Logo
Recenzje

Tam, gdzie koń jest niewidzialny, a aktorka prawdziwa

30.12.2025, 12:33 Wersja do druku

„Nieśmiała Dżokejka” Roberta Bolesty w reż. Aleksandry Bielewicz w  STUDIO teatrgalerii w Warszawie. Pisze Wiesław Kowalski w Teatrze dla Wszysktich.

fot. Bartek Warzecha

Ocena Recenzenta: 4/10

Monodram „Nieśmiała Dżokejka” w Teatrze Studio to przykład przedstawienia, które w materiałach promocyjnych obiecuje podróż w głąb psychiki bohaterki – pełną metafor, wyobrażeń i wewnętrznych demonów – lecz na scenie ta obietnica rozpływa się, jakby zabrakło jej odwagi, by wybrzmieć w pełni. Zapowiedzi budują rozbudowaną konstrukcję interpretacyjną, ale z widowni ten ciężar znaczeń wcale nie jest tak oczywisty.

I właśnie w tym rozdźwięku rodzi się zjawisko: spektakl, który bardziej istnieje w opowieściach o sobie niż w swojej realizacji scenicznej.

Aktorstwo, które niesie całość

Jedno pozostaje bezsporne: Dominika Ostałowska dźwiga ten wieczór w pojedynkę i robi to z imponującą precyzją. Jej aktorstwo jest najmocniejszym i najcenniejszym elementem przedstawienia. W jej interpretacji Dżokejka przestaje być wyłącznie figurą symboliczną – staje się żywym, zagubionym człowiekiem, mimo wszelkich stylizacji, groteskowych gestów i fantastycznych kontekstów. Ostałowska buduje postać na napięciu między wrażliwością a gorączkową próbą znalezienia dla siebie języka.

Sama aktorka jednak nie jest w stanie zastąpić tego, czego nie dostarcza dramaturgia.

Tekst, który nie otwiera drzwi

W tekście Roberta Bolesty widać fascynację surrealistyczną, fragmentaryczną narracją oraz rozbitą tożsamością. Świat wewnętrzny bohaterki jest tu jednocześnie schronieniem i wrogiem. Problem polega na tym, że dramat nie tworzy czytelnej drogi rozwoju – sygnalizuje ważne tematy, lecz częściej je „zahacza”, niż pogłębia. Metaforyczne figury – Człowiek-Kot, niewidzialny koń, Gotham jako prywatna mapa lęków – nie składają się na spójną strukturę, raczej dryfują.

W efekcie próba interpretacji przypomina poszukiwanie kluczy do drzwi, które być może w ogóle nie zostały zbudowane.

Reżyseria, która bardziej sugeruje, niż prowadzi

Aleksandra Bielewicz stawia na wyrazistą estetykę: agresywne otwarcie, mocne światła, szybkie zmiany nastrojów. To środki efektowne, lecz nie układające się w konsekwentną narrację. Wydają się raczej uzupełniać braki pozostawione przez tekst. Styl jest wyczuwalny – struktura już mniej.

Widz ma chwilami poczucie, że ogląda spektakl, który został znakomicie opowiedziany w założeniach, ale nie został do końca zrealizowany na scenie. To nie jest zarzut o warsztat, lecz o ostrożność koncepcji, jakby inscenizacja krążyła wokół potencjału, którego nie odważono się dopełnić.

Gdy deklaracje nie spotykają się z doświadczeniem

W materiałach promocyjnych pojawiają się wielkie tematy: rozdwojenie jaźni, lęk, osobiste Gotham, walka z nieśmiałością jako metaforą egzystencjalną. Na scenie te idee pojawiają się jednak w szczątkowej formie. Spektakl nie buduje pomostu między deklaracją a doświadczeniem – zostawia widza raczej z pytaniem „o co chodzi?”, niż z poczuciem uczestnictwa w wyraźnie poprowadzonej historii.

Nie dlatego, że jest hermetyczny, lecz dlatego, że pozostaje rozproszony.

Spektakl, który mógłby znaczyć więcej

A jednak „Nieśmiała Dżokejka” ma swój urok – przede wszystkim dzięki Ostałowskiej, która pracuje w rytmie tekstu, ale często również ponad nim. Tworzy z widzem więź, której spektakl jako całość nie zawsze potrafi podtrzymać. Widać, jak osobisty i ważny jest to dla niej projekt, choć całościowo nie w pełni wykorzystany.

„Nieśmiała Dżokejka” to monodram, w którym dobre aktorstwo wyprzedza dramaturgię i inscenizację. Pozostaje wrażenie nie do końca spełnionych obietnic: metafor, które nie zyskują ciężaru, i opowieści, która bardziej się rozmywa, niż angażuje.

A jednak warto ten spektakl zobaczyć – choćby po to, by obserwować Dominikę Ostałowską w odważnym, suwerennym wejściu na scenę, pokazującym, jak wiele potrafi unieść sama, nawet jeśli reszta konstrukcji nie okazuje się równie wspierająca.

To teatr niespełnionych deklaracji, ale też teatr jednego znakomitego wystąpienia. I może właśnie w tym – paradoksalnie – leży jego siła.

 https://teatrstudio.pl/pl/teatr/wydarzenia/niesmiala-dzokejka/

Tytuł oryginalny

Tam, gdzie koń jest niewidzialny, a aktorka prawdziwa

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Wiesław Kowalski

Data publikacji oryginału:

30.11.2025

Sprawdź także