Inne aktualności
-
Gdańsk. 5. edycja „SZTUKA SIĘ ROBI”. Teatr Miniatura pokaże nowe spektakle dla najmłodszych
17.09.2026 15:37
- Warszawa. „Dryf” – nowa premiera w TR Warszawa w październiku 17.09.2026 15:22
-
Warszawa. Teatr Ateneum zaprasza na premierę spektaklu „Osiecka” w reżyserii Ewy Telegi
17.09.2026 14:45
-
Poznań. Filozofia z plaży. Premiera spektaklu „Piaskowy Wilk” w Scenie Wspólnej
17.09.2026 14:30
-
Warszawa. Performująca Inteligencja: SI i przyszłość sztuk performatywnych
17.09.2026 13:45
-
Poznań. Jacek Przybyłowicz ma pokierować Polskim Teatrem Tańca
17.09.2026 13:40
-
Warszawa. Komisja Artystyczna 33. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej
17.09.2026 13:20
-
Warszawa. Małgorzata Hajewska-Krzysztofik odbierze Nagrodę im. Ireny Solskiej
17.09.2026 12:59
- Gliwice. Premiera projektu „Archiwum Głosów. Punkt przyjęć marzeń, problemów i wątpliwości” w Teatrze im. Tadeusza Różewicza 17.09.2026 12:42
-
Kraków. Pierwszy Showcase Teatru Ludowego już we wrześniu
17.09.2026 12:01
- Warszawa. Premiera „Krótkiego spektaklu o matce i córce” w Teatrze Dramatycznym – w czwartek 17.09.2026 12:00
-
Wrocław. Rozpoczyna się Polska Platforma Tańca – największe w kraju biennale tańca i choreografii
17.09.2026 11:32
-
Lubelskie. Festiwal Trzech Kultur od piątku we Włodawie
17.09.2026 11:09
- Kraków. Premiera spektaklu „Cywilizacja Norwida” w reż. Adama Sroki 17.09.2026 10:57
Słomiany Judosz, prowadzony przez halabardników, przeszedł w Wielką Sobotę ulicami Skoczowa na Śląsku Cieszyńskim. W pochodzie szli za nim mieszkańcy. Obrzęd zakończyło spalenie kukły obok remizy strażackiej, co symbolizuje przegnanie zła z miasta.
„Dawniej wierzono, że przejście Judosza zbiera całe zło z miasteczka. Jest ono potem unicestwiane w płomieniach. To jedyna taka tradycja w Polsce w tej postaci” - powiedziała PAP Diana Pieczonka-Giec z Towarzystwa Miłośników Skoczowa.
Judosz to 3-metrowa kukła ze słomy. Jest ozdobiona kolorowymi wstążkami i naszyjnikiem z 30 srebrników. Kostium zakłada młody strażak. Niczego w nim nie widzi i dlatego prowadzą go halabardnicy, również druhowie ze skoczowskiej OSP.
Judosz w sobotę wyszedł z remizy strażackiej i okrążył rynek. Pokłonił się ratuszowi. Skoczowskie dzieci, które szły za nim, tradycyjnie hałasowały kołatkami.
Orszak po raz pierwszy przeszedł ulicami Skoczowa w Wielki Piątek. W Wielką Sobotę został powtórzony. Dziś po przemarszu słomiana kukła zginęła w ogniu.
Zdaniem Pieczonki-Giec, Towarzystwu Miłośników Skoczowa zależy, by unikatowy zwyczaj kultywować i zachować dla kolejnych pokoleń. „To tradycja wyjątkowa i nierozerwanie związana ze Skoczowem” – podkreśliła. Zaznaczyła, że pochodzenie obrzędu nie jest znane. „Zajmowali się tym etnolodzy, ale należy pamiętać, że zwyczaje ludowe nie są udokumentowane archiwalnie. Pewne jest tylko, że to kilkusetletnia tradycja” – powiedziała.
Skoczowianin Robert Orawski, który wskrzesił zwyczaj wiele lat temu, wspomniał, że o chodzeniu z Judoszem wspomina w dziennikach obejmujących lata 1597-1635 skoczowski burgrabia Jan Tilgner. Podobne pochody znane były także w okolicy. Jeszcze w latach 60. XX w. odbywały się m.in. w pobliskich Ochabach i Strumieniu. Teraz pozostał tylko Skoczów.
Orawski podaje, że Judosz w towarzystwie ministrantów i dzieci z postnymi klekotkami obchodził niegdyś miasto przez cały Wielki Tydzień dwa razy dziennie. Wyruszał z farskiej, czyli należącej do parafii, szkoły u podnóża Kaplicówki (wzgórza w Skoczowie – PAP), by spłonąć na jej szczycie w Wielką Sobotę. Nieco później utrwalił się zwyczaj chodzenia jedynie w Wielki Piątek i Wielką Sobotę, czyli po wielkoczwartkowym, tzw. zawiązaniu dzwonów.
Zwyczaj kultywowany był - z przerwą na okupację - do lat 60. minionego stulecia. Jeden z młodych wikarych uznał go wówczas za szkodliwy dla Kościoła przejaw pogaństwa. Został wskrzeszony kilkanaście lat później.
Dawniej, zanim Judosz przeszedł ulicami miasta, o północy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek, kultywujący tradycję skoczowianie zanurzyli się w przepływającej przez miasto Wiśle. Nawiązywali w ten sposób do przejścia Chrystusa przez Cedron. Po rześkiej kąpieli należało wypić kieliszek wódki tatarczówki. Była to także pamiątka męki chrystusowej, gdyż trzeba było dużo samozaparcia, żeby przełknąć parę kropli tego ostrego i gorzkiego eliksiru, przypominającego o occie z żółcią, którą podali Chrystusowi jego oprawcy.