Rimas Tuminas był niezwykle zachłanny na życie w dobrym znaczeniu tego słowa. Był kimś, kto po prostu potrafił się cieszyć każdą chwilą - mówi PAP reżyser teatralny i telewizyjny Zbigniew Brzoza. "Był także bardzo uważny na ludzi" - dodał.
Inne aktualności
- Szwecja. W czwartek poznamy laureata literackiego Nobla 07.10.2026 08:17
- USA. Gwiazda Złotej Ery Hollywood, Eva Marie Saint, nie żyje 07.10.2026 08:13
- Lublin. „Nikt tylko ja” i „Mefisto” wśród premier Teatru Andersena na sezon 2026/2027 06.10.2026 22:26
- Warszawa. Sejm: projekt ustawy o zabezpieczeniu społecznym artystów dzieli posłów 06.10.2026 22:23
- Łódź. W Teatrze Jaracza premiera spektaklu o ADHD — „Teraz, zaraz, naraz” 06.10.2026 18:19
- Warszawa. Premiera „Orestei” Percevala w Teatrze Narodowym – w sobotę 06.10.2026 16:00
-
Warszawa. Prezentujemy Radę Instytutu Teatralnego
06.10.2026 15:24
- Olsztyn. Miasto można poznawać przez zapachy. Premiera „Instrukcji obsługi” w Teatrze Jaracza 06.10.2026 15:02
-
Kraków. Spektakle Lupy, Warlikowskiego i Holzinger na festiwalu Boska Komedia
06.10.2026 14:33
- Wrocław. „Ostatni wernisaż przy Landsberger Straße” – prapremiera spektaklu 06.10.2026 14:18
-
Białystok. Festiwal „Kierunek Wschód X” tuż za rogiem
06.10.2026 14:01
- Wrocław. Kamila Klamut z teatru ZAR wraca na scenę Instytutu Grotowskiego 06.10.2026 13:33
- Łódź. „W procesie. Intymne praktyki performatywne”: październikowy cykl wydarzeń performatywnych 06.10.2026 13:08
- Gdańsk. Epilog Wybrzeża Sztuki z filmem „Podwójne życie Weroniki” i „Termopilami polskimi” 06.10.2026 12:08
W wieku 73 lat zmarł reżyser teatralny Rimas Tuminas określany jako współtwórca fenomenu litewskiego teatru, który rozsławił Litwę na świecie. Wyreżyserował ponad 70 sztuk w teatrach litewskich i zagranicznych, m.in. na Islandii, we Włoszech, Izraelu, Chinach, Rosji, Finlandii, Szwecji, a także w Polsce.
"Rimas Tuminas był niezwykle zachłanny na życie w dobrym znaczeniu tego słowa. Był kimś, kto po prostu potrafił się cieszyć każdą chwilą, miał w sobie tyle optymizmu, radości, potrzeby poznania" – powiedział Zbigniew Brzoza.
Reżyser przypomniał, że poznał Tuminasa w 1996 r. "To był początek wolnej Litwy i teatru litewskiego, który chwilę później zaczął podbijać sceny europejskie. Rimas w tym czasie był kimś o niesłuchanym apetycie na nowości oraz odkrywanie świata, którego nie miał okazji poznać za żelazną kurtyną, w Związku Radzieckim. Jednocześnie był to świat, który pozwalał na poszukiwanie w sobie nowych tonów i myślenia o swojej twórczości" – zaznaczył.
Brzoza wskazał, że w tamtym czasie teatr Tuminasa bardzo się zmieniał. "Pierwszym jego spektaklem, jaki widziałem był Wiśniowy sad. Było to niezwykle piękne przedstawienie, jednak będące w stylu dawnego teatru radzieckiego. Oczywiście dobrego, wręcz najlepszego, jednak bardzo opartego w siedzącej estetyce i gustach teatralnych" – przypomniał. "A chwilę później robił już spektakle przewrotne, gdzie serio walczyło z buffo, gdzie spotykały się różne estetyki, a te spektakle były niesłuchanie inteligentne, błyskotliwe, lekkie" - podkreślił.
Rimas Tuminas współpracował m.in. w warszawskich Teatrem Studio, którego Zbigniew Brzoza był dyrektorem artystycznym w latach 1997–2007. "To było dla mnie ważne doświadczenie. W Studio Rimas wystawił Sługę dwóch panów. Myślę, że to było bardzo ważne przedawnienie dla młodych aktorów, który wzięli udział w pracy" – wspominał Brzoza.
Brzoza wielokrotnie spotykał się z Tuminasem. "Chyba najbardziej zapadło mi w pamięci nasze ostatnie spotkanie, w Wilnie, niespełna dwa lata temu. Był już wiadomo, że ma bardzo zawansowaną chorobę, był po kolejnej serii radioterapeutycznych zabiegów. Powiedział mi, że postanowił nie tracić czasu, ale pokonać chorobę pracą. Planował w tym czasie i chyba mu się udało, trzy premiery - jedną we Włoszech, jedną ze swoim teatrem i jedną z uczniami wileńskiej akademii teatralnej. To były jego plany, mimo że był już bardzo kruchą fizycznie osobą, ale jeśli chodzi o waleczność, a jednocześnie nienaruszony był jego zachwyt nad pracą tworzeniem nowych przedstawień" – powiedział.
Reżyser wspominał również, że "przeciągu ostatnich dwóch lat zdarzyło mu się zadzwonić do mnie w środku w nocy, aby zapytać się, czy wszystko u mnie w porządku, ponieważ mu się przyśniłem, a on się zmartwił, że coś złego mi się stało". "To wiele o nim mówi, był bardzo uważny na ludzi" – dodał.