Inne aktualności
- Lublin. „Dziady. Od-czytywanie”. Jeszcze tylko przez dwa dni (do 11 września) można zobaczyć rękopisy Mickiewicza 09.09.2026 17:34
- Łodź. W nowym sezonie Teatr Jaracza przedstawi sześć premier 09.09.2026 17:25
- Białystok. Plany Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki na nowy sezon artystyczny 09.09.2026 17:18
- Warszawa. „Komuna Kolekcja” – oprowadzanie po wystawie w Komunie Warszawa 09.09.2026 16:50
- Supraśl. „Matecznik” Teatru Łątek w Warszawie 09.09.2026 16:31
-
Kraków. Nowe drogi do Narodowego Starego Teatru. Pięć ścieżek programowych w sezonie 2026/2027
09.09.2026 15:47
-
Już w piątek 34. Subiektywny spis aktorów teatralnych Jacka Sieradzkiego
09.09.2026 15:40
-
Kraj. Przestrzenie Sztuki Teatr | podsumowanie wpływu programu na środowiska lokalne
09.09.2026 15:38
- Katowice. Odsłonięto popiersie Barbary Ptak w Galerii Artystycznej 09.09.2026 15:12
- Tarnów. Muzyczna Talia 2025-2026. Koncert „Nie dokazuj” oraz Chór SOLski 09.09.2026 14:10
-
Łódź. Niech nasze pragnienia pozostaną widzialne! Premiera w Teatrze Nowym
09.09.2026 13:41
-
Teatr Telewizji. W poniedziałek „Być jak czterdziestolatek”
09.09.2026 13:09
- Szczecin. Opera na Zamku zapowiada 26. Wielki Turniej Tenorów w Teatrze Letnim 09.09.2026 13:07
- Kielce. Premiera spektaklu „Straszek” w Teatrze Kubuś – w sobotę 09.09.2026 12:54
Piotr Tomaszuk, szef Teatru Wierszalin, po raz pierwszy sięgnął po opowieść o świecie, którym nazwał swój teatr w roku 2007, dopiero po 16 latach od narodzin niezwykłej sceny. 13 lat później, w znacznie odświeżonym składzie, znów przyciąga do Supraśla historią równie niezwykłą, co tragiczną.
Tragedia osady Wierszalin, wyznawców proroka Ilji, ma bowiem wiele wymiarów. Nie tylko to historia nawiedzenia, czy raczej uwiedzenia, ale także historia odrzucenia, niezrozumienia, poszukiwania swojego świata. Na ten aspekt narodzin wierszalińskiego mitu zwrócił uwagę Piotr Tomaszuk witając widzów na pierwszym odświeżonym spektaklu, w progu Teatru Wierszalin w Supraślu. Wspomniał o wciąż nie do końca zbadanej i nieopowiedzianej historii bieżeństwa. O tym, że uciekinierzy z Grzybowszczyzny i okolic przed nadciągającymi niemieckimi wojskami, zresztą z ukazu cara w roku 1915, ruszali w głąb Rosji, owej „matuszki Rossiji”, może i opresyjnej, ale mówiącej w zrozumiałym im, prostym ludziom, języku. Z dobrze znaną religią, obyczajami. Kiedy wybuchła rewolucja, za nic mająca Boga i religię, wracali w rodzinne strony, tyle że do obcego kraju. Bo na tych terenach, po 123 latach rosyjskiego panowania odradzała się Polska. Polska, która za chwilę znów musiała walczyć z Rosją, tym razem sowiecką, Polska, w której o równości wyznań nie było mowy, Polska, w której mówiono i pisano w urzędach po polsku, w języku niekoniecznie opanowanym przez prostych chłopów, którzy do tej pory byli nie z własnej wszak winy poddanymi rosyjskiego cara. I może właśnie dlatego – zastanawiał się Tomaszuk – podjęli oni pomysł Eliasza Klimowicza na stworzenie własnego świata, mitycznego szczytu, wierchu, Wierszalina, by znaleźć szczęście na ojcowiźnie, która była ich ziemią, ale już inną, bardziej obcą niż przed wyruszeniem w bieżeństwo.