki. Aż specjalnie liczyłem, gdyż nic innego mej uwagi nie przyciągnęło.

Moroz: Nie zapominaj o ekranach z wizualizacjami morza i o dużym napisie: Terminal A, sugerującym, że znajdujemy się nie tylko na ulicy, ale i trochę na dworcu kolejowym.

Skrzydelski: Trochę. Redaktorze, co prawda nie jestem wielbicielem teatru Kleczewskiej, ale drzewiej bywało, że scenografia było jego mocną stroną. Nawet w słynnych „Dziadach” z końcówkami żeńskimi doceniałem przestrzeń.

Moroz: Tym razem w swojej krytyce się mylisz. Moim zdaniem ta niepozorna, ascetyczna forma oferuje sporo możliwości. Obserwujemy sugestywną scenografię, która może być ruchliwą ulicą nowoczesnego miasta, kamieniczną, duszną klitką, pubem czy spelunką. Jednak najważniejsze, że ostatecznie przez cały czas nie zapominamy, że jesteśmy w teatrze, który chce z nami nieco poigrać, podrażnić nas, lecz także rozbawić. Zauważ też, że w tym „Ulissesie” ważny jest aspekt karnawałowości, w której wszystko może się zdarzyć i w której każdy może zostać tym, kim chce.

Skrzydelski: Dobrze, powiedzmy, że to dostrzegam, tylko do czego to jako całość zmierza? Książka Joyce’a otwiera multum skojarzeń, ale przede wszystkim chyba dotyka, tak jak jej intelektualna matryca – „Odyseja” Homera – ludzkiego doświadczenia.

fot. Natalia Kabanow/mat. teatru

Moroz: Spektakl zawiera w sobie ciekawą podwójność: jest zarówno adaptacją „Ulissesa”, jak i zabawą w teatr, dowodem na to, że potrafi być intensywnym spotkaniem między ludźmi. Po prostu.

Skrzydelski: Ach, cóż to za postdramatyczny efekt. Jednak to dobrze, że widzowie też mogą korzystać z tych barowych dobrodziejstw. Ale jeśli wspominasz o adaptacji, to nie pojmuję, dlaczego Bloom (Piotr Jankowski) i Stefan Dedalus (Michał Sikorski) muszą wędrować przez Poznań, a nie Dublin. Nie wiem, kto to wymyślił: dramaturg Damian Josef Neć, reżyserka czy może dyrektor Maciej Nowak, lecz jest w tym jakaś nonszalancja. Poznańskie problemy i ploteczki przekazu „Ulissesa” nie wzbogacają, ale go trywializują. Scena pod wodzą Nowaka nie jest tak ważnym adresem na teatralnej mapie Polski, by miała kreować lokalne mity o ogólnopolskiej sile oddziaływania.

Moroz: Mnie nerwowy rytm inscenizacji bardzo odpowiada. Jest w nim szaleństwo i frenezja objawiająca się w wielu formach emocjonalnego wyrazu: czasem groteski, czasem grozy lub rozpaczy. Przeważnie jednak w nieoczekiwanym komizmie, wynikającym z bliskości aktorów, atmosfery duchoty, którą wywołuje sceniczna kotłowanina. W ten sposób przecież rzecz nawiązuje do szlachetnej, choć niegrzecznej, tradycji kabaretu artystycznego z przełomu wieków, gdzieś z Paryża czy Berlina. Miałem też skojarzenie z pracami Cricot 2 Tadeusza Kantora z okresu przed „Umarłą klasą”.

Skrzydelski: Czy nie przesadzasz? Rozumiem, że u Kantora przestrzeń, znaki sceniczne czy cała semantyka ruchu i plastyki przedstawienia miały znaczenie równie ważne, jak działania aktorskie, ale mimo wszystko idziesz zbyt daleko. To z kolei rezultat twoich sentymentów krakowskich… A zatem kardynał Dziwisz w kapeluszu muchomora na pewno ujął cię swoim karnawałowym przekazem, bo to też Kraków, nie Poznań…

Moroz: To ten sam typ teatralności, mieszającej to, co najniższe, z tym, co wysokie, klaunadę z grozą, powagę z wulgarnością. To podobny zgiełk i komizm z niego wynikający.

