„Shared Dreams” wg koncepcji i w reż. Agaty Życzkowskiej z HOTELOKO movement makers w Centrum Promocji Kultury w Warszawie. Pisze Wiesław Kowalski.
„Shared Dreams” Agaty Życzkowskiej zaczyna się właściwie tylko pozornie od tańca do znanego włoskiego przeboju, ponieważ bardzo szybko dochodzi do spotkania różnych sposobów bycia na scenie. Ruch, słowo, obraz, działanie performatywne, kontakt z publicznością i sytuacje o charakterze niemal społecznym nie tworzą tu osobnych numerów. Zostają potraktowane jako równorzędne narzędzia budowania przedstawienia. Życzkowska nie komponuje więc spektaklu wokół jednego dominującego języka. Raczej zestawia ze sobą różne porządki i pozwala im na siebie nachodzić.
To strategia dobrze rozpoznawalna w jej pracy. Sama artystka, mówiąc o interesującej ją nowej choreografii, podkreśla znaczenie koncepcji, która nie musi prowadzić do opowiadania historii za pomocą ciała. W jej rozumieniu ruch obejmuje nie tylko działania wykonawców, lecz może dotyczyć również światła, kostiumu, przedmiotu czy słowa. W Shared Dreams takie myślenie o choreografii znajduje bezpośrednie przełożenie na sposób budowania spektaklu. Taniec nie służy tu opowiadaniu gotowej historii, lecz pozostaje w relacji z innymi środkami scenicznymi, współtworząc wraz z nimi strukturę przedstawienia.
Najciekawsze jest to, że Życzkowska nie próbuje ukrywać montażowego charakteru przedstawienia. Przeciwnie – właśnie zderzenie odmiennych form staje się sposobem prowadzenia dramaturgii. Obok działań ruchowych pojawiają się sytuacje aktorskie, rozmowa z widownią, aukcja dzieł sztuki, a także obraz tworzony na oczach publiczności przez wszystkich wykonawców. To działanie ma znaczenie nie tylko jako element plastyczny. Proces powstawania obrazu zostaje włączony w czas spektaklu, a więc w jego podstawową zasadę: dzieło nie jest czymś całkowicie gotowym przed wejściem publiczności na widownię, lecz powstaje na jej oczach, stopniowo wypełniając się barwami i nabierając ostatecznego kształtu.
Podobnie funkcjonują projekcje wideo. Materiały z Palermo, zrealizowane w ramach rezydencji artystycznej, uzupełniają wypowiedzi nagrane w Polsce, wśród nich rozmowę ze starszą kobietą opowiadającą o śnie, który powraca do niej od lat, i o własnych marzeniach. Różne osoby mówią o miłości, szczęściu i tym, co śni im się lub czego pragną, rozszerzając przestrzeń spektaklu poza osoby znajdujące się na scenie. Nie chodzi przy tym o stworzenie jednolitego, międzynarodowego chóru mówiącego jednym głosem. Przeciwnie – różnica języków i indywidualnych wypowiedzi pozostaje widoczna. Życzkowska buduje z niej kolejną warstwę przedstawienia. W ten sposób tytułowe „wspólne marzenie” nie oznacza ujednolicenia doświadczeń. Wspólnota powstaje raczej poprzez sąsiedztwo różnych głosów. Każdy z wykonawców wnosi własną obecność, temperament i sposób działania, a reżyserka układa te różnice w wielogłosową kompozycję, w której indywidualne doświadczenia zachowują swoją odrębność, a jednocześnie wchodzą w relacje z pozostałymi elementami spektaklu. Jest to ważne również w kontekście jej wcześniejszej praktyki, opartej na pracy zespołowej i poszukiwaniu twórców, którzy mogą wejść w jej artystyczny świat, ale jednocześnie wnieść do niego własną perspektywę.
Życzkowska rezygnuje przy tym z tradycyjnego podziału na tych, którzy „grają”, i tych, którzy „patrzą”. Publiczność zostaje wciągnięta w strukturę przedstawienia poprzez konkretne działania. Aukcja jest tego szczególnym przykładem: widz nie pozostaje wyłącznie odbiorcą gotowego zdarzenia artystycznego, ale zostaje postawiony w sytuacji wymagającej reakcji. Podobnie dzieje się z obrazem powstającym podczas spektaklu. Scena staje się miejscem działania, którego ostateczny kształt zależy od obecnych w niej osób.
To podejście odpowiada temu, jak Życzkowska definiuje własną praktykę. Interesuje ją sztuka, która nie wszystko opisuje dosłownie, wymaga od odbiorcy wyobraźni i może włączać go w działanie. W „Shared Dreams” ta zasada zostaje przełożona na konkretną organizację wieczoru. Zamiast prowadzić widza od początku do końca przez jedną historię, spektakl podsuwa mu kolejne sytuacje, obrazy i głosy.
Istotną rolę odgrywa także natura – obecna jako punkt wyjścia dla choreografii, jako rytm, cisza i przepływ. Nie zostaje jednak przedstawiona w formie dosłownego scenicznego pejzażu. Staje się raczej zasadą organizującą relacje między elementami spektaklu. Poszczególne działania mogą istnieć osobno, ale pozostają ze sobą w ciągłej wymianie. W tym sensie konstrukcja „Shared Dreams” przypomina bardziej układ zależności niż linearną narrację. Taki sposób komponowania jest szczególnie widoczny w relacji między ruchem a pozostałymi mediami. Ciało nie musi niczego objaśniać. Może współistnieć z tekstem, obrazem albo sytuacją performatywną, pozostawiając między nimi pewną szczelinę. To właśnie w tej szczelinie powstaje przestrzeń dla interpretacji widza. Życzkowska nie zamyka sensu w jednym komunikacie, lecz konstruuje sytuację, w której poszczególne elementy mogą się ze sobą zderzać, dopełniać i pozostawać w napięciu.
Dlatego „Shared Dreams” można oglądać jako zapis określonego sposobu myślenia o scenie. Reżyserka traktuje ją nie jako miejsce prezentacji jednej skończonej formy, ale jako środowisko, w którym spotykają się różne praktyki artystyczne i różne rodzaje obecności. Taniec pozostaje ważny, ale przestaje być centrum, któremu podporządkowane są wszystkie pozostałe środki. Równorzędnymi partnerami stają się słowo, obraz, przedmiot, kostium, światło, nagranie i reakcja widowni.
W rezultacie strategia Życzkowskiej polega przede wszystkim na komponowaniu relacji: między wykonawcami, między sceną a publicznością, między dokumentem a działaniem na żywo, między prywatnym doświadczeniem a wspólną sytuacją. To także dlatego spektakl nie potrzebuje klasycznie rozumianej fabuły. Jego dramaturgia rodzi się z następstwa spotkań i wymian.
„Shared Dreams” jest więc przedstawieniem, w którym forma sama staje się tematem. Wspólnota nie jest tylko tym, o czym spektakl mówi. Jest również sposobem jego konstruowania. Pięcioro wykonawców, materiały wideo, kostiumy, improwizowane i skomponowane działania, tekst, światło oraz obecność publiczności tworzą układ, który pozostaje otwarty na kolejne połączenia. Życzkowska prowadzi ten proces jak choreografka, reżyserka i jednocześnie organizatorka scenicznego spotkania – nie tyle opowiadając o wspólnych marzeniach, ile budując warunki, w których różne marzenia mogą znaleźć się obok siebie.