18.02.2009 Wersja do druku

Kołysząc się wśród fal

Nie ma żadnej istotnej różnicy w poziomie artystycznym Teatru Wybrzeże za dyrekcji Macieja Nowaka i za dyrekcji Adama Orzechowskiego. Kryzys, ma szerszy wymiar, dotyczy teatru, który od wtorku do niedzieli ma zaspokajać rozmaite oczekiwania: dla każdego coś odpowiedniego - na łamach Gazety Wyborczej - Trójmiasto pisze teatrolog prof. Zbigniew Majchrowski.

Teatr jest może najbardziej heraklitejską ze sztuk, najbardziej narażoną na upływ czasu, na powiewy historii, na zmienność obyczajów. W teatrze nic nie jest trwałe, a już najmniej sukces. Nie można dwa razy wejść na tę samą scenę, bo wszystko wokół stale ulega zmianie: inna publiczność siedzi na widowni, inne życie toczy się za kulisami, innymi sprawami żyje miasto w tle. Tylko na scenie Teatru Wybrzeże wciąż to samo: jakaś farsa, jakiś szekspir (bo nie Shakespeare), czyjaś goła pupa. I ta sama, Bogu ducha winna Dorota Kolak wciąż odbiera nagrodę za kolejne kreacje, podobne jak dwie krople wody (chociaż zmieniają się fundatorzy: wojewoda, prezydent, marszałek...). Dobrze się więc stało, że Mirosław Baran zainicjował dyskusję nad stanem gdańskiego teatru, popełnił jednak błąd, skupiając cały impet ataku na obecnym dyrektorze Adamie Orzechowskim. Nie jestem rzecznikiem Orzechowskiego ani wielbicielem jego gdańskich premier (natomiast ba

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kołysząc się wśród fal

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Trójmiasto nr 41

Autor:

Zbigniew Majchrowski

Data:

18.02.2009

Wątki tematyczne