Z ostatniej chwili:
"Dzieci księży" w reż. Darii Kopiec w Teatrze Dramatycznym w Warszawie
fot. Krzysztof Bieliński

Rafał Urbacki: Tańczył o homoseksualizmie, Kościele i emancypacji

"Billy Elliot paralita" - powiedział kiedyś o sobie ironicznie. Tak jak bohater filmu o cudownym dziecku baletu pochodził z biednej górniczej rodziny. Rafała Urbackiego poznałem, gdy jeździł na wózku. Jakiś czas później zaczął nie tylko chodzić, ale też tańczyć. Był wtedy studentem krakowskiej reżyserii; o tańcu mówił jako o formie swojej rehabilitacji - pisze Witold Mrozek w Gazecie Wyborczej.

Gej, który przygodę ze sztuką zaczynał w katolickim duszpasterstwie. Mówił o tym z pewnym zażenowaniem, ale mówił otwarcie. Jego debiutanckie solo "Mt 9,7" pozostaje do dziś jedną z najdojrzalszych wypowiedzi o Kościele. Zapis tego przedstawienia mógłby się znaleźć na wystawie Daniela Rycharskiego "Strachy". Spektakl Urbackiego był także fenomenalnym przykładem scenicznej autobiografii. 27-letni artysta opowiada o tym, jak szukał swojego miejsca w kościelnej oazie, jak marzył o zostaniu księdzem. Jak spotykał się z litością i fałszywym współczuciem, wreszcie - z odrzuceniem.