Inne aktualności
- Poznań. Maj w Teatrze Wielkim 30.04.2026 16:07
- Warszawa. 12. Piknik Ochocian odbędzie się 30 maja 30.04.2026 15:55
- Warszawa. „Così fan tutte” inauguruje 35. Festiwal Mozartowski 30.04.2026 15:39
- Kraj. Nieoczywista interpretacja „Potopu” Michała Siegoczyńskiego w Teatrze Telewizji – 4 maja 30.04.2026 14:38
-
Łódź. 1 maja rusza ósma edycja „Komediopisania” – konkursu Teatru Powszechnego
30.04.2026 14:24
- Kraków. Nie żyje kompozytor Krzysztof Suchodolski 30.04.2026 14:22
-
Opole. Open call na rezydencję dla osób zajmujących się badaniem teatru i/lub krytyką teatralną – 50. Opolskie Konfrontacje Teatralne
30.04.2026 13:47
-
Warszawa. Ogłoszenie pierwszych spektakli 46. edycji Warszawskich Spotkań Teatralnych
30.04.2026 13:36
- Warszawa. STUDIO teatrgaleria: międzynarodowy obieg – od tournée, przez festiwale, po powroty na lokalną scenę 30.04.2026 13:19
- Warszawa. Premiera spektaklu „Iwona, księżniczka Burgunda” w Teatrze Ateneum – w połowie maja 30.04.2026 11:40
-
Warszawa. Dyskusja wokół „Pamięci teatru” i wystawy „Świat teatru i fotografia na ziemiach polskich w XIX i początku XX wieku”
30.04.2026 11:26
- Wrocław. Zanim „Pan Tadeusz” stał się epopeją – wystawa w Muzeum Pana Tadeusza 30.04.2026 11:22
-
Warszawa. Wyniki open calla dla osób recenzenckich – OFF Polska
30.04.2026 11:16
- Bydgoszcz. Nederlands Dans Theater na 32. Bydgoskim Festiwalu Operowym 30.04.2026 11:06
Słomiany Judosz, prowadzony przez halabardników, przeszedł w Wielką Sobotę ulicami Skoczowa na Śląsku Cieszyńskim. W pochodzie szli za nim mieszkańcy. Obrzęd zakończyło spalenie kukły obok remizy strażackiej, co symbolizuje przegnanie zła z miasta.
„Dawniej wierzono, że przejście Judosza zbiera całe zło z miasteczka. Jest ono potem unicestwiane w płomieniach. To jedyna taka tradycja w Polsce w tej postaci” - powiedziała PAP Diana Pieczonka-Giec z Towarzystwa Miłośników Skoczowa.
Judosz to 3-metrowa kukła ze słomy. Jest ozdobiona kolorowymi wstążkami i naszyjnikiem z 30 srebrników. Kostium zakłada młody strażak. Niczego w nim nie widzi i dlatego prowadzą go halabardnicy, również druhowie ze skoczowskiej OSP.
Judosz w sobotę wyszedł z remizy strażackiej i okrążył rynek. Pokłonił się ratuszowi. Skoczowskie dzieci, które szły za nim, tradycyjnie hałasowały kołatkami.
Orszak po raz pierwszy przeszedł ulicami Skoczowa w Wielki Piątek. W Wielką Sobotę został powtórzony. Dziś po przemarszu słomiana kukła zginęła w ogniu.
Zdaniem Pieczonki-Giec, Towarzystwu Miłośników Skoczowa zależy, by unikatowy zwyczaj kultywować i zachować dla kolejnych pokoleń. „To tradycja wyjątkowa i nierozerwanie związana ze Skoczowem” – podkreśliła. Zaznaczyła, że pochodzenie obrzędu nie jest znane. „Zajmowali się tym etnolodzy, ale należy pamiętać, że zwyczaje ludowe nie są udokumentowane archiwalnie. Pewne jest tylko, że to kilkusetletnia tradycja” – powiedziała.
Skoczowianin Robert Orawski, który wskrzesił zwyczaj wiele lat temu, wspomniał, że o chodzeniu z Judoszem wspomina w dziennikach obejmujących lata 1597-1635 skoczowski burgrabia Jan Tilgner. Podobne pochody znane były także w okolicy. Jeszcze w latach 60. XX w. odbywały się m.in. w pobliskich Ochabach i Strumieniu. Teraz pozostał tylko Skoczów.
Orawski podaje, że Judosz w towarzystwie ministrantów i dzieci z postnymi klekotkami obchodził niegdyś miasto przez cały Wielki Tydzień dwa razy dziennie. Wyruszał z farskiej, czyli należącej do parafii, szkoły u podnóża Kaplicówki (wzgórza w Skoczowie – PAP), by spłonąć na jej szczycie w Wielką Sobotę. Nieco później utrwalił się zwyczaj chodzenia jedynie w Wielki Piątek i Wielką Sobotę, czyli po wielkoczwartkowym, tzw. zawiązaniu dzwonów.
Zwyczaj kultywowany był - z przerwą na okupację - do lat 60. minionego stulecia. Jeden z młodych wikarych uznał go wówczas za szkodliwy dla Kościoła przejaw pogaństwa. Został wskrzeszony kilkanaście lat później.
Dawniej, zanim Judosz przeszedł ulicami miasta, o północy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek, kultywujący tradycję skoczowianie zanurzyli się w przepływającej przez miasto Wiśle. Nawiązywali w ten sposób do przejścia Chrystusa przez Cedron. Po rześkiej kąpieli należało wypić kieliszek wódki tatarczówki. Była to także pamiątka męki chrystusowej, gdyż trzeba było dużo samozaparcia, żeby przełknąć parę kropli tego ostrego i gorzkiego eliksiru, przypominającego o occie z żółcią, którą podali Chrystusowi jego oprawcy.