25.08.2020, 11:08 Wersja do druku

Odeszła Ewa Demarczyk. Reszta jest milczeniem

Na pasku telewizyjnym przyszła ta wiadomość, a zaraz po tym TVP Kultura zapowiedziała, że wieczorem wyemituje jej recital z 1980 r. Wciśnięty w fotel patrzyłem na nią jak zawsze oniemiały i słuchałem "Tomaszowa", "Groszków", "Na moście w Avignon", "Cyganki", "Hercowicza", "Rebeki", "Grande Valse Brillante", "Pejzażu...".

Jak zawsze pojawiała się w smudze reflektora, zaśpiewała i znikała, nieodmiennie w luźnej, długiej, czarnej scenicznej sutannie, z krótko obciętymi włosami, choć wolałem ją, gdy miała dłuższe...

Żuk Opalski napisał kiedyś, że „określenie jej koncertów mianem recitalu piosenkarskiego czy nawet pieśniarskiego jest zubożeniem tej twórczości. Taka klasyfikacja staje się zaledwie niezdarnym wtłoczeniem fascynującego zjawiska w ciasne gatunkowe ramy". Miał rację.

Porównywania do Juliette Greco lub Edith Piaf były równie nietrafne, jak doszukiwanie się ekspresji legendarnej Sarah Bernhardt, fenomenu Ireny Eichlerówny czy energetyczności Krystyny Jandy, bo takie porównania mieliśmy pod ręką.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Odeszła Ewa Demarczyk. Reszta jest milczeniem

Źródło:

Tygodnik Angora nr 35