Rimas Tuminas był niezwykle zachłanny na życie w dobrym znaczeniu tego słowa. Był kimś, kto po prostu potrafił się cieszyć każdą chwilą - mówi PAP reżyser teatralny i telewizyjny Zbigniew Brzoza. "Był także bardzo uważny na ludzi" - dodał.
Inne aktualności
-
Kraj. Marek Kondrat po 25 latach wraca do Teatru Telewizji i zagra w „Królu Maciusiu Pierwszym”
20.05.2026 09:46
- Gdańsk. Powraca kino na dachu Teatru Szekspirowskiego 20.05.2026 09:38
- Kraków. Klasyka operetki wystawiona na deskach Opery Krakowskiej. Premiera „Wiedeńskiej krwi" 20.05.2026 09:10
- Warszawa. CRINGE.Show — nowa premiera Sztuki Nowej 20.05.2026 09:01
- Bydgoszcz. „Las // The Woods” – przedostatnia premiera sezonu w Teatrze Polskim 20.05.2026 08:59
-
Wrocław. Teatr na Faktach. Znamy finalistów tegorocznego konkursu
20.05.2026 08:57
-
Warszawa. Spotkanie z Tadeuszem Kornasiem w ramach cyklu „Czytelnia. Rozmowy o książkach”
20.05.2026 08:48
-
Łódź. W Narodowym Centrum Kultury Filmowej cykl inspirowany „Notesami” Andrzeja Wajdy
20.05.2026 08:35
-
Kraków. W sobotę premiera „Hamleta" w Narodowym Starym Teatrze
20.05.2026 08:23
- Bydgoszcz. Norwid w Salonach Poezji i Muzyki Teatru Polskiego 20.05.2026 08:17
-
Łódź. Młodość trzęsie teatrem w Łodzi
20.05.2026 08:14
- Olsztyn. Teatr im. Jaracza przygotowuje spektakl „Erotyczne immunitety, sex i transformacja” 19.05.2026 17:34
- Kraków. Demirski i Brzyk parafrazują „Hamleta” w Starym Teatrze 19.05.2026 17:06
- Warszawa. Teatr Spektaklove nie zwalnia tempa. „Rodzinne rewolucje” i „Dobrze się kłamie” zagrają przed wakacjami i latem w stolicy 19.05.2026 15:18
W wieku 73 lat zmarł reżyser teatralny Rimas Tuminas określany jako współtwórca fenomenu litewskiego teatru, który rozsławił Litwę na świecie. Wyreżyserował ponad 70 sztuk w teatrach litewskich i zagranicznych, m.in. na Islandii, we Włoszech, Izraelu, Chinach, Rosji, Finlandii, Szwecji, a także w Polsce.
"Rimas Tuminas był niezwykle zachłanny na życie w dobrym znaczeniu tego słowa. Był kimś, kto po prostu potrafił się cieszyć każdą chwilą, miał w sobie tyle optymizmu, radości, potrzeby poznania" – powiedział Zbigniew Brzoza.
Reżyser przypomniał, że poznał Tuminasa w 1996 r. "To był początek wolnej Litwy i teatru litewskiego, który chwilę później zaczął podbijać sceny europejskie. Rimas w tym czasie był kimś o niesłuchanym apetycie na nowości oraz odkrywanie świata, którego nie miał okazji poznać za żelazną kurtyną, w Związku Radzieckim. Jednocześnie był to świat, który pozwalał na poszukiwanie w sobie nowych tonów i myślenia o swojej twórczości" – zaznaczył.
Brzoza wskazał, że w tamtym czasie teatr Tuminasa bardzo się zmieniał. "Pierwszym jego spektaklem, jaki widziałem był Wiśniowy sad. Było to niezwykle piękne przedstawienie, jednak będące w stylu dawnego teatru radzieckiego. Oczywiście dobrego, wręcz najlepszego, jednak bardzo opartego w siedzącej estetyce i gustach teatralnych" – przypomniał. "A chwilę później robił już spektakle przewrotne, gdzie serio walczyło z buffo, gdzie spotykały się różne estetyki, a te spektakle były niesłuchanie inteligentne, błyskotliwe, lekkie" - podkreślił.
Rimas Tuminas współpracował m.in. w warszawskich Teatrem Studio, którego Zbigniew Brzoza był dyrektorem artystycznym w latach 1997–2007. "To było dla mnie ważne doświadczenie. W Studio Rimas wystawił Sługę dwóch panów. Myślę, że to było bardzo ważne przedawnienie dla młodych aktorów, który wzięli udział w pracy" – wspominał Brzoza.
Brzoza wielokrotnie spotykał się z Tuminasem. "Chyba najbardziej zapadło mi w pamięci nasze ostatnie spotkanie, w Wilnie, niespełna dwa lata temu. Był już wiadomo, że ma bardzo zawansowaną chorobę, był po kolejnej serii radioterapeutycznych zabiegów. Powiedział mi, że postanowił nie tracić czasu, ale pokonać chorobę pracą. Planował w tym czasie i chyba mu się udało, trzy premiery - jedną we Włoszech, jedną ze swoim teatrem i jedną z uczniami wileńskiej akademii teatralnej. To były jego plany, mimo że był już bardzo kruchą fizycznie osobą, ale jeśli chodzi o waleczność, a jednocześnie nienaruszony był jego zachwyt nad pracą tworzeniem nowych przedstawień" – powiedział.
Reżyser wspominał również, że "przeciągu ostatnich dwóch lat zdarzyło mu się zadzwonić do mnie w środku w nocy, aby zapytać się, czy wszystko u mnie w porządku, ponieważ mu się przyśniłem, a on się zmartwił, że coś złego mi się stało". "To wiele o nim mówi, był bardzo uważny na ludzi" – dodał.