Skrzydelski: Ale to wszystko po to, żeby odtworzyć chaotyczne doświadczenie nowoczesnej miejskości - jak podpowiada program do spektaklu? Śmiem twierdzić, że to za mało, żeby wyjaśnić sięgnięcie po Joyce’a. Czy też może chodzi o to, by pokazać postaci z „Ulissesa” jako szlachetnych, lecz zahukanych odmieńców, którzy muszą pędzić marny żywot w krainie despotycznych tradycjonalistów? I dlatego Bloom niczym polityk obiecuje tłumom „karnawał z rozpustą i w maskach” oraz „wolny, laicki Kościół”? Panie redaktorze, to są tylko i wyłącznie problemy Mai Kleczewskiej, a nie egzystencjalizm z „Ulissesa”.

Moroz: Tu się zgodzę, bo oczywiście wielkiego odkrycia w tym nie ma. Doświadczenie miasta jako doświadczenie nowoczesności rozmaite awangardy ćwiczą w sztuce już od ponad stu lat. Jeśli z kolei za pośrednictwem Joyce’a Kleczewska chciała także pokazać w jakiejś mierze teatr polityczny (a chyba taką strategię ostatnio uwielbia), to także nie widzę tu nic nowego. Otrzymujemy jedynie wypróbowane stereotypy o Kościele czy prawicy, okraszone pensjonarską wiarą w świat bez wojen i podziałów. Dla tak zwanej równowagi nagle pada też, wypowiedziane właściwie mimochodem, jakieś oskarżenie wobec „Gazety Wyborczej”, ale i tak bardziej dostaje się tygodnikowi braci Karnowskich. W dodatku nie widzę, żeby Kleczewska mierzyła się z toposami kulturowymi, wpisanymi w dzieło Joyce’a (o Blooma jako Odyseusza już nawet nie pytam). A przecież siła tej powieści bazuje na ostrym zestawieniu archetypowych, klasycznych wątków z brudem życia.

Skrzydelski: I jeśli to wszystko odsączysz, to co zostaje? Dla mnie chyba jedynie Alona Szostak jako Molly i jej wciąż powracające wyznania, kończące się znanym monologiem. Jest w tej roli dojmująca rozpacz, lecz i nieświadomość własnego położenia. Niczego innego niż okrutnej pospolitości Molly nie zaznała, więc dla niej bezwstyd to normalność.

Moroz: Zostaje bezpośrednie, nierzadko zabawne, doświadczenie teatralne. Zgoda, to nie tak wiele, ale działa. A jeśli chodzi o Alonę Szostak – tak, jest najcenniejszą wartością u Kleczewskiej, jednak zdecydowanie pochwaliłbym też Michała Sikorskiego i jego Dedalusa. Nieobecny, obojętny, zrezygnowany – w czarnej bluzie i czarnym płaszczu zdaje się kimś, przez kogo przenika cała rzeczywistość, ale on nie jest w stanie jej zinterpretować. Interesująca robota młodego aktora. Jednak przekonujący jest także Piotr Jankowski jako Bloom - wycofany, pogrążony w swoich, nieledwie psychotycznych, myślach, a jednak mocno dialogujący z otoczeniem.

Jednak chciałbym jeszcze zauważyć, że nie pierwszy raz

wszystko w teatrze chciałbyś sprowadzić do pracy umysłu. Czy do teatru chadza tylko twoja głowa? Ja lubię czasem zanurzyć się w coś, czego nie rozumiem. Choć - jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi – oczywiście to za mało jak na „Ulissesa”.

Skrzydelski: Nie, nie skupiam się na rozumieniu intelektualnym. Zdecydowanie bardziej na rozumieniu emocjonalnym. Dlatego tak kochałem Jerzego Grzegorzewskiego, który zresztą po Joyce’a sięgał kilkukrotnie, a jeszcze częściej odwoływał się do niego w swoim teatrze pośrednio. Nie chodziło wtedy o konkretną myśl, lecz o tematy dotyczące człowieczeństwa. Szalonych wizji Grzegorzewskiego nie sposób było ogarnąć, ale one miały swój styl, swój sceniczny obraz, swoją poezję i wspaniale w nią wkomponowane metafory.

Moroz: Pan redaktor jak zawsze z nutą tęsknoty. To były dawne czasy. I do nich powrotu już nie ma. Proszę się zadowolić tym, co jest.

Skrzydelski: Nigdy w życiu. Za późno na takie zmiany.

Moroz: Przygotuj się, bo chodzą plotki – tym razem katowickie – że Maja Kleczewska na listopad szykuje w Teatrze Wyspiańskiego „Wesele”. To Wyspiańskiego rzecz jasna.

Skrzydelski: Zatem zyskamy triadę: „Dziady”, „Ulisses” i „Wesele”? Do trzech razy sztuka, czyli co by tu jeszcze, by tak rzec, zwarzyć?

Moroz: Trzeba było już wypić to piwo z barku. Byłbyś bardziej wyrozumiały.

Skrzydelski: Teraz pojmuję.


Ocena: Moroz: 3 / 6; Skrzydelski: 2 - / 6

fot. mat. teatru

James Joyce

„Ulisses”

przekład: Maciej Świerkocki

dramaturgia: Damian Josef Neć

scenografia: Zbigniew Libera

muzyka: Cezary Duchnowski

choreografia: Kaja Kołodziejczyk

Teatr Polski w Poznaniu

premiera: 16 czerwca 2022 r.

Poprzednie rozmowy Skrzydelskiego i Moroza:

„Między ziemią a niebem”. Rozmowa o „Matce Joannie od Aniołów”, reż. Wojciech Faruga, Teatr Narodowy

„Gombro na oparach”. Rozmowa o „Ślubie”, reż. Radosław Rychcik, Teatr Zagłębia

„Bandaż na krwawiące serce”. Rozmowa o „Lazarusie”, reż. Jan Klata, Teatr Capitol we Wrocławiu

„Wszystko, czego dziś chcesz”. Rozmowa o „Oszustach”, reż. Jan Englert, Och-Teatr

„Ćwiczenia z nienawiści”. Rozmowa o „Sonacie jesiennej”, reż. Grzegorz Wiśniewski, Teatr Narodowy

„Czas kochania, czas umierania”. Rozmowa o „Trzech wysokich kobietach”, reż. Maksymilian Rogacki, Teatr Polski w Warszawie

„Wuefiści kontra literaci”. Rozmowa o „Końcu z Eddym”, reż. Anna Smolar, Teatr Studio

„Walka postu z karnawałem”, rozmowa o „Czerwonych nosach”, reż. Jan Klata, Teatr Nowy w Poznaniu

„Czyja to właściwie kwestia?”, rozmowa o „M. G.”, reż. Monika Strzępka, Teatr Polski w Warszawie

„Rozpacz i zmierzch”, rozmowa o „Trzech siostrach”, reż. Jan Englert, Teatr Narodowy

„Ocalony?”. Rozmowa o „Powrocie do Reims”, reż. Katarzyna Kalwat, Nowy Teatr w Warszawie

„Wojna to ich największa rozkosz”, rozmowa o „Lilli Wenedzie”, reż. Grzegorz Wiśniewski, Teatr Wybrzeże

„Jarzyna 2020/2021 – zestaw do wyświetlania”, rozmowa o „2020: Burzy”, reż. Grzegorz Jarzyna, TR Warszawa

