EN
28.05.2018 Wersja do druku

Brak metody

- Jest teatr, który oczekuje od ciebie eksperymentowania, wkładania w to siebie, swojej prywatności i pełnego zaangażowania. Ale jest też teatr, który kompletnie tego od ciebie nie wymaga, a jest równie inspirujący - mówi Dobromir Dymecki, aktor TR Warszawa, w rozmowie z Katarzyną Niedurny w Dwutygodniku.

Katarzyna Niedurny: Czy w trakcie przygotowania roli zastanawiasz nad tym, jakie emocje wywołasz w widzach? Dobromir Dymecki: Szukam tego, co działa na mnie, licząc, że zadziała też na innych. Fikcją jest próba przewidzenia, że coś w określony sposób będzie wpływać na każdego, tylko dlatego, że wpłynęło na reżysera czy na realizatorów. Nie ma takiego filmu, który podoba się wszystkim i nie ma też takiej sztuki. Zawahałam się przy słowie rola w tym pytaniu, bo zastanawiam się, czy ono w ogóle pasuje do tego, co robisz na scenie. - W zasadzie to słowo mi nie przeszkadza, chociaż odsyła do tradycyjnego myślenia, że jest aktor i oto on buduje postać. W teatrze teraz zdarza mi się to rzadko. Na przykład Anka Karasińska tworząc swój spektakl, używa bardziej narzędzi choreograficznych niż reżyserskich. Trudno więc powiedzieć, że buduję rolę, skoro nawet nie dostaję potrzebnych materiałów. Jest to zresztą ciekawe w kontekście tego,

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Brak metody

Źródło:

Materiał własny

dwutygodnik.com nr 238

Autor:

Katarzyna Niedurny

Data:

28.05.2018