EN
11.12.2021, 10:17 Wersja do druku

Ludzie, którzy jątrzą

O „Młodziku”, premierze Teatru Ochoty w reżyserii Igora Gorzkowskiego, rozmawiają Jakub Moroz i Przemysław Skrzydelski

Skrzydelski: Nie uwierzysz, ale jestem zadowolony i nie musisz mnie do niczego przekonywać. Właściwie to się zgadzam już na starcie.

Moroz: Ale jeszcze nie wiadomo, w czym miałbyś się zgadzać.

Skrzydelski: Żeby nie wyszło na to, że znów marudzę, to się zgadzam.

Moroz: No dobrze, więc zmieniam umowę. Dziś nie pogadamy o „Młodziku”, tak jak zaplanowaliśmy, lecz o innej, na pewno nieco głośniejszej premierze, szekspirowskiej.

Skrzydelski: O nie, nie, aż tak – to nie. Protestuję. Zachowajmy jednak kolejność zdarzeń. To Teatr Ochoty dał premierę zdecydowanie wcześniej.

Moroz: Niech będzie, bo to akurat prawda. Zresztą w jakimś stopniu to rzecz zaskakująca: Igor Gorzkowski jedynie miesiąc po swoim „Don Kichocie” z Teatru Soho przeniósł siebie i nas w klimat skrajnie inny. Od Cervantesa do Dostojewskiego.

Skrzydelski: Choć próby do „Don Kichota” odbywały się już rok temu, a z uwagi na grudniowy lockdown Igor Gorzkowski najpierw zdecydował się na słuchowisko. W każdym razie jeśli w naszej dyskusji o scenicznym „Don Kichocie” narzekałem na to, że to już nie ten sam Gorzkowski, co kiedyś, że tęsknię za jego przedstawieniami, w których bohaterowie zmagają się ze swym wewnętrznym światem, przy okazji nie umiejąc poradzić sobie z realizmem codzienności – to teraz muszę się ugryźć w język. Spełniło się, i 

oto znów Igor Gorzkowski w formie z dawniejszych lat. Co więcej, wystawia literaturę rosyjską, a to ją czuje najlepiej.

Moroz: Szanowni Państwo, do Bożego Narodzenia jeszcze dwa tygodnie, a ja już dziś mogę ogłosić dzień świąteczny, albowiem redaktorowi Skrzydelskiemu coś się spodobało.

Skrzydelski: Dosyć tych kpin, raczej proszę się ustosunkować merytorycznie.

Moroz: Bardzo proszę. Ostatnio nie mieliśmy prawdziwej okazji cieszyć się tym, że teatr potrafi nas zainteresować skomplikowanymi kwestiami człowieczeństwa. Jeśli Dostojewskiego często nazywa się naczelnym psychologiem w historii literatury, to Gorzkowskiemu udało się to potwierdzić. Jego spektakl dotyka istoty tego, co dzieje się z człowiekiem z jednej strony poddanym własnym przeświadczeniom i pragnieniom, z drugiej zaś presji otoczenia, którego postawy trudno jednoznacznie określić.

fot. Artur Wesołowski / mat. teatru

Skrzydelski: Można powiedzieć, że tytułowej postaci Dostojewskiego z biegiem czasu zaczyna się wymykać cały sens tego, co do tej pory zdawało mu się klarowne i stabilne. Co prawda, jak powiada, przeczuwał, że „gdzieś za drzwiami siedzą jacyś ludzie i czekają, co zrobi”, ale nie spodziewał się, że dla innych może być tylko instrumentem w ich nikczemnych rozgrywkach.

Moroz: Arkadij (Krzysztof Oleksyn) staje się zatem człowiekiem, o którym prawda daje się pojąć jedynie w odniesieniu do innych ludzi. Bo człowiek istnieje zawsze w relacji do drugiego. I wówczas – zawsze wobec kogoś, nigdy zaś sam wobec siebie – w którymś momencie najczęściej jednak upada i rzadko kiedy podnosi się całkiem pewny siebie.

Skrzydelski: W malutkiej sali Teatru Ochoty udaje się Gorzkowskiemu i jego aktorom ukazać ten proces niezwykle intensywnie. Może nie w trakcie wszystkich sytuacji na scenie, ale podczas bardzo wielu obserwowałem tych młodych ludzi nawet z niedowierzaniem. 

Pomyślałem sobie: naprawdę grają o wszystko.

To siła młodości, a w niej brak skażenia aktorską rutyną, czy siła porozumienia między nimi a reżyserem?

