01.01.2021, 11:37 Wersja do druku

Felieton z. (Krzysztofa Zaleskiego) (VIII)

W cyklu przedruków z "Gońca Teatralnego" - kolejny felieton Krzysztofa Zaleskiego, który publikował w piśmie pod pseudonimem z. W roku 2020 minęło trzydzieści lat od ukazania się pierwszych numerów tygodnika "Goniec Teatralny". Tekst pochodzi z numeru ósmego, który ukazał się 21 maja 1990 roku. Wszystkie zdigitalizowane edycje "Gońca" z lat 1990-1992 dostępne są w Encyklopedii Teatru Polskiego.


Są na świecie śmiałkowie, którzy osobę bardzo grubą obiecują w jedną noc odchudzić. Są i tacy, którzy zalecają krowę karmić gazetowym papierem; obiecują, że zwierzę pobije wnet wszelkie rekordy hodowlane. Są i inni nowatorzy. Los ich bywa często nielekki. A jednak Johann Teufel, choć niewątpliwie należy do ceniącego ryzyko grona odważnych przecieraczy nowych szlaków, od lat odnosi w swej dziedzinie sukcesy. Oto fragment obszernego wywiadu, którego ów znany obecnie w całej Europie guru teatralny udzielił ostatnio ekskluzywnemu kwartalnikowi Theatermaschine:

"Nasza szkoła aktorska, kierowany przeze mnie Staatlich Genehmigtes Dramaturgisches Lager, hołduje jednej jedynej zasadzie. Uznajemy, że talent jest wartością samorodną i niezniszczalną. Poddajemy zatem naszych uczniów trudnym próbom pedagogicznego szalbierstwa, bijemy młotem edukacyjnych oszustw w samo, jeśli można tak powiedzieć, sedno ich osobowości. Charakter twardy jak diament i tak ocaleje; materiał lichy rozpadnie się w pył. Uczeń przez powierzchownych obserwatorów uznany za osobę rokującą w zawodzie aktorskim pewne nadzieje, rychło smutnieje, głuchnie i zostaje psychicznym kaleką. Określenie „zostaje” jest o tyle nieścisłe, że raczej idzie tu o udowodnienie delikwentowi zakresu jego wrodzonych przywar duchowych. Osobiście prowadzę nader ogłupiające zajęcia z Podrabiania Ról i Imitacji Głosów Znanych Aktorów. Moja znakomita koleżanka naucza adeptów Podstaw Scenicznej Egzaltacji i Bezwstydu wskazując im tym samym prostą drogę prowadzącą na manowce amatorstwa. Swe słabe natury kursanci ujawniają wtedy, aż miło. A jeszcze pochwyceni w Siatkę Zajęć między ósmą a ósmą trzydzieści rano naśladują kurę, strusia lub hipopotama, w chwilę później monolog Don Carlosa wygłaszają od tyłu w celu poprawienia jakości pracy przepony i języczka małego, potem odbyć muszą ćwiczenia z Subretkologii Stosowanej, Amantowania Praktycznego oraz Robienia Min i tak dalej, dalej, dalej aż do późnych godzin wieczornych.

Co pewien czas odbywa się Wyścig Egzaminacyjny — profesorowie studentów swoich na oklep dosiadają i krzycząc do nich: „Wdzięcz się, szczerz się” pędzą przed siebie i uczniami swoimi tratują się nawzajem. Później zaś pedagog-zwycięzca pedagoga-pokonanego pokazuje palcem i niby to skrycie, lecz przecież całkiem jawnie z niego szydzi.

Zachowanie takie, rzecz jasna, odruchy zawiści i kabotyństwa wśród adeptów krzepi i utrwala. A zresztą, po co komu pchać się do teatrów, skoro tam i tak olbrzymi tłok przy wejściu na scenę?”

Pora na nasz komentarz. Czy profesor Johann Teufel uchodzić może za twórcę metody całkowicie oryginalnej? Otóż nie musimy tak bardzo wstydzić się naszego zapóźnienia wobec Europy, albowiem metodę bardzo podobną stosuje znana nam wszystkim uczelnia, a mianowicie [- - -] (Ustawa o środowiskowej i towarzyskiej kontroli publikacji, art. 1, pkt 6, Dz.U. nr 20. poz. 99, ze zmianami: Dz.U. nr 44, poz. 204). Nareszcie można głośno powiedzieć to, o czym dotąd wszyscy milczeli.

Źródło:

Materiał własny

Autor:

Krzysztof Zaleski

Tematy w toku