Inne aktualności
-
Kielce. Przedstawiono nazwiska w konkursie na dyrektora Teatru Żeromskiego 04.04.2025 19:51
- Kraków. Rozpoczyna się cykl Krakowskich Nocy, na początek – Noc Kin Studyjnych 04.04.2025 17:11
-
Warszawa. Ministra kultury przyjęła rekomendację komisji ws. kandydatury Borisa Kudlički na dyr. TW-ON 04.04.2025 17:05
- Bytom. Khambatta Dance Company w Teatrze Tańca i Ruchu ROZBARK 04.04.2025 16:48
- Rzeszów. Teatr Maska z prawie półmilionowym wsparciem na poprawę dostępności jego oferty 04.04.2025 16:16
- Katowice. „MonsterS. Mordercze pieśni” z Teatru Rozrywki w Chorzowie – gościnnie w Śląskim 04.04.2025 15:22
- Zielona Góra. Najpiękniejsze sceny muzyczne ze spektakli Jana Szurmieja w Lubuskim Teatrze 04.04.2025 14:00
- Łódź. Z karmą do teatru. Off-Północna dla schroniska zwierząt 04.04.2025 13:56
- Warszawa. Ministra kultury zapowiada kolejne kroki w sprawie Stowarzyszenia Filmowców Polskich 04.04.2025 13:41
- Szczecin. Teatr Polski zaprasza na sobotnią premierę „Kopenhagi” w reż. Adama Opatowicza 04.04.2025 13:39
- Warszawa. Rusza 24. edycja Nagrody im. C.K. Norwida 04.04.2025 13:27
- Warszawa. Ministra kultury: w latach 2019-2023 PISF wypłacił ponad 5 mln zł nienależnego dofinansowania 04.04.2025 13:15
- Warszawa. 200. premiera Teatru Współczesnego. „Historia miłosna” w reżyserii Wojciecha Malajkata 04.04.2025 12:11
- Olsztyn. Wiosna i lato w Teatrze Jaracza 04.04.2025 10:53
Słomiany Judosz, prowadzony przez halabardników, przeszedł w Wielką Sobotę ulicami Skoczowa na Śląsku Cieszyńskim. W pochodzie szli za nim mieszkańcy. Obrzęd zakończyło spalenie kukły obok remizy strażackiej, co symbolizuje przegnanie zła z miasta.
„Dawniej wierzono, że przejście Judosza zbiera całe zło z miasteczka. Jest ono potem unicestwiane w płomieniach. To jedyna taka tradycja w Polsce w tej postaci” - powiedziała PAP Diana Pieczonka-Giec z Towarzystwa Miłośników Skoczowa.
Judosz to 3-metrowa kukła ze słomy. Jest ozdobiona kolorowymi wstążkami i naszyjnikiem z 30 srebrników. Kostium zakłada młody strażak. Niczego w nim nie widzi i dlatego prowadzą go halabardnicy, również druhowie ze skoczowskiej OSP.
Judosz w sobotę wyszedł z remizy strażackiej i okrążył rynek. Pokłonił się ratuszowi. Skoczowskie dzieci, które szły za nim, tradycyjnie hałasowały kołatkami.
Orszak po raz pierwszy przeszedł ulicami Skoczowa w Wielki Piątek. W Wielką Sobotę został powtórzony. Dziś po przemarszu słomiana kukła zginęła w ogniu.
Zdaniem Pieczonki-Giec, Towarzystwu Miłośników Skoczowa zależy, by unikatowy zwyczaj kultywować i zachować dla kolejnych pokoleń. „To tradycja wyjątkowa i nierozerwanie związana ze Skoczowem” – podkreśliła. Zaznaczyła, że pochodzenie obrzędu nie jest znane. „Zajmowali się tym etnolodzy, ale należy pamiętać, że zwyczaje ludowe nie są udokumentowane archiwalnie. Pewne jest tylko, że to kilkusetletnia tradycja” – powiedziała.
Skoczowianin Robert Orawski, który wskrzesił zwyczaj wiele lat temu, wspomniał, że o chodzeniu z Judoszem wspomina w dziennikach obejmujących lata 1597-1635 skoczowski burgrabia Jan Tilgner. Podobne pochody znane były także w okolicy. Jeszcze w latach 60. XX w. odbywały się m.in. w pobliskich Ochabach i Strumieniu. Teraz pozostał tylko Skoczów.
Orawski podaje, że Judosz w towarzystwie ministrantów i dzieci z postnymi klekotkami obchodził niegdyś miasto przez cały Wielki Tydzień dwa razy dziennie. Wyruszał z farskiej, czyli należącej do parafii, szkoły u podnóża Kaplicówki (wzgórza w Skoczowie – PAP), by spłonąć na jej szczycie w Wielką Sobotę. Nieco później utrwalił się zwyczaj chodzenia jedynie w Wielki Piątek i Wielką Sobotę, czyli po wielkoczwartkowym, tzw. zawiązaniu dzwonów.
Zwyczaj kultywowany był - z przerwą na okupację - do lat 60. minionego stulecia. Jeden z młodych wikarych uznał go wówczas za szkodliwy dla Kościoła przejaw pogaństwa. Został wskrzeszony kilkanaście lat później.
Dawniej, zanim Judosz przeszedł ulicami miasta, o północy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek, kultywujący tradycję skoczowianie zanurzyli się w przepływającej przez miasto Wiśle. Nawiązywali w ten sposób do przejścia Chrystusa przez Cedron. Po rześkiej kąpieli należało wypić kieliszek wódki tatarczówki. Była to także pamiątka męki chrystusowej, gdyż trzeba było dużo samozaparcia, żeby przełknąć parę kropli tego ostrego i gorzkiego eliksiru, przypominającego o occie z żółcią, którą podali Chrystusowi jego oprawcy.