„Teatr wtrąca się w turystykę”, rozmowa o „Biegunach”, reż. Michał Zadara, Teatr Powszechny w Warszawie 

„Strefa zgniotu”, rozmowa o „Kraszu”, reż. Natalia Korczakowska, Teatr Studio

„Oldschool dla oldboyów”, rozmowa o „Fataliście”, reż. Wojciech Urbański, Teatr Dramatyczny w Warszawie

„Kilka ciepłych chwil”, rozmowa o „Minettim”, reż. Andrzej Domalik, Teatr Polonia

„Majestat na manowcach”, rozmowa o „Królu Learze”, reż. Wawrzyniec Kostrzewski, Teatr Dramatyczny w Warszawie

„Tuląc nieobecnych”, rozmowa o „Odysei. Historii dla Hollywoodu”, reż. Krzysztof Warlikowski, Nowy Teatr w Warszawie

„Eseje znad Styksu”, rozmowa o „3SIOSTRACH”, Reż. Luk Perceval, TR Warszawa, Narodowy Stary Teatr

„Ziemio, przebacz”, rozmowa o „Pikniku pod Wiszącą Skałą”, reż. Lena Frankiewicz, Teatr Narodowy

„Rewolta w podrygach”, rozmowa o „Biesach”, reż. Paweł Miśkiewicz, Narodowy Stary Teatr

Polska plaża". Rozmowa o „Don Juanie”, reż. Mikołaj Grabowski, Teatr Ateneum

„Babski stan”, rozmowa o „Uszedłem tylko ja sam”, reż. Agnieszka Glińska, Teatr Dramatyczny w Warszawie

„Falowanie i spadanie”. Rozmowa podsumowująca sezon 2020/2021

„Prawdziwe kłamstwa”, rozmowa o „Balkonie”, reż. Jan Klata, Teatr Wybrzeże

„Spokojnie, to tylko początek sezonu”, rozmowa o „Jak wam się podoba”, reż. Krzysztof Rekowski, Teatr Jaracza w Olsztynie

„Wirówka z toksynami”, rozmowa o „Tramwaju zwanym pożądaniem”, reż. Małgorzata Bogajewska, Teatr Ochoty

„Wtopa w ciemnościach”, rozmowa o „Życie jest snem”, reż. Paweł Świątek, Teatr Imka

„Rach-ciach”, rozmowa o „Inteligentach”, reż. Wojciech Malajkat, Scena Mała Warszawa

„Dzielenie przez zero”, rozmowa o „Krumie”, reż. Małgorzata Warsicka, Teatr Polski w Bielsku-Białej

„Ente piętro świadomości”, rozmowa o „Twarzą w twarz”, reż. Maja Kleczewska, Teatr Powszechny w Warszawie i Teatr Polski w Bydgoszczy

„Poszaleć bez okazji”, rozmowa o „Don Kichocie”, reż. Igor Gorzkowski, Teatr Soho

„Poczciwa norma”, rozmowa o „Wachlarzu”, reż. Maciej Englert, Teatr Współczesny w Warszawie

„Nie zaznasz spokoju”, rozmowa o „Śniegu”, reż. Bartosz Szydłowski, Teatr Łaźnia Nowa, Studio, Śląski, Szekspirowski

„Chichot zza winkla”, rozmowa o „Zamku”, reż. Paweł Miśkiewicz, Teatr Narodowy

„Dziecko z kąpielą”, rozmowa o „Pułapce”, reż. Wojciech Urbański, Teatr Dramatyczny w Warszawie

„Przecena dla bystrych”, rozmowa o „Dziadach”, reż. Maja Kleczewska, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

„Świat jako kłębek nerwów”, rozmowa o „Wiśniowym sadzie”, reż. Krystyna Janda, Teatr Polski w Warszawie

„Ludzie, którzy jątrzą”, rozmowa o „Młodziku”, reż. Igor Gorzkowski, Teatr Ochoty

