Logo
Magazyn

Między pragnieniem a wstrętem

5.10.2026, 12:18 Wersja do druku

„Magma na początku pozwala zbudować ostry kontrast. Najpierw widać organiczny, płynny ruch ciał, które dopiero szukają swojej formy i tożsamości. Dopiero z tej magmy stopniowo krystalizują się konkretne postacie: rodzi się Wokulski ze swoją obsesyjną energią i chłodny, salonowy świat Łęckiej” – mówi Grzegorz Brożek, choreograf „Lalki”. O magmie, z której wyłaniają się bohaterowie „Lalki”, o pragnieniu, odrzuceniu i niemożności spotkania Wokulskiego i Łęckiej oraz o przekładaniu świata Prusa na język baletu z *Grzegorzem Brożkiem i *Karolem Urbańskim – dramaturgiem rozmawiała Magdalena Jagiełło-Kmieciak. Premiera „Lalki” już 17 października w Operze na Zamku w Szczecinie.

fot. B. Madej

Magdalena Jagiełło-Kmieciak: Zacznijmy osobiście. Panowie lubią „Lalkę”? Coś Panów w niej szczególnie fascynuje?

Karol Urbański: Mam do „Lalki”, ale w jej wersji filmowej zrealizowanej przez Wojciecha Hasa bardzo osobisty stosunek, ponieważ w jednej z ról występował tam mój Ojciec. Tak więc w pewien sposób „Lalka” towarzyszyła mi od dziecka. Natomiast jeżeli chodzi o powieść to trudno powiedzieć, że ją lubię – jej bohaterowie to cała galeria typów ludzkich, często mało sympatycznych, pogubionych, połamanych przez życie, ale też pustych i samolubnych. Ale doceniam bogactwo obrazowania świata, będące dziełem Prusa, nie pozbawione moim zdaniem ironii i sarkazmu.

Grzegorz Brożek: To, co zaciekawiło mnie najbardziej – oprócz bogatej panoramy Warszawy – to niezwykła determinacja w dążeniu do awansu społecznego i obsesyjna miłość Wokulskiego do Łęckiej, która według mnie staje się przyczyną jego klęski. Dobrze, że Prus nie zostawił jednoznacznego zakończenia losów głównego bohatera i dał czytelnikowi przestrzeń…

I to słowo „przestrzeń” jest tu ciekawe, bo spektakl – zdradźmy małą tajemnicę – ma zacząć się od „magmy”, z której wyłaniają się ludzie i całe światy. Dlaczego?

Karol Urbański: To jest przede wszystkim pewien zabieg dramaturgiczny pozwalający właśnie na wyłonienie i prezentację bohaterów na początku spektaklu. Jeżeli nie skierujemy na coś naszej uwagi, czyż wszystko wokół nas nie przypomina magmy? I na końcu spektaklu też cały ten wykreowany świat powróci do stanu magmy. Jest to myślę także odniesienie do tego, że tło historyczne, społeczne, na którym Prus przedstawiał historię bohaterów „Lalki” było czasem schyłku pewnej epoki. I może to jest też to pytanie – na ile historie bohaterów są ich indywidualnymi historiami, a na ile są wyrazem ducha czasu, w którym żyli? Tak że ta magma ma wiele znaczeń.

Jak choreografia zmienia magmę w konkretny świat?

Grzegorz Brożek: Z punktu widzenia choreografa magma na początku pozwala zbudować ostry kontrast. Najpierw widać organiczny, płynny ruch ciał, które dopiero szukają swojej formy i tożsamości. Dopiero z tej magmy stopniowo krystalizują się konkretne postacie: rodzi się Wokulski ze swoją obsesyjną energią i chłodny, salonowy świat Łęckiej.

I ich światy spotykają się. Co w relacji Wokulski-Łęcka jest najważniejsze?

Karol Urbański: Może paradoksalnie najważniejsze jest to, czego między nimi nie ma – ich pustka wewnętrzna i pustka między nimi. Mówi się, że powieść Prusa jest historią miłości Wokulskiego do Łęckiej, ale moim zdaniem tam nie ma miłości. Może jest pożądanie ze strony Wokulskiego, ale chyba bardziej chęć zdobycia osoby należącej do innej klasy, do tego wyśnionego świata „motyli”, potrzeba zrealizowania postawionego sobie zadania. Kiedy Wokulski w momentach refleksji, widzi prawdziwą Izabelę, nie jest to obraz pozytywny i jest tam nawet nuta pogardy, a może resentymentu. Łęcka też gardzi Wokulskim, bawiąc się nim czasem właśnie jak lalką. Gdyby patrzeć poprzez pryzmat zaburzeń osobowościowych to Łęcka jest osobowością narcystyczną, a Wokulski nosi w sobie głęboki rys neurotyczny. Wokulski przypomina mi bohaterów Dostojewskiego z ich emocjonalnymi huśtawkami pomiędzy manią wielkości a samoponiżeniem.

Grzegorz Brożek: Wokulski nie kocha prawdziwej kobiety, która wyszła z tej samej magmy co on. Kocha idealny posąg, który sam sobie w głowie wyrzeźbił. Izabela z kolei nie potrafi przyjąć jego surowej, żywiołowej miłości. Tak to czuję. Dlatego najważniejsze między nimi jest napięcie – każde z nich widzi w drugim coś innego niż jest w rzeczywistości. Wokulski próbuje dosięgnąć wyobrażenia o Izabeli, a Izabela nie potrafi zaakceptować człowieka, który nie pasuje do świata, w którym sama się umieściła. To przyciąganie i jednocześnie odpychanie jest dla mnie najważniejszym elementem ich relacji. W choreografii chcę pokazać właśnie tę przestrzeń między nimi – pełną pragnienia, frustracji, niespełnienia i niemożności prawdziwego spotkania.

Pustka, napięcie, pogarda… Jak zobaczymy to w ruchu?

Grzegorz Brożek: To, co najsilniejsze będzie między nimi na scenie, to przyciąganie i opór. W choreografii najważniejsza stanie się więc przestrzeń pomiędzy nimi: pełna niespełnienia, rozczarowania i emocji, które ostatecznie prowadzą do destrukcji. Pokażemy to w ich ruchu – w sposobie, w jaki zbliżają się do siebie i oddalają. Te proste gesty pozwolą pokazać ich relację bez potrzeby dosłownego jej opowiadania.

Mimo pogardy Wokulski chce wejść do świata Łęckiej. Co zobaczymy między nimi najpierw: pragnienie, wstręt czy granicę klas?

Grzegorz Brożek: Rozdarty Wokulski sam stworzył sobie klatkę, z której nie potrafi uciec. To rozdarcie między potrzebą wolności a obsesyjnym pragnieniem. Nie potrafi ocenić sytuacji, w której się znajduje, i ślepo dąży do kobiety, która nie jest mu przeznaczona. Zatem zobaczymy każdą z tych rzeczy, ale nie razem. Każde z tych uczuć pojawi się osobno. Najbardziej widoczne będą jednak wstręt i pragnienie. To właśnie chciałbym uwypuklić w choreografii. Znaki będą wyraźne, więc głównych bohaterów będzie można odczytać z sytuacji na scenie. Czasem wystarczy mały gest, odwrócenie głowy, uśmiech albo odepchnięcie..

fot. D. Jasińska-Urbańska

A może nie należy dziwić się wstrętowi? Łęcka czuje się przez Wokulskiego osaczona…

Karol Urbański: Myślę, że Izabela przede wszystkim widzi samą siebie, a w zasadzie ten fałszywy obraz samej siebie, który ma. A poczucie osaczenia bierze się często z lęku. W przypadku Izabeli może to być lęk przed utratą pozycji, ale też przeczuwany lęk przed ubóstwem. Myślę, że pieniądze odgrywają w tej historii bardzo ważną rolę i są motorem bardzo wielu zachowań bohaterów. Staramy się dać widzowi możliwość zrozumienia bohaterów i ewentualnie zajęcia stanowiska po którejś ze stron. Z drugiej strony myślę, że w powieści podobnie jak w życiu odpowiedzialność jest rozłożona pomiędzy wszystkich uczestników jakiejś relacji. Pytanie: czy Prus pisząc powieść ustawiał się po którejś ze stron?

Miejsca z „Lalki” nie będą realistycznymi wnętrzami. Będą znaki, projekcje, światło, przestrzeń… kładka, ulica – wszystko, co łączy, ale i dzieli…

Karol Urbański: To wynika z pomysłu Grzegorza na ten spektakl – odejścia od realistycznego osadzenia historii na poziomie scenografii właśnie na rzecz znaków-symboli, które będą wyzwalały grę wyobraźni widzów. A co do antynomii „łączy/dzieli”, to sprzeczności są jądrem powieści Prusa.