Moroz: Pewnie zadecydowało to wszystko po trochu, ale przecież nie pierwszy raz w Teatrze Ochoty oglądamy ten zespół. U Małgorzaty Bogajewskiej w jej „Tramwaju zwanym pożądaniem” wg Williamsa też dawali z siebie wszystko, choć bazując na zupełnie innej literaturze. Wtedy bardziej starali się przećwiczyć wszelkie odcienie emocji i ich sceniczne warianty, sprawdzając, na ile są w stanie przyszpilić uwagę odbiorców. A dziś budują już postacie pełnowymiarowe, czasem tylko pozwalając sobie na subtelny dystans, czasem też na grę z widzem znajdującym się tak blisko nich.

Skrzydelski: Poza tym ze świata proponowanego przez Williamsa bez trudu przenieśli się w inny wymiar problemów egzystencjalnych, lecz i zadań aktorskich. Niby przez cały spektakl miałem głęboką świadomość, że to Dostojewski, ale przecież jednocześnie łapałem się na tym, że to idzie jakoś gładko, że jestem przez Gorzkowskiego i jego uczniów prowadzony jak za rękę.

fot. Artur Wesołowski / mat. teatru

Moroz: To jako robota teatralna jest naprawdę przejrzyste: w konstrukcji zdarzeń, w dialogach (to również zasługa przekładu Adama Pomorskiego), i w końcu w samej przestrzeni. Tak, też to czułem. Porównałbym to z czytaniem noweli, w której narracji niczego nie może być za mało ani za dużo. W sam raz.

Skrzydelski: Masz rację, to kwestia dobranych proporcji.

Moroz: A jeśli pomyślałem o noweli, to kojarzy mi się to z Guyem de Maupassantem jako przykładem przystępności w opisie tego, co bolesne.

Skrzydelski: Wspomniałeś o przestrzeni. To interesujące, bo Gorzkowski realizuje „Młodzika” niemal w takiej samej scenografii autorstwa Honzy Polivki, co swojego „Idiotę” sprzed siedmiu lat, ze znakomitą Agatą Buzek jako Myszkinem. Wiem, że nie widziałeś tamtego przedstawienia, ale tylko zaznaczę, że ta przestrzeń ma swoje uzasadnienie. Dwoje drzwi po przeciwnych stronach małej sceny i dość długie, wąskie pomieszczenie właściwie tworzą obraz zarówno salonu, w którym toczą się te wszystkie dyskusje wokół „przeklętych problemów”, jak i korytarza, w którym każdy niczym rozgorączkowany chce coś załatwić, wykrzyczeć, w tym swoim biegu niemal wpadając na innych. W „Młodziku” ten rytm według mnie jest powolniejszy i chyba jeszcze mocniej Gorzkowski skupia się tu na samych dialogach, ale przestrzeń działa i tak podobnie: kumuluje emocje i pozwala bohaterom się zaskakiwać.

Moroz: Dokładnie. Ktoś kogoś podsłuchuje przez uchylone drzwi, a zaraz ktoś inny zjawia się, wchodząc przez te po przeciwnej stronie; przenosimy swoją uwagę, która ani na chwilę nie zostaje rozproszona.

Skrzydelski: To takie, wydaje się, łatwe fortele. A skuteczne. No dobrze, ale czy nie zachwalamy nadto?

Moroz: Trudno mi się przeciwko czemuś buntować. To przedsięwzięcie zamierzone w konkretnej skali i właśnie w niej się sprawdza.

Skrzydelski: Wymieniliśmy wcześniej Krzysztofa Oleksyna, na którym spoczywa główne zadanie, jednak nie sposób nie wymienić wszystkich z obsady.

fot. Artur Wesołowski / mat. teatru

Moroz: Warto zacząć od Janusza R. Nowickiego, czyli księcia Sokolskiego, który dla Arkadija jest punktem odniesienia, strażnikiem życiowych reguł, lecz i nadzieją na to, że samym życiem można się trochę pobawić, nacieszyć się. Niesamowicie jest w tej roli Janusz R. Nowicki przekonujący. I – znowu wraca ten nasz temat – jednocześnie potrafi poprowadzić postać od początku do końca, dbając o to, by nawet na minutę nie stracić nic z lekkości, z jaką chce nawiązywać kontakt z widzem. Pomimo całego skomplikowania Księcia – to ktoś, kogo chce się lubić.

