24.08.2020, 08:57 Wersja do druku

Taka maszyna by się przydała

fot. Krzysztof Mystkowski / mat. teatru

Bawi, uczy, ale przede wszystkim uświadamia, ile jesteśmy w stanie zrobić, jeśli idzie o ratowanie życia bliskiej osoby. Opera Bałtycka dała pierwszą od sześciu miesięcy premierę, przedstawienie dla dzieci i młodzieży. Pomyślano i o tych widzach, którzy nie mogli dotrzeć na spektakl osobiście, dla nich  udostępniono wersję online - o "Wehikule czasu" Francesco Bottigliero w reż. Tomasza Mana w Operze Bałtyckiej w Gdańsku pisze Paulina Janas z Nowej Siły Krytycznej.

Bawi, uczy, ale przede wszystkim uświadamia, ile jesteśmy w stanie zrobić, jeśli idzie o ratowanie życia bliskiej osoby. Opera Bałtycka dała pierwszą od sześciu miesięcy premierę, przedstawienie dla dzieci i młodzieży. Pomyślano i o tych widzach, którzy nie mogli dotrzeć na spektakl osobiście, dla nich  udostępniono wersję online.

„Wehikuł czasu” w reżyserii Tomasza Mana to opowieść o przenoszeniu się w czasie, młodszy widz dostaje też lekcję na temat powstawania pary wodnej, deszczu czy cienia. Głównym bohaterem jest uczeń Antek (Sebastian Mach). Budując ze swoim profesorem fizyki wielką machinę, nie spodziewa się jeszcze, do jakich celów wehikuł czasu będzie służył. Wynalazek postrzega jako zabawkę, a okazuje się on kluczowym elementem w ratowaniu zdrowia nauczyciela, pana Teofila (Piotr Płuska). Mężczyzna po zawale przebywa w szpitalu. Mamy rok 2020 i do tej pory nie wynaleziono leku uzdrawiającego serce. Antek postanawia wykorzystać wehikuł, by przywrócić zdrowie swojemu mistrzowi.

Pierwszą poznaną przez niego osobą jest Monika (Magdalena Wachowska), dziewczyna z sąsiedztwa. Okazuje się, że gdy fizyk trafia do szpitala, ci dwoje muszą zająć się pracownią. Mężczyzna daje im doskonałą radę-zagadkę, którą młodzi odgadują po pewnym czasie. Chodzi o próbę prześcignięcia czasu, o możliwość uzyskania prędkości wehikułu większej niż światła (to pozwala przenieść się w czasie), a można to osiągnąć, gdy pada deszcz – wtedy prędkość światła jest mniejsza.

Rzeczywiście, Antek odnajduje się w odległej przeszłości, bo w wieku XIII, gdzie poznaje Witelona (Piotr Płuska). Między mężczyznami odbywa się zabawny dialog, z początku Witelon odpowiada mu po łacinie, by w końcu uznać, że nie ma sensu tak się męczyć i dalsza rozmowa toczy się w języku polskim. Gdy Antek widzi, że nie otrzyma pomocy od człowieka żyjącego paręset lat wcześniej i który w dodatku lada moment ma zostać schwytany przez przeciwników, postanawia wsiąść do wehikułu. Dzięki technologii XXI wieku (Monika nieustannie sprawdza informacje na telefonie) dowiadujemy się, że Witelon był pierwszym polskim naukowcem, którego badaniami inspirowali się Johannes Keppler czy Mikołaj Kopernik.

Zanim Antkowi uda się dotrzeć do szpitala, wrócić do teraźniejszości, przydarza się mu przygoda. Musi prędko uciekać, posądzony o wypuszczenie karalucha (Marcin Marzec) w szpitalu, który towarzyszy mu przez cały czas. Dopiero po konsultacji z Moniką zaczyna łączyć fakty z różnych czasów. Dostawszy się wreszcie do szpitala i pozbywszy uporczywego ochroniarza (Paweł Faust), poznaje ordynator oddziału kardiologii, która dziwnym trafem ma przy sobie fiolkę leku na serce.

Po wszystkim dowiadujemy się, że w równoległej przestrzeni Antek jest już dorosłym mężczyzną, ukochanym Moniki, towarzyszki sprzed lat, a tu ordynator oddziału. Wydaje się, że oboje czekali z wypiekami na policzkach na moment odwiedzin nastolatka. Para zabiera się do powiększenia zasobów leku na serce Neocordis.

Kostiumy i scenografia przygotowane przez Zuzannę Kubicz to proste lecz wymowne rozwiązania. Dekoracje, zmieniające się wraz z podróżowaniem w czasie, skonstruowane są głównie z instalacji świetlnych, działają na zasadzie zabawy światłem.

Warstwa muzyczna (Francesco Bottigliero) doskonale odzwierciedla akcję. Już pierwsze dźwięki zapowiadają, że na scenie odbywać się będą wielkie rzeczy. W warsztacie, gdzie majsterkowicze skwapliwie pracują nad modelem wehikułu, muzyka przybiera charakter pracujących maszyn, rytm odzwierciedla ich miarowy stukot.

Partie śpiewaków przypominają raczej rozmowę, nie podlegają melodyjności, do jakiej widz operowy jest przyzwyczajony. Pomaga to jednak w lepszym odbiorze i zrozumieniu informacji naukowych (libretto Justyna Skoczek).

Choć opowieść z „Wehikuł czasu” wydaje się nierealna, pobudza wyobraźnię i być może w niejednym młodym widzu rozbudzi zapał do nauk ścisłych. Z pewnością skłania do refleksji, ile zrobiłby każdy z nas dla bliskiej osoby w potrzebie.  
---
Francesco Bottigliero
 „Wehikuł czasu”
libretto: Justyna Skoczek
reżyseria: Tomasz Man
premiera: 21 sierpnia 2020, Opera Bałtycka w Gdańsku
występują: Magdalena Wachowska, Paweł Faust, Sebastian Mach, Marcin Marzec, Piotr Płuska

---

Paulina Janas – absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (specjalizacja teatrologiczna i edytorska). Studentka roku III śpiewu solowego w Akademii Muzycznej w Gdańsku.

Źródło:

Materiał własny

Autor:

Paulina Janas

Wątki tematyczne