Była pierwszą nie-Żydówką w zespole Państwowego Teatru Żydowskiego w Warszawie, do zespołu którego zaprosiła ją Ida Kamińska, z czego Helena Wilda-Kowalska była zawsze bardzo dumna. Po latach przerwy w uprawianiu zawodu aktorki wróciła na pewien czas na scenę. Helena Wilda-Kowalska zmarła 30 sierpnia 2025 – pisze Rafał Dajbor.
Inne aktualności
- Sopot. Teatr faktu. Startują otwarte Maratony Non-Fiction 28.08.2026 11:47
- Wrocław. Dwa czytania performatywne tekstów Tymoteusza Karpowicza 28.08.2026 11:28
- Poznań. Atrakcje dla małych i dużych. 19. urodziny Zakamarków w Teatrze Polskim 28.08.2026 11:25
- Toruń. Komediodramat „Twoja wina” gościnnie w Baju Pomorskim we wrześniu 28.08.2026 11:17
- Bydgoszcz. „Dźwięki kina. Leonard Pietraszak nad Kanałem” – już jutro 28.08.2026 10:49
- Lublin. Premiera spektaklu „Hot” w Krajowym Centrum Choreograficznym 28.08.2026 10:06
-
Lipno. Zbliża się Festiwal „Pola i inni”. Statuetki Politki dla Ewy Braun i Magnusa von Horna
28.08.2026 09:55
- Białystok. W OiFP ruszyła sprzedaż koncertów abonamentowych na wrzesień i IV kwartał 2026 28.08.2026 09:50
- Koszalin. Kajetan Bartosik i Michał Kosela w zespole aktorskim BTD 28.08.2026 09:47
- Jastarnia. „Terminator 2” po kaszubsku – dziś w kinie „Żeglarz” 28.08.2026 09:10
-
Łódź. Ostatni weekend Retroperspektyw
28.08.2026 09:04
- Białystok. Nowa premiera w BTL-u już w ten weekend. Taneczna opowieść o języku esperanto 28.08.2026 08:48
-
Łódź. Przebojowe słynne piosenki w nowoczesnych aranżacjach
28.08.2026 08:47
-
Bielsko-Biała. Blisko 200 artystów w plenerowej „Carmen”. Miasto zamieni się w Sewillę
28.08.2026 08:40
Urodziła się w Warszawie 6 stycznia 1933 roku. Początki jej kariery wiążą się z teatrami Białegostoku, Elbląga i Torunia, miała okazję zmierzyć się wtedy z rolami m.in. Zerbinetty w "Szelmostwach Skapena" Moliera, Olivii w "Wieczorze Trzech Króli" Szekspira, Skierki w "Balladynie" Słowackiego, Hesi w "Moralności pani Dulskiej" Zapolskiej. Przez pewien czas pracowała w stołecznym Teatrze Ziemi Mazowieckiej. Gdy w 1959 roku Ida Kamińska zaprosiła ją do roli Cyne w "Zielonych polach" Pereca Hirszbejna, nie od razu zdecydowała się nauczyć języka jidysz i związać z żydowską sceną już do końca kariery. Jednak od 1964 roku grała już tylko w tym teatrze, pod dyrekcją Idy Kamińskiej, a potem Juliusza Bergera oraz – najdłużej – Szymona Szurmieja. Tu dwa razy zagrała wymarzoną rolę żydowskich aktorek – Leę w "Dybuku" An-skiego, w inscenizacjach Chewela Buzgana (1970) i Szymona Szurmieja (1973).
Jednak w latach 80. XX wieku zafascynował ją tarot, przepowiadanie przyszłości, zjawiska ezoteryczne. W 1990 roku odeszła ze sceny i przez kilkanaście lat jej nazwisko pojawiało się regularnie np. na łamach czasopisma "Nieznany świat", ale nie na teatralnym afiszu. W pewnym momencie zerwała z tą działalnością. Powiedziała mi kiedyś, że doszła do wniosku, iż próby przepowiadania ludziom przyszłości to odzieranie ich z wolnej woli. W 2006 roku postanowiła wrócić do aktorstwa. Lena Szurmiej reżyserowała wówczas "Sen o Goldfadenie", a pani Helena wróciła na scenę rolą Bube Jachne w tym spektaklu, w którym miałem okazję grać jakąś niewielką rólkę. Z przyjemnością patrzyłem podczas prób na tę znakomitą aktorkę, która po wielu latach poza zawodem z łatwością odnajdywała się na scenie – w słowie, w ruchu, w piosence.
Helena Wilda-Kowalska mieszkała wówczas po sąsiedzku ze mną – na Powiślu. Szybko się polubiliśmy, a pani Helena stwierdziła, że skoro i tak wraca zawsze z Placu Grzybowskiego taksówką, to będzie mnie podwoziła do domu. I tak było – po wielu spektaklach, w których miałem okazję z nią występować, gdyż pani Helena nie tylko brała udział w nowych premierach, ale i weszła do scen zbiorowych w granych już spektaklach, takich jak np. "Kamienica na Nalewkach", czym mi zaimponowała, bo wiele innych aktorek z jej dorobkiem i talentem tego rodzaju "statystowanie" uważałoby za wręcz uwłaczające. Ale nie pani Helena, która była głodna sceny po latach poza teatrem i jak sama mi mówiła – chce po prostu na starość mieć przyjemność zarabiania pieniędzy w zawodzie, która okazał się być jej zawodem ukochanym.
Gdy już nie miała sił występować na scenie – zamieszkała w Domu Aktora Weterana w Skolimowie. Nie czuła się tam na początku najlepiej, nawet na jakiś czas przeniosła się do innej placówki, ale ostatecznie do Skolimowa wróciła. Niekiedy przyjeżdżała do Teatru Żydowskiego na spotkania, np. bożonarodzeniowo-chanukowe. Na długo przed śmiercią wybudowała sobie piękny nagrobek w kwaterze aktorów na cmentarzu parafialnym w Konstancinie-Jeziornie i tam została pochowana, a w pogrzebowej mszy żałobnej w konstancińskim kościele nie zabrakło zarówno aktorów Teatru Żydowskiego, z dyrektorką tej sceny Gołdą Tencer na czele, jak i przedstawicieli Domu Aktora Weterana w Skolimowie.