Rimas Tuminas był niezwykle zachłanny na życie w dobrym znaczeniu tego słowa. Był kimś, kto po prostu potrafił się cieszyć każdą chwilą - mówi PAP reżyser teatralny i telewizyjny Zbigniew Brzoza. "Był także bardzo uważny na ludzi" - dodał.
Inne aktualności
- Warszawa. Letnia promocja na spektakle Teatru Nowe Formy 03.07.2026 18:20
-
Mazowieckie. Możdżer, Zaryan, Kleszcz oraz wybitni artyści i pisarze spotkają się w Czarnolesie podczas 4. Festiwalu Sztuki CARPE DIEM. Poezja. Teatr. Filozofia. Jazz
03.07.2026 18:04
- Warszawa. „Komediowe wakacje z Teatrem Scena Współczesna”. Letni cykl spektakli powraca do stolicy 03.07.2026 17:04
- Kraków. Spektakl koprodukowany przez Boską Komedię na Festiwalu w Awinionie 03.07.2026 16:29
- Białystok. „Metamorfozy Lalek” z prestiżowym znakiem jakości EFFE! 03.07.2026 16:08
-
Gorzów Wlkp. Scena Letnia Teatru Osterwy rozpoczęła działalność
03.07.2026 15:50
-
Tarnów. 30. Festiwal Komedii Talia z mocnym początkiem sprzedaży
03.07.2026 15:12
- Śląskie. Festiwal Pieśni Dziadowskiej, Lirników i Opowiadaczy w Koźle 03.07.2026 14:52
- Świdnica. 28. Festiwal Teatru Otwartego 03.07.2026 14:45
- Kraj. Paweł Demirski jednym ze scenarzystów serialu „Lalka” 03.07.2026 14:42
- Radziejowice. Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Łódzkiej zagra koncert w ramach XVII Letniego Festiwalu im. Jerzego Waldorffa 03.07.2026 14:32
-
Supraśl. Rusza Festiwal „Między Wierszami"
03.07.2026 13:56
- Regietów. Spotkania z Operą. Wybrzmi „Zemsta nietoperza" 03.07.2026 13:27
- Tarnów. Festiwal Teatrów Ulicznych nie tylko w Krakowie 03.07.2026 12:50
W wieku 73 lat zmarł reżyser teatralny Rimas Tuminas określany jako współtwórca fenomenu litewskiego teatru, który rozsławił Litwę na świecie. Wyreżyserował ponad 70 sztuk w teatrach litewskich i zagranicznych, m.in. na Islandii, we Włoszech, Izraelu, Chinach, Rosji, Finlandii, Szwecji, a także w Polsce.
"Rimas Tuminas był niezwykle zachłanny na życie w dobrym znaczeniu tego słowa. Był kimś, kto po prostu potrafił się cieszyć każdą chwilą, miał w sobie tyle optymizmu, radości, potrzeby poznania" – powiedział Zbigniew Brzoza.
Reżyser przypomniał, że poznał Tuminasa w 1996 r. "To był początek wolnej Litwy i teatru litewskiego, który chwilę później zaczął podbijać sceny europejskie. Rimas w tym czasie był kimś o niesłuchanym apetycie na nowości oraz odkrywanie świata, którego nie miał okazji poznać za żelazną kurtyną, w Związku Radzieckim. Jednocześnie był to świat, który pozwalał na poszukiwanie w sobie nowych tonów i myślenia o swojej twórczości" – zaznaczył.
Brzoza wskazał, że w tamtym czasie teatr Tuminasa bardzo się zmieniał. "Pierwszym jego spektaklem, jaki widziałem był Wiśniowy sad. Było to niezwykle piękne przedstawienie, jednak będące w stylu dawnego teatru radzieckiego. Oczywiście dobrego, wręcz najlepszego, jednak bardzo opartego w siedzącej estetyce i gustach teatralnych" – przypomniał. "A chwilę później robił już spektakle przewrotne, gdzie serio walczyło z buffo, gdzie spotykały się różne estetyki, a te spektakle były niesłuchanie inteligentne, błyskotliwe, lekkie" - podkreślił.
Rimas Tuminas współpracował m.in. w warszawskich Teatrem Studio, którego Zbigniew Brzoza był dyrektorem artystycznym w latach 1997–2007. "To było dla mnie ważne doświadczenie. W Studio Rimas wystawił Sługę dwóch panów. Myślę, że to było bardzo ważne przedawnienie dla młodych aktorów, który wzięli udział w pracy" – wspominał Brzoza.
Brzoza wielokrotnie spotykał się z Tuminasem. "Chyba najbardziej zapadło mi w pamięci nasze ostatnie spotkanie, w Wilnie, niespełna dwa lata temu. Był już wiadomo, że ma bardzo zawansowaną chorobę, był po kolejnej serii radioterapeutycznych zabiegów. Powiedział mi, że postanowił nie tracić czasu, ale pokonać chorobę pracą. Planował w tym czasie i chyba mu się udało, trzy premiery - jedną we Włoszech, jedną ze swoim teatrem i jedną z uczniami wileńskiej akademii teatralnej. To były jego plany, mimo że był już bardzo kruchą fizycznie osobą, ale jeśli chodzi o waleczność, a jednocześnie nienaruszony był jego zachwyt nad pracą tworzeniem nowych przedstawień" – powiedział.
Reżyser wspominał również, że "przeciągu ostatnich dwóch lat zdarzyło mu się zadzwonić do mnie w środku w nocy, aby zapytać się, czy wszystko u mnie w porządku, ponieważ mu się przyśniłem, a on się zmartwił, że coś złego mi się stało". "To wiele o nim mówi, był bardzo uważny na ludzi" – dodał.