Skrzydelski: Zresztą rozmowy między nim a Arkadijem mają jeszcze ten aspekt, że to w sensie aktorskim spotkanie dojrzałości i młodości, i wychodzi z tego urocza potyczka, wyrównana. Natomiast i pozostali: Malwina Laska-Eichmann, Irmina Liszkowska, Paweł Janyst, Michał Pawlik, w kolejnym już projekcie Teatru Ochoty sięgają wyżej. Oddzielnie chciałbym wyróżnić Pawła Janysta jako Łodyżkina, przebiegłego cynika z diabelską duszą. W ironiczny sposób aktor wydobywa esencję dostojewszczyzny.

Moroz: Poza tym wszystkich w tej ekipie charakteryzuje jeszcze jedno: każdy ma tu do przekazania własną historię, mówiąc górnolotnie: historię duszy swojej postaci, która za wszelką cenę chce ukryć to, że nosi w sobie kilka, często przeciwstawnych, intencji, które z kolei widz chce rozgryźć. I wszyscy odnoszą w tym sukces. No i, jak podkreśliłeś, spotkanie Janusza R. Nowickiego z młodymi aktorami ma swoje oddzielne znaczenie. Ale też w ogóle od jakiegoś czasu na scenie im. Machulskich zaczynają się dziać rzeczy po prostu bardzo interesujące. Może to nie tylko kwestia tego, że ci młodzi, wybrani przez Igora Gorzkowskiego, tak dobrze dogadują się z reżyserami, którzy pracują w tym miejscu.

Skrzydelski: Jeszcze niedawno za nic nie dałbym się przekonać, że Teatr Ochoty w końcu znajdzie dla siebie formułę. Niby zawsze odbywało się tam wiele szlachetnych działań ukierunkowanych na młodych, lecz jakoś się to nie przebijało i najczęściej niestety kończyło na dość chaotycznych scenicznych projektach. Teraz jest inaczej. Jest nowa energia, są tematy, a w tym wszystkim dostrzegam przekonanie, że warto robić swoje, nie patrząc na innych. Może właśnie tego przekonania brakowało mi szczególnie?

Moroz: Coś w tym jest, bo kiedyś niełatwo mi było zdefiniować tę scenę. Pewnie miałem też deficyt wiedzy i nie byłem aż tak na bieżąco, jak jestem dziś, ale myślę, że każdy był w kłopocie, by powiedzieć o Teatrze Ochoty coś więcej.

Skrzydelski: Wracając do samej struktury tego „Młodzika”: bo wyjątkowo uderzył mnie finał. Ta konfrontacja wszystkich, gdy sprawy przybierają tragiczny obrót, lecz i zawieszenie przez reżysera bohaterów w innej już rzeczywistości; przestają być dla nas tak dostępni, oddalają się…

Moroz: …zyskując status uniwersalnych wzorców ludzkich postaw. Zresztą w tych końcowych scenach pojawia się motyw religijny, który odsyła nas do tego, co Dostojewski na ostatnich kartach swoich powieści starał się zgłębić: możliwość rozgrzeszenia, kiedy nie pozostaje nic innego, jak tylko o nie prosić.

Skrzydelski: Zrozumienie, czym jest grzech, i nadzieja na ratunek. Niezłe zagadnienia jak na niewielki teatr.

Moroz: Zwłaszcza gdy w tych wielkich nie ma nadziei na cokolwiek.

Ocena: 4,5 / 6

„Młodzik”

wg Fiodora Dostojewskiego

przekład: Adam Pomorski

adaptacja i reżyseria: Igor Gorzkowski
scenografia: Honza Polivka
kostiumy: Magdalena Dąbrowska
dramaturgia ruchu: Iwona Pasińska

Teatr Ochoty im. Haliny i Jana Machulskich

premiera: 20 listopada 2021 r.

Poprzednie rozmowy Skrzydelskiego i Moroza:

„Między ziemią a niebem”. Rozmowa o „Matce Joannie od Aniołów”, reż. Wojciech Faruga, Teatr Narodowy

„Gombro na oparach”. Rozmowa o „Ślubie”, reż. Radosław Rychcik, Teatr Zagłębia

„Bandaż na krwawiące serce”. Rozmowa o „Lazarusie”, reż. Jan Klata, Teatr Capitol we Wrocławiu

„Wszystko, czego dziś chcesz”. Rozmowa o „Oszustach”, reż. Jan Englert, Och-Teatr

„Ćwiczenia z nienawiści”. Rozmowa o „Sonacie jesiennej”, reż. Grzegorz Wiśniewski, Teatr Narodowy

„Czas kochania, czas umierania”. Rozmowa o „Trzech wysokich kobietach”, reż. Maksymilian Rogacki, Teatr Polski w Warszawie

„Wuefiści kontra literaci”. Rozmowa o „Końcu z Eddym”, reż. Anna Smolar, Teatr Studio

