„Łódź płynie pełna opowieści” w reż. Ołeny Tkaczuk z Rówieńskiego Akademickiego Obwodowego Teatru Lalek na XXI Międzynarodowym Festiwalu Wyobraźni i Możliwości Teatru Lalek Anima 2026 w Olsztynie. Pisze Wiesław Kowalski.
Jednym z ciekawszych doświadczeń podczas Festiwalu Anima 2026 w Olsztyńskim Teatrze Lalek było spotkanie ze spektaklem, który przypomina, że teatr lalek nie potrzebuje rozbudowanych technologii ani spektakularnych efektów, aby stworzyć przekonujący świat sceniczny. „Łódź płynie pełna opowieści” Rówieńskiego Akademickiego Obwodowego Teatru Lalek opiera swoją siłę na precyzji wykonania, wyobraźni i umiejętnym wykorzystaniu podstawowych narzędzi lalkarskiej sztuki: ruchu, głosu, rytmu i znaku.
Reżyserka Olena Tkaczuk, przez wiele lat związana z rówieńskim zespołem jako aktorka, sięga po materiał wywodzący się z kultury Polesia. Nie interesuje jej jednak odtworzenie dawnego świata w formie scenicznego muzeum. Ludowe historie stają się punktem wyjścia do stworzenia autonomicznego przedstawienia, w którym tradycyjny przekaz spotyka się z językiem współczesnego teatru.
Spektakl łączy kilka opowieści obecnych w miejscowym folklorze: historię wilka i koźlątek, opowieść o kruku sięgającym po jabłka oraz legendę o garnku, który potrafi gotować bez końca. Twórcy nie zatrzymują się jednak na samej fabule. Znane motywy interesują ich przede wszystkim jako materiał dla scenicznej gry — pozwalają budować sytuacje pełne humoru, napięcia i zaskoczenia, w których świat realistyczny bez trudu przechodzi w obszar fantazji.
Dużą siłą przedstawienia jest sposób, w jaki pracują trzy wykonawczynie: Tetiana Jerszowa, Francesca Barabasz i Alla Czerucha. Ich aktorstwo łączy doświadczenie z lekkością. Każdy gest jest czytelny, każdy ruch podporządkowany rytmowi sceny, a kontakt między aktorkami tworzy energię, która udziela się widowni. Nie chodzi przy tym wyłącznie o animację lalek — równie ważne są głos, sposób prowadzenia narracji i umiejętność budowania postaci za pomocą najprostszych środków.
Właśnie w tej relacji między aktorem, lalką i przedmiotem ujawnia się największa wartość spektaklu. Twórcy nie ukrywają teatralności, przeciwnie — czynią z niej podstawową zasadę gry. Widz obserwuje proces powstawania kolejnych światów i sam dopowiada to, czego nie trzeba pokazywać dosłownie.
Scenografia Inessy Kulczyckiej została podporządkowana tej samej zasadzie. Nie tworzy realistycznej dekoracji, lecz pozostawia przestrzeń dla przemian i skojarzeń. Element sceniczny może w jednej chwili pełnić funkcję przestrzeni, w następnej stać się bohaterem lub znakiem uruchamiającym kolejną historię. To plastyka oparta na umowności, która dobrze odpowiada naturze teatru lalek.
Historia Rówieńskiego Akademickiego Obwodowego Teatru Lalek, działającego od 1975 roku, pokazuje, że ukraińskie sceny lalkowe poza największymi ośrodkami potrafią budować własne, rozpoznawalne języki artystyczne. „Łódź płynie pełna opowieści” dobrze ujawnia tę specyfikę: teatr zakorzeniony w lokalnym doświadczeniu pozostaje jednocześnie otwarty na współczesnego widza. Tradycyjny materiał nie jest tu ograniczeniem, lecz źródłem możliwości scenicznych.
Istotnym elementem konstrukcji spektaklu pozostaje muzyka. Pieśni związane z regionem Polesia nie pełnią funkcji ozdobnego komentarza. Współtworzą tempo przedstawienia, organizują jego strukturę i nadają mu szczególny rytm. Dzięki temu spektakl zachowuje spójność różnych środków wyrazu — słowa, obrazu, ruchu i dźwięku.
Warto podkreślić, że przedstawienie Oleny Tkaczuk nie próbuje udowadniać swojej aktualności poprzez gwałtowne zerwanie z tradycją. Jego współczesność wynika raczej ze świadomości formy i zaufania do możliwości teatru lalek. Twórcy nie stylizują dawnego materiału na coś nowego, ale sprawdzają, jak wiele energii wciąż można z niego wydobyć.
„Łódź płynie pełna opowieści” jest przede wszystkim dowodem na to, że teatr lalek pozostaje sztuką niezwykle pojemną. Kilka prostych znaków, precyzyjna praca aktora i uruchomiona wyobraźnia widza wystarczą, aby stworzyć pełny i wielowymiarowy świat. Rówieński spektakl przypomina, że magia lalkarstwa rodzi się nie z samego istnienia lalki czy przedmiotu scenicznego, lecz z relacji, jaką artysta potrafi z nimi zbudować.