Była pierwszą nie-Żydówką w zespole Państwowego Teatru Żydowskiego w Warszawie, do zespołu którego zaprosiła ją Ida Kamińska, z czego Helena Wilda-Kowalska była zawsze bardzo dumna. Po latach przerwy w uprawianiu zawodu aktorki wróciła na pewien czas na scenę. Helena Wilda-Kowalska zmarła 30 sierpnia 2025 – pisze Rafał Dajbor.
Inne aktualności
- Wrocław. Listopadowa premiera w Podziemiu. „Ryszarda III” w reż. Pawła Świątka 12.10.2026 18:14
- Warszawa. Sinfonia Varsovia podpisała umowę z WARBUDEM – start budowy 12.10.2026 17:31
- Gdańsk. „Pamięć doświadczeń” hasłem 80. sezonu Teatru Wybrzeże 12.10.2026 16:04
- Warszawa. Rafał Trzaskowski: Sinfonia Varsovia doczeka się wreszcie głównej siedziby 12.10.2026 15:44
- Warszawa. Własne ciało, własna historia. Październik i listopad w Pawilonie tańca i innych sztuk performatywnych 12.10.2026 15:38
- Gdańsk. We wtorek rozpoczyna się 13. Festiwal Literatury dla Dzieci 12.10.2026 15:29
-
Warszawa. Diagnoza stanu kultury w Polsce 2026
12.10.2026 15:29
- Poznań. Zielony spektakl „O mężnym Pietrku i sierotce Marysi” w Polskim. Pożegnanie tytułu z niespodzianką 12.10.2026 15:02
- Olsztyn. Próby do pierwszej premiery sezonu w OTL-u rozpoczęte 12.10.2026 14:24
- Warszawa. Nieznany Andrzej Wajda. Wernisaż wystawy „Wajda/Czapliński intymnie” 12.10.2026 13:53
- Tarnów. Zostań wolontariuszem Teatru Solskiego 12.10.2026 12:36
- Kraków. W piątek premiera „Fausta” w Operze Krakowskiej 12.10.2026 12:19
- Gardzienice. Pierwszy festiwal „Fedon i nieśmiertelność Europy” 12.10.2026 12:12
- Sopot. „Terapia kulinarna” w Teatrze przy Stole 12.10.2026 11:49
Urodziła się w Warszawie 6 stycznia 1933 roku. Początki jej kariery wiążą się z teatrami Białegostoku, Elbląga i Torunia, miała okazję zmierzyć się wtedy z rolami m.in. Zerbinetty w "Szelmostwach Skapena" Moliera, Olivii w "Wieczorze Trzech Króli" Szekspira, Skierki w "Balladynie" Słowackiego, Hesi w "Moralności pani Dulskiej" Zapolskiej. Przez pewien czas pracowała w stołecznym Teatrze Ziemi Mazowieckiej. Gdy w 1959 roku Ida Kamińska zaprosiła ją do roli Cyne w "Zielonych polach" Pereca Hirszbejna, nie od razu zdecydowała się nauczyć języka jidysz i związać z żydowską sceną już do końca kariery. Jednak od 1964 roku grała już tylko w tym teatrze, pod dyrekcją Idy Kamińskiej, a potem Juliusza Bergera oraz – najdłużej – Szymona Szurmieja. Tu dwa razy zagrała wymarzoną rolę żydowskich aktorek – Leę w "Dybuku" An-skiego, w inscenizacjach Chewela Buzgana (1970) i Szymona Szurmieja (1973).
Jednak w latach 80. XX wieku zafascynował ją tarot, przepowiadanie przyszłości, zjawiska ezoteryczne. W 1990 roku odeszła ze sceny i przez kilkanaście lat jej nazwisko pojawiało się regularnie np. na łamach czasopisma "Nieznany świat", ale nie na teatralnym afiszu. W pewnym momencie zerwała z tą działalnością. Powiedziała mi kiedyś, że doszła do wniosku, iż próby przepowiadania ludziom przyszłości to odzieranie ich z wolnej woli. W 2006 roku postanowiła wrócić do aktorstwa. Lena Szurmiej reżyserowała wówczas "Sen o Goldfadenie", a pani Helena wróciła na scenę rolą Bube Jachne w tym spektaklu, w którym miałem okazję grać jakąś niewielką rólkę. Z przyjemnością patrzyłem podczas prób na tę znakomitą aktorkę, która po wielu latach poza zawodem z łatwością odnajdywała się na scenie – w słowie, w ruchu, w piosence.
Helena Wilda-Kowalska mieszkała wówczas po sąsiedzku ze mną – na Powiślu. Szybko się polubiliśmy, a pani Helena stwierdziła, że skoro i tak wraca zawsze z Placu Grzybowskiego taksówką, to będzie mnie podwoziła do domu. I tak było – po wielu spektaklach, w których miałem okazję z nią występować, gdyż pani Helena nie tylko brała udział w nowych premierach, ale i weszła do scen zbiorowych w granych już spektaklach, takich jak np. "Kamienica na Nalewkach", czym mi zaimponowała, bo wiele innych aktorek z jej dorobkiem i talentem tego rodzaju "statystowanie" uważałoby za wręcz uwłaczające. Ale nie pani Helena, która była głodna sceny po latach poza teatrem i jak sama mi mówiła – chce po prostu na starość mieć przyjemność zarabiania pieniędzy w zawodzie, która okazał się być jej zawodem ukochanym.
Gdy już nie miała sił występować na scenie – zamieszkała w Domu Aktora Weterana w Skolimowie. Nie czuła się tam na początku najlepiej, nawet na jakiś czas przeniosła się do innej placówki, ale ostatecznie do Skolimowa wróciła. Niekiedy przyjeżdżała do Teatru Żydowskiego na spotkania, np. bożonarodzeniowo-chanukowe. Na długo przed śmiercią wybudowała sobie piękny nagrobek w kwaterze aktorów na cmentarzu parafialnym w Konstancinie-Jeziornie i tam została pochowana, a w pogrzebowej mszy żałobnej w konstancińskim kościele nie zabrakło zarówno aktorów Teatru Żydowskiego, z dyrektorką tej sceny Gołdą Tencer na czele, jak i przedstawicieli Domu Aktora Weterana w Skolimowie.