„Walka postu z karnawałem”, rozmowa o „Czerwonych nosach”, reż. Jan Klata, Teatr Nowy w Poznaniu

„Czyja to właściwie kwestia?”, rozmowa o „M. G.”, reż. Monika Strzępka, Teatr Polski w Warszawie

„Rozpacz i zmierzch”, rozmowa o „Trzech siostrach”, reż. Jan Englert, Teatr Narodowy

„Ocalony?”. Rozmowa o „Powrocie do Reims”, reż. Katarzyna Kalwat, Nowy Teatr w Warszawie

„Wojna to ich największa rozkosz”, rozmowa o „Lilli Wenedzie”, reż. Grzegorz Wiśniewski, Teatr Wybrzeże

„Jarzyna 2020/2021 – zestaw do wyświetlania”, rozmowa o „2020: Burzy”, reż. Grzegorz Jarzyna, TR Warszawa

„Teatr wtrąca się w turystykę”, rozmowa o „Biegunach”, reż. Michał Zadara, Teatr Powszechny w Warszawie 

„Strefa zgniotu”, rozmowa o „Kraszu”, reż. Natalia Korczakowska, Teatr Studio

„Oldschool dla oldboyów”, rozmowa o „Fataliście”, reż. Wojciech Urbański, Teatr Dramatyczny w Warszawie

„Kilka ciepłych chwil”, rozmowa o „Minettim”, reż. Andrzej Domalik, Teatr Polonia

„Majestat na manowcach”, rozmowa o „Królu Learze”, reż. Wawrzyniec Kostrzewski, Teatr Dramatyczny w Warszawie

„Tuląc nieobecnych”, rozmowa o „Odysei. Historii dla Hollywoodu”, reż. Krzysztof Warlikowski, Nowy Teatr w Warszawie

„Eseje znad Styksu”, rozmowa o „3SIOSTRACH”, Reż. Luk Perceval, TR Warszawa, Narodowy Stary Teatr

„Ziemio, przebacz”, rozmowa o „Pikniku pod Wiszącą Skałą”, reż. Lena Frankiewicz, Teatr Narodowy

„Rewolta w podrygach”, rozmowa o „Biesach”, reż. Paweł Miśkiewicz, Narodowy Stary Teatr

„Babski stan”, rozmowa o „Uszedłem tylko ja sam”, reż. Agnieszka Glińska, Teatr Dramatyczny w Warszawie

„Falowanie i spadanie”. Rozmowa podsumowująca sezon 2020/2021

„Prawdziwe kłamstwa”, rozmowa o „Balkonie”, reż. Jan Klata, Teatr Wybrzeże

„Spokojnie, to tylko początek sezonu”, rozmowa o „Jak wam się podoba”, reż. Krzysztof Rekowski, Teatr Jaracza w Olsztynie

„Wirówka z toksynami”, rozmowa o „Tramwaju zwanym pożądaniem”, reż. Małgorzata Bogajewska, Teatr Ochoty

„Wtopa w ciemnościach”, rozmowa o „Życie jest snem”, reż. Paweł Świątek, Teatr Imka

„Rach-ciach”, rozmowa o „Inteligentach”, reż. Wojciech Malajkat, Scena Mała Warszawa

„Dzielenie przez zero”, rozmowa o „Krumie”, reż. Małgorzata Warsicka, Teatr Polski w Bielsku-Białej

„Ente piętro świadomości”, rozmowa o „Twarzą w twarz”, reż. Maja Kleczewska, Teatr Powszechny w Warszawie i Teatr Polski w Bydgoszczy

„Poszaleć bez okazji”, rozmowa o „Don Kichocie”, reż. Igor Gorzkowski, Teatr Soho

„Poczciwa norma”, rozmowa o „Wachlarzu”, reż. Maciej Englert, Teatr Współczesny w Warszawie

„Nie zaznasz spokoju”, rozmowa o „Śniegu”, reż. Bartosz Szydłowski, Teatr Łaźnia Nowa, Studio, Śląski, Szekspirowski

„Chichot zza winkla”, rozmowa o „Zamku”, reż. Paweł Miśkiewicz, Teatr Narodowy

„Dziecko z kąpielą”, rozmowa o „Pułapce”, reż. Wojciech Urbański, Teatr Dramatyczny w Warszawie

„Przecena dla bystrych”, rozmowa o „Dziadach”, reż. Maja Kleczewska, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

„Świat jako kłębek nerwów”, rozmowa o „Wiśniowym sadzie”, reż. Krystyna Janda, Teatr Polski w Warszawie

Źródło:

Materiał własny