09.12.2020, 21:51 Wersja do druku

Felieton z. (Krzysztofa Zaleskiego) (VI)

W cyklu przedruków z "Gońca Teatralnego" - kolejny felieton Krzysztofa Zaleskiego, który publikował w piśmie pod pseudonimem z. W roku 2020 minęło trzydzieści lat od ukazania się pierwszych numerów tygodnika "Goniec Teatralny". Tekst pochodzi z numeru szóstego, który ukazał się 7 maja 1990 roku. Wszystkie zdigitalizowane edycje "Gońca" z lat 1990-1992 dostępne są w Encyklopedii Teatru Polskiego.

Przed obliczem Przewodniczącego Związku Niektórych Artystów Sceny stanął pewnego dnia młody epizodysta. Pokłonił się nisko Przewodniczącemu i rzekł: – Projekt pewien chciałbym Panu Docentowi przedstawić, nie wiem czy wolno? – Wolno, wolno, bo już wolni jesteśmy i wolno. I nie musisz młodzieńcze dawnymi tytułami szafować, bo jak już nadmieniłem, wolni jesteśmy – mów więc do mnie: Kolego. – Nie uchodzi – epizodysta odparł – szkoły pod zaszczytnym kierownictwem Pana Docenta kończyłem i gdzieżbym tam śmiał do koleżeństwa z Taką Osobą poczuwać się. – Czegóż tedy chcesz, kochaneczku? – Pan Przewodniczący na epizodystę spogląda i tak sobie myśli: „Ani chybi będzie postulował, by do Konstytucji wprowadzić poprawkę, że każdemu absolwentowi Fakultetu Dramatycznego prawo do zagrania Hamleta przysługiwać musi.

Wolność wolnością, lecz od jej nadmiaru ludziska szaleją, szczególnie zaś amanci niewygrani”.

– Prosiłbym – epizodysta wzrok na pana Przewodniczącego podniósł — by ciało Naszego Związku odnośne i władne zakaz jeden uchwaliło. – A jakich to zakazów się zachciewa, kiedy nam wolno zakazów nie mieć, bo już wolni jesteśmy? – tu Pan Przewodniczący brew zmarszczył. – Zakaz używania słów wielkich w życiu pozascenicznym. – Nie rozumiem, o co koledze aspirantowi chodzi – głos Pana Przewodniczącego dziwnie zlodowaciał. – Otóż epizodysta młody kontenansu nie traci – wielu członków ZNAS na różne mównice, ambony, podwyższenia uroczyście się wdrapuje i z wysoka lud oglądając gardłami potrząsa, że się z tych gardeł sypie jak bilon z jednorękiego bandyty: dobroprawdagodnośćwolnoścdobroprawdawolnośćgodnośćdobroprawdawolnośćgodnośćdobroprawda. Przy tym się jeszcze w szlachetności prześcigają, zaś szlachetność to nie bagienne powietrze, by się nim, niby ropucha nadymać. Od tego i człowiek i talent pęc mogą. Niech tedy raczej Słów Wielkich trochę oszczędzą na użytek sceny, tam bowiem mieć mogą one nawet moc magiczną. Jeśli teraz coś poza sceną publicznie głosić trzeba, to raczej, że kurtyna podarta, że farby na prospekty nie ma, że choć trzystu siedmiu profesorów zwyczajnych w trzynastu Państwowych Akademiach Teatralnych naucza, ledwie co sto siedemdziesiąty absolwent mówić jako tako umie. A dodać chciałbym, że

szczep indian Qulimbo wierzy niezachwianie, że każdemu dana jest określona ilość słów na całe życie. Kiedy się wszystkie słowa na życie przeznaczone zużyje – umrzeć trzeba.

Pomyślmy więc... – epizodysta chciał mówić dalej, ale mu pan Przewodniczący przerwał: – Pouczeń naiwnych nie potrzebuję, zabobony te dobre może dla etnografa. Zabieraj się pan teraz, ja jeszcze Wywiadu Ważnego udzielić muszę.

W wywiadzie Pan Przewodniczący użył siedemnaście razy słowa wolność, dwadzieścia cztery razy słowa godność, ozdabiał także tok swego wywodu wieloma wzniosłymi związkami frazeologicznymi. Następnie Pan Przewodniczący wrócił do domu, położył się na kanapie i umarł.

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne