EN
14.05.2022, 19:45 Wersja do druku

A w Gdyni, Panie, ruchawki w kulturze się zaczęli

Inne aktualności

7 maja miało miejsce spotkanie zatytułowane Figura Gdynia Kultura, na które zapraszała aktorka Teatru Wybrzeże i do niedawna wykładowczyni w Gdyńskiej Szkole Filmowej. Choć ostatecznie najpopularniejsza aktorka mieszkająca w Gdyni pojawiła się w hotelu Mercure tylko na krótkim filmiku, to spotkanie ludzi zainteresowanych kulturą w Gdyni stało się zaskakująco ciekawym wydarzeniem. Zapis audio spotkania tutaj.

Spotkanie prowadził Krystian Nehrebecki, aktor, organizator Biesiad Literackich. Panelistami byli: artysta sztuk wizualnych Marek Zygmunt, były dyrektor Narodowego Centrum Kultury Krzysztof Dudek, mieszkający w Gdyni raper L.U.C, scenograf i grafik, dyrektor Teatru Kameralnego w Bydgoszczy Mariusz Napierała oraz niżej podpisany, prosument kultury i redaktor naczelny najstarszego medium obywatelskiego na Pomorzu.

Głównym organizatorem spotkania, które powstało z inicjatywy środowiska aktywistów miejskich, był Jarosław Wojciechowski, do niedawna dyrektor Gdyńskiego Centrum Kultury. Wśród uczestników m.in. Sławomir Kitowski – fotograf i grafik, autor m.in. albumów o Gdyni i plakatów teatralnych, Andrzej Mańkowski – najbardziej gdyński reżyser filmowy („Po miłość”, jego kinowy debiut fabularny już od 10 czerwca w najlepszych kinach w Polsce, ale najpierw na Brooklyn Film Festival). Władzę reprezentował dr hab. Marcin Wołek, wiceprzewodniczący Rady Miasta Gdyni i członek Komisji Kultury RMG. Dwoje innych, szefowa Wydziału Kultury Maja Wagner i towarzyszący jej radny, nie weszło do sali, mimo że w hotelu byli już na kwadrans przed spotkaniem. Ale nie weszli, bo: a/ „nikt nas nie zaprosił”, b/ „nikt nas nie zaprosił i mieliśmy w tym samym czasie inne spotkanie”, c/ „mieliśmy dyga, jak zobaczyliśmy skład i czekaliśmy pod GCF-em na relacje naszych ludzi”. Takie wersje słyszałem, jaka prawdziwa – oceńcie sami. W ramach problemu można skorzystać z dowcipu (tutaj).

Po spotkaniu ponad 20 osób podpisało Porozumienie dla kultury, w ramach którego mieszczą się dwie inicjatywy. Pierwsza z nich to Komitet Obywatelski obchodów 100-lecia nadania praw miejskich Gdyni. Fundamentem tego projektu jest bardzo interesująca koncepcja Krzysztofa Dudka. Drugim pomysłem jest Społeczna Rada Kultury Gdyńskiej. Pierwsze oficjalne spotkanie Rady zapowiedziane zostało na pierwszą dekadę czerwca. Zaproszeni zostaną na nie wszyscy zapisani na liście adresowej oraz imiennie przedstawiciele instytucji kultury, ngosów i władzy. Osobne, oficjalne otwarcie będzie miała idea Komitetu Obywatelskiego, z którą prezydent Szczurek został zapoznany już w zeszłym roku.

Spotkanie trwało blisko dwie godziny i było bardzo emocjonujące, jak to bywa z reguły na pierwszej randce, a w Gdyni takich spotkań nie było od wielu lat. Padło wiele głosów niezadowolenia, co nie dziwi, bo bardzo dużo osób czuje się w Gdyni pokrzywdzonych czy traktowanych niepoważnie przez władze. Fakty są miażdżące: Gdynia ma najniższy wskaźnik per capita środków przeznaczanych na kulturę pozainstytucjonalną, „konkursy po gdyńsku” to temat dla kabaretu. Gdynia stała się ogólnopolskim pośmiewiskiem. To temat na osobne potraktowanie, ważniejsze jednak, że było wiele głosów konstruktywnych, co daje nadzieję na osiągnięcie głównego celu spotkania: tworzenia jak najlepszych rozwiązań dla Gdyni i gdyńskiej kultury. Z ciekawszych propozycji poza kulturalnych warto wymienić pomysł zapisania się wszystkich chętnych do Samorządności Wojciecha Szczurka.

Relacja z wydarzenia na Zawsze Pomorze

Komentarz

Spotkanie miało charakter diagnostyczny, Wojciechowski nazwał je „zerowym”, czyli rozpoznawczym intro. Obserwuję wydarzenia w kulturze gdyńskiej od dziesięcioleci i przyznam, że byłem bardzo zbudowany frekwencją i reakcją – zdecydowanie nie wszyscy przyszli „na Figurę”. Paneliści z górnej półki, sporo pomysłów, jest szansa na zbudowanie czegoś ważnego. Dla organizatorów bardzo ważna jest transparentność, której w Gdyni brakuje jak mało gdzie. Kiedy słuchałem obrony władz miasta w wykonaniu Marcina Wołka posmutniałem bardzo. Oto krótka scenka (z pamięci):

– Gdynia ma deficyt na poziomie ponad miliarda zł, grozi jej zapaść i bankructwo – głos z sali.

– Żaden deficyt, tylko dług! Jak ktoś nie odróżnia deficytu od długu, to nie warto z nim rozmawiać – odpalił Wołek.

– Na budowie lotniska Gdynia straciła 100 mln zł – głos z sali.

– Nieprawda, bo 67 – znowu Wołek

– A koszty sporu? – głos z sali.

Cisza.

– Marcin, znamy się wiele lat, powiedz mi, ile miast w Polsce musiało wykonać taki blitzkrieg i w ciągu weekendu zmniejszyć budżety o spore kwoty. Akcja gdyńska poszła „iskrownikiem”, prawda? – zapytałem.

– Nic o tym nie wiem – odpowiedział wiceprzewodniczący Rady Miasta.

– No dobrze, to chociaż lokalnie: Gdańsk takiej akcji nie robił – lekko docisnąłem, ale spokojnie.

– Nic nie wiem na temat Gdańska – odpalił Wołek.

Litości. Nie wiem, nie słyszałem – poczułem się jak na zeznaniach ws. Amber Gold. Samorządowiec może się mylić, ale nie może kłamać. Nie twierdzę, że Marcin Wołek kłamie, ale odniosłem mocne wrażenie, że nie chodzi tutaj o interes mieszkańców.

Przez lata panowała w Gdyni smuta. W ostatnich latach pojawiły się ruchy miejskie, aktywiści mają wysokie kompetencje, czas więc na gdyńską Wiosnę Ludów (uśmiech). Co ciekawe, zaczyna się od kultury, która przecież wg polityków jest najmniej ważna. Podjęliśmy w Gazecie Świętojańskiej decyzję, że „wracamy” do Gdyni. Nigdy oczywiście nie przestaliśmy interesować się matecznikiem, ale nasza aktywność w Gdyni w ostatnich latach była mniejsza. Ale to się zmieni: robak, który zadnią częścią ciała oświetla mroki spraw trudnych i niewygodnych, wraca do domu. Mama, I’m Coming Home!

Tłumaczenie niezwykle adekwatnego numeru tutaj a jak chcesz obejrzeć wideo, kliknij w „obejrzyj w YouTube”.


Tytuł oryginalny

A w Gdyni, Panie, ruchawki w kulturze się zaczęli

Źródło:

Gazeta Świętojańska online
Link do źródła

Autor:

Piotr Wyszomirski

Data publikacji oryginału:

13.05.2022