Inne aktualności
- Gniezno. Ukazała się książka Igora Frendera „Pomiędzy zasadami. Siedem akcji teatralnych” 20.10.2026 15:46
-
Wrocław. Co zostaje po festiwalu? Poznaj ludzi, którzy tworzą Lelenfant – i dołącz do nich!
20.10.2026 15:17
- Warszawa. Program działań Sinfonii Varsovii do końca roku 2026 20.10.2026 15:02
- Karolin. „Mazowszem malowane – Wesele polskie”. Klasyka Wyspiańskiego w widowiskowej odsłonie zespołu „Mazowsze” 20.10.2026 14:53
- Lublin. W Teatrze Starym pokazy spektaklu o Marii Skłodowskiej-Curie 20.10.2026 14:40
- Lublin. Basia Małecka z piosenkami Osieckiej w Teatrze Starym 20.10.2026 14:15
- Szczecin. OKNO 2026: Teatr Kana i Komuna Warszawa. Dwa dni spotkań, wymiany praktyk i wspólnego działania 20.10.2026 14:03
- Kielce. Dziś debata: „Nowe spojrzenie na klasykę literatury polskiej” na 8. KMFT 20.10.2026 13:58
- Kraków. Brak instrukcji obsługi. Radosław Krzyżowski reżyseruje „List” w Bagateli 20.10.2026 13:31
- Szczecin. Wystartowały próby do „1984”. Czy miłość przetrwa w świecie totalnej kontroli? 20.10.2026 13:13
-
Warszawa. Premiera i debata wokół raportu „Mobilność jako złożona praktyka instytucjonalna”
20.10.2026 12:37
- Bydgoszcz. Premiera opery transgresywnej „Lustro” – w Akademii Muzycznej 20.10.2026 11:56
-
Białystok. Dziesiąta edycja festiwalu „Kierunek Wschód” dobiegła końca
20.10.2026 11:51
- Łódź. „Filharmonia dla seniora” – nowy cykl w Filharmonii Łódzkiej 20.10.2026 11:44
Tę historię przeczytałam lata temu w gazecie. To opowieść o szpitalach psychiatrycznych, w których miłość jest zabroniona, choć zdarza się przemoc seksualna.
Jej bohaterami byli dwaj mężczyźni. Poznali się na terapii i tak bardzo do siebie przylgnęli, że mimo surowych zasad zaczęto przymykać oczy na ich relację, a nawet przeniesiono ich razem do innego psychiatryka, bo nie mogli bez siebie żyć.
Puentą był zamiar osiedlenia się w Szczecinie po kolejnej kuracji. Miasto wydawało się bohaterom enklawą wolności – co znakomicie oddaje stereotyp, ale może też lekką dezorientację mężczyzn, przebywających przez wiele lat w izolacji. To miasto? Zdumienie odcisnęło się tak mocno na moim myśleniu o rodzinnych stronach, że pamięć podręczna podsuwa je usłużnie i teraz, gdy zaszło wiele zmian. W latach 90. Szczecin był tolerancyjny tak jak inne regiony Polski, a odległość od Berlina miała znaczenie wyłącznie praktyczne: łatwiej było tam pojechać drogą lądową – bo przecież nie morską ani nawet rzeczną – na imprezę lub na zawsze. Duch równości nie przenikał do dyskotek, słynęliśmy z imprez techno i butów zwanych żelazkami, skądinąd nieco creepy i unisex, a nawet campowych.