19.12.2020, 09:00 Wersja do druku

Felieton z. (Krzysztofa Zaleskiego) (VII)

W cyklu przedruków z "Gońca Teatralnego" - kolejny felieton Krzysztofa Zaleskiego, który publikował w piśmie pod pseudonimem z. W roku 2020 minęło trzydzieści lat od ukazania się pierwszych numerów tygodnika "Goniec Teatralny". Tekst pochodzi z numeru siódmego, który ukazał się 14 maja 1990 roku. Wszystkie zdigitalizowane edycje "Gońca" z lat 1990-1992 dostępne są w Encyklopedii Teatru Polskiego.


Radzili Najpierwsi Mędrcy, co będzie potrzebne, by Teatr Narodowy znów po­wołać do istnienia. Jeden Mędrzec policzył, ile wapna, cegieł, piasku, farby, stali, kur­tyn, pluszu, zapadni, lamp, reflektorów uszeregowanych w rampy i wieże należy zgromadzić na budowę i wyposażenie gma­chu. Drugi Mędrzec oświadczył, że Artys­tów godnych zaszczytów wystąpienia na św. Deskach Sceny Narodowej nie brak i wymienił dla przykładu parę nazwisk, niektóre nawet poprawnie, niektóre w brzmieniu przybliżonym do właściwego. Nikt mu tych drobnych pomyłek nie wziął za złe; gdy Mędrzec jakiś mądry jest nieza­przeczalnie to błędy, które popełnia, czynią go tylko bardziej ludzkim. Trzeci Mędrzec wyłuskał z kieszeni kajet; mały był ów zeszycik, lecz roiło się tam od zapisanych drobnym maczkiem tytułów z Wielkiego – Mędrcy tego zdaniem – Repertuaru. A jeśli nawet nie był to repertuar w każdym szczególe Wielki, był przecież na tyle – jak hipertasiemiec – Długi, żeby się w nim miara mądrości Trzeciego Mędrca mogła wyrazić. Czwarty Mędrzec drzemał sobie cichutko; od dawna na zebraniach różnych miał do tego niepisane prawo, bowiem własną sławą silnie był zmęczony. Trochę się tam jeszcze spierano – ale o drobiazgi i niuanse. Wnet dyskusja dobiegła końca. Mędrcy wstali (prócz tego, który drzemał) i chórem (jednomyślność swoją w ten sposób podkreślając) odzywają się: – Dobrze wszystko obmyśliliśmy! Nic już więcej nie potrzeba, by Teatr Narodowy postawić! – Wtem jęk z ciemnego kąta dobiega:

– Wiek nowy za chwilę, świat się kłębi, imperium zdycha, wzniosłość ze zdzicze­niem się kłóci, pojęcia się przeinaczają, choć więc natura ludzka zastanawia nie­zmiennością swoją, to okoliczności są jakże przeraźliwie nowe! A oni tutaj gabinet figur woskowych kurzem bibliotecznym owiany projektują!

– Spojrzeli Mędrcy na stojące­go w kącie. – Kim jesteś, że śmiesz się odzywać? – Praktykantem teatralnym. – A ile masz lat, młokosie? – Sto pięć­dziesiąt osiem. – A, znaczy średnie pokolenie. Do głosu jesteście zapisani na rok trzytysięczny i trzynasty. Zanim do kąta wrócisz, coś ci szczerze objaśnimy. Cóż z tego, że plany nasze może i anachronicz­ne, cóż z tego, że my tu może głupio myślimy. Teraz rzecz główna dla nas, to obecność swoją w Okresie Przełomowym manifestować. My już praktyką rąk bru­dzić sobie nie musimy. A im więcej głupstw za poradą naszą się uczyni (a zapewniamy cię, że uczyniono już niemało), tym trudniej będzie następcom naszym coś zdziałać. Napiszą potem w Księgach uczeni (właś­ciwie to już napisali), że po Epoce Olb­rzymów chude dni miernot nastąpiły. To, co za ograniczenie nasze bierzesz jest Wy­ższą Matematyką Układania Kariery Wła­snej. A teraz marsz do kąta praktykować dalej! – Radowali się potem Mędrcy do rana i słyszano, jak ten z nich, który uchodził za moralistę wielkiego, piał o pół­nocy falsetem: Po nas choćby potop!

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne