EN
07.07.2022, 12:14 Wersja do druku

Wojciech Wójcicki: opłata reprograficzna to nie podatek, to rekompensata na rzecz uczciwej kultury

Inne aktualności

Opłata reprograficzna nie jest żadnym podatkiem ani daniną. To rekompensata na rzecz uczciwej kultury - powiedział PAP Wojciech Wójcicki, muzyk, kompozytor i sekretarz zarządu Związku Zawodowego Muzyków RP. Ocenił, że projekt ustawy o artystach zawodowych zakłada systemowe myślenie o kulturze.

W ubiegłym tygodniu na stronach Rządowego Centrum Legislacji opublikowano zaktualizowany projekt ustawy o artystach zawodowych. To zakończenie procesu kilkumiesięcznych prac legislacyjnych obejmujących m.in. konsultacje publiczne oraz uzgodnienia międzyresortowe.

"Aktualny projekt ustawy, który do nas dotarł oceniamy jako dobry. Po raz pierwszy od kilkunastu lat pochylono się nad tematem zarówno opłaty reprograficznej, jak i pozycji społecznej artystów w sposób kompleksowy i systemowy" - powiedział PAP Wójcicki.

Ocenił, że to jest "dobrze napisany tekst". "Widać, że był konsultowany zarówno społecznie, jak i międzyresortowo. Ponad podziałami. Widać w nim dobre intencje i dobre prognozy na przyszłość" - podkreślił.

Przekazał, że Związek Zawodowy Muzyków RP ma "drobne uwagi do projektu, ale sam kształt wydaje się iść w dobrym kierunku". W ocenie Związku opłatą reprograficzną powinny być objęte także smartfony. "Według naszych analiz system może nie domknąć się budżetowo bez obecności smartfonów. Społeczeństwa informacyjne głównie korzystają właśnie z tych urządzeń. W innych krajach europejskich smartfony uczestniczą w systemie opłat, więc jest dla nas niezrozumiałe, dlaczego u nas miałoby ich nie być" - powiedział Wójcicki.

Mówiąc o opłacie reprograficznej przypomniał, że to system bazujący na trójstronnej umowie społecznej pomiędzy - twórcami, użytkownikami i dystrybutorami kultury - importerami lub producentami sprzętu umożliwiającego kopiowanie własności intelektualnej.

Podkreślił, że "opłata reprograficzna, w literaturze zagranicznej określana sformułowaniem - private copying levy, to rekompensata dla twórców za kopiowanie treści autorskich przez odbiorców na dozwolony użytek prywatny, którą zgodnie z art. 20 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych odprowadzają producenci i importerzy sprzętu umożliwiającego kopiowanie".

Jak mówił, "jesteśmy w XXI wieku, w trakcie rewolucji cyfrowej, gdy większość urządzeń posiada funkcje kopiowania a polska lista urządzeń objętych opłatą reprograficzną nie była aktualizowana od 2008 roku". Podkreślił, że "to nie jest żaden podatek ani danina". "To są błędne sformułowania. To od dawna funkcjonująca w świecie, a w Polsce od blisko 30 lat, rekompensata na rzecz uczciwej kultury. Musimy w końcu stanąć obiema nogami w XXI wieku" - powiedział.

Sekretarz zarządu Związku Zawodowego Muzyków RP wskazał, że przestarzała lista urządzeń objętych opłatą skazuje społeczeństwa informacyjne na powszechne piractwo. "Ustawodawca słusznie postanawia zbierać opłatę reprograficzną w uaktualnionej formie, aby przekazywać ją na Fundusz Wsparcia Artystów Zawodowych oraz organizacji reprezentujących osoby uprawnione do omawianej rekompensaty" - przypomniał. Dodał, że projekt ustawy zakłada "myślenie systemowe o twórcach, artystach wykonawcach, kulturze polskiej i ochronie lokalnego rynku praw autorskich".

Przygotowany przez MKiDN projekt po zaopiniowaniu przez Komitet Rady Ministrów ds. Cyfryzacji zostanie skierowany na Komitet Stały Rady Ministrów. W ciągu kilku miesięcy powinien trafić do Sejmu.

Koszty projektowanych rozwiązań nie obciążają podatnika, ponieważ będą finansowane z wpływów z tzw. opłaty reprograficznej i opłaty od czystych nośników (tzw. rekompensata na rzecz uczciwej kultury) uiszczanej przez producentów i importerów sprzętu elektronicznego. Taka rekompensata od wielu lat funkcjonuje już w większości krajów europejskich, m.in. w Niemczech, Francji, Włoszech i na Węgrzech.

Opłata reprograficzna, funkcjonująca w Polsce od 1994 r. jest zryczałtowaną rekompensatą przekazywaną artystom przez producentów i importerów sprzętu elektronicznego umożliwiającego tzw. dozwolony użytek osobisty, czyli korzystanie na własne potrzeby z utworów takich jak muzyka, film, obraz czy tekst, co znacząco zwiększa popyt na urządzenia elektroniczne. Opłata zazwyczaj pobierana jest od takich urządzeń jak komputery, tablety, kopiarki, odtwarzacze czy SmartTV, a także od tzw. czystych nośników danych (płyt, dysków, pendrive’ów, kart pamięci). W Polsce lista urządzeń nie była aktualizowana przez kilkanaście lat i opłatą wciąż objęte są magnetofony i magnetowidy oraz kasety audio i VHS. Opłata nie jest podatkiem, wpływy z niej nie zasilają budżetu państwa ani samorządów terytorialnych.

Źródło:

PAP