„Kisiel w miodzie cukrem doprawiony”, rozmowa o „Wieczorze Trzech Króli”, reż. Piotr Cieplak, Teatr Narodowy

„Spopieleni”, rozmowa o „Rewizorze”, reż. Jurij Murawicki, Teatr Dramatyczny w Warszawie

„Opowieści z meblościanki”, rozmowa o „Bowiem w Warszawie”, reż. Marcin Liber, Teatr Studio

„Ponad wszelką wątpliwość”, rozmowa o „Kto chce być Żydem?”, reż. Wojciech Malajkat, Teatr Współczesny w Warszawie

„Oświeć mnie, oświeć”, rozmowa o „Wyszedł z domu”, reż. Marek Fiedor, Wrocławski Teatr Współczesny

„Teatr jest tylko formą (miłości)”, rozmowa o „Przybyszu”, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Rampa

„Głos sponad”, rozmowa o „Don Juanie”, reż. Piotr Kurzawa, Teatr Polski w Warszawie

„Namiastka życia, przedsionek śmierci”, rozmowa o „Judaszu”, reż. Adam Sajnuk, Teatr WARSawy

„Żegnajcie, bogowie”, rozmowa o „Sztuce intonacji”, reż. Anna Wieczur, Teatr Dramatyczny w Warszawie

„Zagraj to jeszcze raz, wolniej”, rozmowa o „Don Juanie”, reż. Radosław Rychcik, Teatr Nowy w Łodzi

„Snuj się, snując”, rozmowa o „Mieszkaniu na Uranie”, reż. Michał Borczuch, Nowy Teatr w Warszawie

„Przeklęte rzemiosło”, rozmowa o „Baronie Münchhausenie dla dorosłych”, reż. Maciej Wojtyszko, Teatr Narodowy

„Na koniec i tak zostajemy sami”, rozmowa o „Filoktecie ex machina”, reż. Agata Koszulińska, Teatr Powszechny w Warszawie

„Siódmy stopień oddalenia”, rozmowa o „Wiśniowym sadzie”, reż. Małgorzata Warsicka, Teatr Jaracza w Łodzi

„Podług zasług”, rozmowa o „Byku”, reż. Robert Talarczyk, Szczepan Twardoch, Teatr Studio, Łaźnia Nowa, Śląski, Instytut Grotowskiego

Trud pokrzepiania”, rozmowa o „Historyji o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim”, reż. Jarosław Gajewski, Teatr Osterwy w Lublinie

„Koniec i początek”, rozmowa o „Mama zawsze wraca”, reż. Marek Kalita, Muzeum Polin

„Nagość króla”, rozmowa o „Imagine”, reż. Krystian Lupa, Teatr Powszechny w Warszawie i Teatr Powszechny w Łodzi

„Bezpieczny wirus”, rozmowa o „Ożenku”, reż. Janusz Gajos, Och-Teatr

„Przy okazji, do kolacji”, rozmowa o „Mężu i żonie”, reż. Krystyna Janda, Teatr Polonia

„Rękopis znaleziony w zgliszczach”, rozmowa o „Los Endemoniados/Biesach”, reż. Marcin Wierzchowski, Teatr Kochanowskiego w Opolu

„Nowe sytuacje”, rozmowa o „Marii Stuart”, reż. Grzegorz Wiśniewski, Teatr Narodowy

„Walczę, więc jestem”, rozmowa o „Zamku”, reż. Franciszek Szumiński, Teatr Dramatyczny w Warszawie

„Zdążyć powiedzieć wszystko”, rozmowa o „To wiem na pewno”, reż. Iwona Kempa, Teatr Ateneum

„Wszyscy jesteśmy Polskami”, rozmowa o „Dniu świra”, reż. Piotr Ratajczak, Teatr Ateneum

„Zaklęcia prowincjonalne”, rozmowa o „Tomie na wsi”, reż. Wojciech Rodak, TR Warszawa

Źródło:

Materiał własny