15.06.2021, 17:04 Wersja do druku

Źli Żydzi, czyli moher, lewak i nijaki, jak się patrzy

"Źli Żydzi" Joshuy Harmona w reż. Grzegorza Chrapkiewicza w Gdyńskim Centrum Kultury. Pisze Paulina Janas z Nowej Siły Krytycznej.

fot. Sebastian Mul / mat. Gdyńskiego Centrum Kultury

Inne aktualności

Gdyńskie Centrum Kultury startuje w tym sezonie z pierwszą premierą. „Źli Żydzi” Joshuy Harmona to godzinny spektakl wyreżyserowany przez Grzegorza Chrapkiewicza. Sztuka amerykańskiego autora odnosi się do wielu uniwersalnych kwestii społecznych i religijnych, mówi również o polskich realiach.

Daphna (debiutująca na deskach teatru zawodowego Barbara Liberek) to moher, ultra konserwatystka, nie przyjmuje niczyich racji. Jej kuzyn Liam (Hubert Paszkiewicz), doktorant kulturoznawstwa, to lewak, dla którego świętości rodzinne nie mają znaczenia, przynajmniej nie są tak ważne jak dla Daphne. Kłócą się o chai (po hebrajsku „życie”), złoty naszyjnik ukrywany przez dziadka w czasie wojny, dwa lata trzymał go pod językiem. Jonah (Jan Marczewski) z kolei, niby ma wszystko gdzieś, nie chce mieszać się do bójki o schedę po dziadku, ale... Mamy trzy stanowiska wobec żydowskiego pochodzenia. Kto jest ten zły? Pogrzeb dziadka skłania wnuków i dziewczynę Liama (nie będąca Żydówką Melody – Karolina Bacia) do rozmowy o tożsamości religijnej, o sposobie na życie, o tolerancji. Krótkie dialogi przeradzają się w kłótnie.

Tekst napisany jest żartobliwie, z różnych miejsc widowni słychać chichot, nieraz nawet donośny śmiech. To czarna komedia, na której chyba każdy się rozerwie. Z dystansem ukazuje ludzkie przywary, zwłaszcza zacietrzewienie. Nie brakuje jednak i wzruszających momentów. W ostatniej scenie Jonah pokazuje kuzynce wytatuowany na ręce numer – taki sam, jaki miał dziadek. Osoba, która wydawała się neutralna, pięknym gestem ucisza wulgarnie przedstawiane racje innych.

Akcja rozgrywa się w kawalerce braci, którą ufundowali im bogaci rodzice. Scenograf, Wojciech Stefaniak, umieścił w niej niezliczoną liczbę walizek. Świadczą one z pewnością o wygodnictwie właścicieli, częstym podróżowaniu, pieniądzach, ale nasuwają też przykre skojarzenie z Holocaustem, ostatnią podróżą Żydów, i dramatem Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk, w którym tytułowa walizka nadaje człowiekowi tożsamość. Kostiumy kobiet tłumaczą światy, z jakich pochodzą. Aneta Suskiewicz założyła ortodoksyjnej Żydówce długą czarną tunikę. Niezbyt inteligenta Melody to była studentka śpiewu operowego, modnie ubrana rudowłosa piękność z wytatuowanym na nodze kluczem wiolinowym.

Plakat Aleksandra Walijewskiego rewelacyjnie oddaje problematykę spektaklu. Nadgryziony do połowy lizak przypomina menorę. Dla jednych Żydów świecznik jest przedmiotem kultu, dla innych przemysłowym kiczem. To przenikanie się stanowisk wobec tradycji zostaje zaznaczone też w warstwie muzycznej (Mateusz Dębski), jeszcze przed wejściem aktorów na scenę słyszymy wokalizę (Olga Lisiecka) i klarnet (Jacek Dziołak).

Joshua Harmon
„Źli Żydzi”
tłumaczenie: Hanna Szczerkowska
reżyseria: Grzegorz Chrapkiewicz
premiera: 11 czerwca 2021, Gdyńskie Centrum Kultury
aktorzy: Karolina Bacia, Barbara Liberek, Jan Marczewski, Hubert Paszkiewicz
muzycy: Olga Lisiecka, Mateusz Dębski, Jacek Dziołak, Wojciech Gumiński, Szymon Linette

Paulina Janas – absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (specjalizacja teatrologiczna i edytorska). Studentka IV roku śpiewu solowego w Akademii Muzycznej w Gdańsku.

Źródło:

Materiał własny

Autor:

Paulina Janas