12.11.2020, 08:33 Wersja do druku

Warszawa. Podpalono pracownię Stefana Okołowicza podczas Marszu Niepodległości

Inne aktualności

To była prowokacja, jak z budką strażniczą pod ambasadą Rosji. Wszystko było ukartowane, nawet ustawiono wcześniej kamery - tak sami siebie przekonują narodowcy po podpaleniu mieszkania na Powiślu - pisze Michał Wojtczuk w Gazecie Wyborczej-Stołecznej.

Około godz. 15 uczestnicy Marszu Niepodległości maszerowali mostem Poniatowskiego w stronę ronda Waszyngtona. Mijali kamienicę przy al. 3 Maja. W oknie jednego z mieszkań wisiały logo Strajku Kobiet i tęczowa flaga. Z tłumu uczestników marszu rzucano w budynek racami. Jedna z nich trafiła w mieszkanie poniżej tego z flagą i wywołała pożar. To mieszkanie artysty, znawcy twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza. Są spore straty.

Wiceprezes Marszu Niepodległości: Pożar był fejkiem

Narodowiec Tomasz Kalinowski, wiceprezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości, dowodził jednak w mediach społecznościowych, że pożar był "fejkiem". "Tylko przypadkiem stała obok przygotowana kamera" - kpił na Twitterze, sugerując, że pożar nie został wywołany przez uczestników marszu, tylko był prowokacją.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Prawica o podpaleniu mieszkania na Marszu Niepodległości. "To nie my, to prowokacja"

Źródło:

Gazeta Wyborcza - Stołeczna online

Link do źródła

Wszystkie teksty Gazety Wyborczej od 1998 roku są dostępne w internetowym Archiwum Gazety Wyborczej - największej bazie tekstów w języku polskim w sieci. Skorzystaj z prenumeraty Gazety Wyborczej.

Autor:

Michał Wojtczuk

Data:

11.11.2020 18:02

Wątki tematyczne