Była pierwszą nie-Żydówką w zespole Państwowego Teatru Żydowskiego w Warszawie, do zespołu którego zaprosiła ją Ida Kamińska, z czego Helena Wilda-Kowalska była zawsze bardzo dumna. Po latach przerwy w uprawianiu zawodu aktorki wróciła na pewien czas na scenę. Helena Wilda-Kowalska zmarła 30 sierpnia 2025 – pisze Rafał Dajbor.
Inne aktualności
- Warszawa. Wżyj się w STUDIO. Plany teatru na nowy sezon 10.07.2026 16:03
- Gdańsk. Tom Hanks o początku II wojny światowej. Wyjątkowy pokaz już dziś 10.07.2026 15:49
- Bytom. Podsumowanie 81. sezonu artystycznego Opery Śląskiej 10.07.2026 15:15
- Niemcy. Joanna Lewicka, dyrektorka Teatru Dramatycznego w Staatstheater w Schwerin rozpoczyna swój pierwszy sezon 10.07.2026 14:56
- Poznań. Spektakle Teatru Animacji w lipcu nad Jeziorem Rusałka 10.07.2026 14:01
- Gdańsk. Feta wystartowała. Na początek mocny artystyczny manifest poznańskich Ósemek 10.07.2026 13:49
- Dolnośląskie. „Świata jest za dużo” to tytuł nowej powieści Olgi Tokarczuk 10.07.2026 12:46
- Warszawa. MKiDN: zaczął się nabór do Programu „Kultura” z Funduszy Norweskich i EOG 10.07.2026 12:27
-
Gdańsk. Wydarzenia towarzyszące 30. Festiwalowi Szekspirowskiemu
10.07.2026 12:24
- Gdańsk. siteLab – warsztaty choreografii eksperymentalnej oraz działań dokamerowych w formule site-specific 10.07.2026 12:04
- Warszawa. Plenerowa premiera „Kota w butach” w ramach programu „Gramy całe wakacje” 10.07.2026 11:50
- Warszawa. Artyści w Sejmie. 14 lipca wysłuchanie publiczne projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym 10.07.2026 11:08
- Kraków. Podsumowanie sezonu 2025/2026 w Teatrze Nowym Proxima i Pałacu Nieśmiertelności 10.07.2026 10:43
- Dolnośląskie. Nowa powieść Olgi Tokarczuk na otwarcie 12. edycji Festiwalu Góry Literatury 10.07.2026 09:47
Urodziła się w Warszawie 6 stycznia 1933 roku. Początki jej kariery wiążą się z teatrami Białegostoku, Elbląga i Torunia, miała okazję zmierzyć się wtedy z rolami m.in. Zerbinetty w "Szelmostwach Skapena" Moliera, Olivii w "Wieczorze Trzech Króli" Szekspira, Skierki w "Balladynie" Słowackiego, Hesi w "Moralności pani Dulskiej" Zapolskiej. Przez pewien czas pracowała w stołecznym Teatrze Ziemi Mazowieckiej. Gdy w 1959 roku Ida Kamińska zaprosiła ją do roli Cyne w "Zielonych polach" Pereca Hirszbejna, nie od razu zdecydowała się nauczyć języka jidysz i związać z żydowską sceną już do końca kariery. Jednak od 1964 roku grała już tylko w tym teatrze, pod dyrekcją Idy Kamińskiej, a potem Juliusza Bergera oraz – najdłużej – Szymona Szurmieja. Tu dwa razy zagrała wymarzoną rolę żydowskich aktorek – Leę w "Dybuku" An-skiego, w inscenizacjach Chewela Buzgana (1970) i Szymona Szurmieja (1973).
Jednak w latach 80. XX wieku zafascynował ją tarot, przepowiadanie przyszłości, zjawiska ezoteryczne. W 1990 roku odeszła ze sceny i przez kilkanaście lat jej nazwisko pojawiało się regularnie np. na łamach czasopisma "Nieznany świat", ale nie na teatralnym afiszu. W pewnym momencie zerwała z tą działalnością. Powiedziała mi kiedyś, że doszła do wniosku, iż próby przepowiadania ludziom przyszłości to odzieranie ich z wolnej woli. W 2006 roku postanowiła wrócić do aktorstwa. Lena Szurmiej reżyserowała wówczas "Sen o Goldfadenie", a pani Helena wróciła na scenę rolą Bube Jachne w tym spektaklu, w którym miałem okazję grać jakąś niewielką rólkę. Z przyjemnością patrzyłem podczas prób na tę znakomitą aktorkę, która po wielu latach poza zawodem z łatwością odnajdywała się na scenie – w słowie, w ruchu, w piosence.
Helena Wilda-Kowalska mieszkała wówczas po sąsiedzku ze mną – na Powiślu. Szybko się polubiliśmy, a pani Helena stwierdziła, że skoro i tak wraca zawsze z Placu Grzybowskiego taksówką, to będzie mnie podwoziła do domu. I tak było – po wielu spektaklach, w których miałem okazję z nią występować, gdyż pani Helena nie tylko brała udział w nowych premierach, ale i weszła do scen zbiorowych w granych już spektaklach, takich jak np. "Kamienica na Nalewkach", czym mi zaimponowała, bo wiele innych aktorek z jej dorobkiem i talentem tego rodzaju "statystowanie" uważałoby za wręcz uwłaczające. Ale nie pani Helena, która była głodna sceny po latach poza teatrem i jak sama mi mówiła – chce po prostu na starość mieć przyjemność zarabiania pieniędzy w zawodzie, która okazał się być jej zawodem ukochanym.
Gdy już nie miała sił występować na scenie – zamieszkała w Domu Aktora Weterana w Skolimowie. Nie czuła się tam na początku najlepiej, nawet na jakiś czas przeniosła się do innej placówki, ale ostatecznie do Skolimowa wróciła. Niekiedy przyjeżdżała do Teatru Żydowskiego na spotkania, np. bożonarodzeniowo-chanukowe. Na długo przed śmiercią wybudowała sobie piękny nagrobek w kwaterze aktorów na cmentarzu parafialnym w Konstancinie-Jeziornie i tam została pochowana, a w pogrzebowej mszy żałobnej w konstancińskim kościele nie zabrakło zarówno aktorów Teatru Żydowskiego, z dyrektorką tej sceny Gołdą Tencer na czele, jak i przedstawicieli Domu Aktora Weterana w Skolimowie.