Informacja śmierci Mirka Kowalczyka i o tym, że spoczął na Cmentarzu Wolskim w Warszawie pojawiła się w mediach niemal trzy tygodnie po fakcie. Smutno mi, że już nigdy go nie spotkam. Żegnaj Mirku! - pisze Rafał Dajbor.
Inne aktualności
- Warszawa. „Lisa” w Teatrze Powszechnym 07.07.2026 16:37
-
Lublin. Carnaval Sztukmistrzów 2026 już od 23 lipca
07.07.2026 15:16
-
Wrocław. Poznaliśmy program 26. festiwalu Tauron Nowe Horyzonty
07.07.2026 14:24
-
Sosnowiec. Justyna Łagowska-Klata pokieruje Teatrem Zagłębia
07.07.2026 13:29
- Bytom. Warsztaty „Lato w Teatrze Rozbark” 07.07.2026 13:13
- Kraków. Dziewiąte urodziny Sceny Supernova 07.07.2026 13:01
- Sopot. Czytania performatywne na sierpniowym Festiwalu Literacki Sopot 07.07.2026 12:48
-
Łódź. S·PLOT pytań na międzynarodowej konferencji naukowej. Zostały dwa tygodnie na zgłoszenia wystąpień
07.07.2026 11:46
- Wrocław. Narodowe Forum Muzyki zaprasza na sierpniowe koncerty w Warszawie, Kielcach i Lublinie 07.07.2026 10:55
- Warszawa. Podsumowanie sezonu 2025/26 w Teatrze Syrena 07.07.2026 10:41
- Gdańsk. Wielkie emocje dla dzieci i młodzieży. Mała Feta w Parku Reagana 07.07.2026 10:20
- Gdańsk. Wystawa „Opera! Sto lat projektowania budynku Opery w Gdańsku” otwarta w GCSW 07.07.2026 10:07
- Łódź. Letnia Scena Domu Literatury. Jutro spektakl warszawskiego Teatru Ochoty 07.07.2026 09:58
-
Wrocław. Konkurs na debiut reżyserski w Pantomimie 2026 zakończony
07.07.2026 09:15
Poznałem Mirka Kowalczyka w 2016 roku, gdy poprosiłem go o wypowiedź o Mariuszu Gorczyńskim na moją stronę internetową. Zgodził się natychmiast. Spotkaliśmy się w nieistniejącej już kawiarni przy Moście Poniatowskiego na Powiślu. Na to miejsce spotkania Mirek przystał szczególnie chętnie. Już na początku rozmowy zaznaczył, że pochodzi z Powiśla, że tu właśnie mieszkał przez wiele lat, że na Powiślu mieszkali jego rodzice i dziadkowie.
Mirek okazał się być bardzo fajnym, interesującym rozmówcą. Przegadaliśmy dłuższy czas nie tylko o Gorczyńskim, ale także o dawnych dziejach Teatru Syrena i w ogóle o różnych sprawach związanych z teatrem, telewizją, kinem. Mirek miał na koncie ciekawą aktorską przygodę – to on w 2007 roku w spocie wyborczym PiS-u wypowiadał słynne słowa „Mordo ty moja”, a zaraz potem sparodiował je w spocie wyborczym PO, który reżyserował Jan Kidawa-Błoński. Ten polityczny wątek przyniósł mu specyficzną popularność, o której opowiadał z rozbawieniem.
Urodził się w Warszawie 4 czerwca 1957 roku. Lata 1979-1989 spędził w Teatrze Syrena i choć miał wtedy status adepta (dyplom aktorski uzyskał w 1990 roku), to zagrał w Syrenie kilka dobrych ról, w takich przedstawieniach, jak „Madame Sans-Gene” (reż. Jerzy Gruza, 1982), „Seks i pieniądze” (reż. Witold Filler, 1984), czy „Fredro dla dorosłych” (znane także jako „Piczomira królowa Branlomanii”, reż. Zdzisław Leśniak, 1987). Później pracował na różnych scenach – m.in. w Teatrze Komedia, Teatrze Polskim i Teatrze Narodowym. Współpracował z wielkimi reżyserami – Maciejem Prusem, Jerzym Grzegorzewskim, Kazimierzem Dejmkiem.
Zarówno na scenie, jak i w filmie grywał przeważnie role drugoplanowe i epizodyczne. Na ekranie pojawił się po raz pierwszy w „Najdłuższej wojnie nowoczesnej Europy”, serialu Jerzego Sztwiertni z 1981 roku. Grał u Krzysztofa Zanussiego, Andrzeja Trzos-Rastawieckiego, Andrzeja Konica, Barbary Sass, Władysława Pasikowskiego, Jana Kidawy-Błońskiego, Konrada Niewolskiego. I oczywiście w bardzo wielu popularnych tasiemcowych serialach – od „W labiryncie” po „Na sygnale”. A także w licznych reklamach.
Informacja śmierci Mirka Kowalczyka i o tym, że spoczął na Cmentarzu Wolskim w Warszawie pojawiła się w mediach niemal trzy tygodnie po fakcie. Smutno mi, że już nigdy go nie spotkam. Żegnaj Mirku!