A jak te sprzeczności przełożą się na ruch?

Grzegorz Brożek: W spektaklu postawię na zespołowość. Dwie klasy społeczne czasem będą się przenikać, ale będą też momenty, kiedy ich światy się zderzą i natrafią na granicę, której nie będą mogły przekroczyć. Ten podział będzie więc widoczny nie tylko w sytuacjach, ale przede wszystkim w ruchu całego zespołu.

W powieści ogromną rolę odgrywają myśli i wyobrażenia bohaterów. W spektaklu pojawią się Apollo, „spiżowa bogini”, sobowtór, sny. Ale i świat przedmiotów. Czy można powiedzieć, że na scenie rzeczywistość zmiesza się z tym, co bohaterowie noszą w głowie?

Grzegorz Brożek: Tak. Będę starał się wpleść i myśli, i wyobrażenia. Niektóre z nich łatwo będzie przełożyć na scenę, inne będą wymagały dużej pracy całego zespołu realizatorów światła twórców wizualizacji. Pojawią się na krótko, ale będą ważnymi elementami spektaklu – pozwolą zbudować świat, który istnieje nie tylko wokół bohaterów, lecz także w ich wyobraźni. Będzie też cień jako symbol niedopasowania i obecności w świecie Izabeli, czyli w wyższej klasie społecznej. Cień można też czytać jako zapowiedź czegoś, co nadejdzie i niekoniecznie będzie dobre. I właśnie poczucia osaczenia, o czym wcześniej mówiliśmy.

Kiedy pęka wyobrażenie Wokulskiego o Izabeli, pęka też jego świat. Wszystko wraca do magmy. Co po nich zostaje?

Karol Urbański: To wyobrażenie pęka, kiedy Wokulski widzi swój ideał w sytuacji intymnej z kuzynem Kazimierzem. Smutne i prozaiczne, ale jakże prawdziwe i tak aktualne jak niezmienna jest natura ludzka.

Skoro na końcu ten świat znów stanie się magmą – znów zdradzamy małą tajemnicę, to co w tej historii jest nadal bliskie współczesnemu widzowi? Nowe otwarcie? Jak szczecińska wersja będzie rezonować z XXI wiekiem?

Karol Urbański: Libretto rezonuje z każdą epoką, bo w każdej epoce ludzie należeli do różnych grup społecznych, czy nazywano je stanami czy klasami, i zawsze zdarzało się, że ludzie z tych różnych grup społecznych wchodzili ze sobą w relacje, co powodowało konflikty i napięcia. Tak samo jest dzisiaj.

Czyli kolejna i kolejna magma… Może kiedyś będzie ta jakaś lepsza. Dziękuję za rozmowę.

* Grzegorz Brożek - tancerz i choreograf. Absolwent Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej w Poznaniu i Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi (Wydział Pedagogika Tańca). W latach 2018–2019 pełnił funkcję asystenta kierownika baletu w Teatrze Wielkim w Łodzi. Dwukrotnie otrzymał stypendium Ministra Edukacji i Nauki za znaczące osiągnięcia artystyczne (2020 i 2021). Jest autorem takich choreografii, jak: “Face The Truth”, “I can Pretend”, “Faustus”, “Seeking Affection”, “The puppet”, “Nostalgia”, “Habanerra”, “Mandragora”, “Twisted relations” i “Kopciuszek”. W 2001 r. zdobył drugie miejsce w XII Ogólnopolskim Konkursie Tańca im. Wojciecha Wiesiołłowskiego w Gdańsku i drugie miejsce w międzynarodowym konkursie choreograficznym w Tarnowie w ramach X Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca „Scena otwarta” za fragment spektaklu „Face The Truth”.

*Karol Urbański - choreograf, pedagog, filozof. Absolwent łódzkiej Szkoły Baletowej im. Feliksa Parnela. Jako tancerz związany był z Teatrem Wielkim w Łodzi, Teatrem Wielkim -Operą Narodową w Warszawie oraz Norweskim Baletem Narodowym w Oslo.

Jako choreograf tworzył spektakle między innymi dla Opery Nova w Bydgoszczy, Teatru Wielkiego w Łodzi oraz Opery na Zamku w Szczecinie. W latach 2012-2019 kierownik zespołu baletu Opery na Zamku w Szczecinie. Od stycznia 2022 roku do września 2023 pełnił funkcję zastępcy dyrektora Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca odpowiedzialnego za Departament Tańca. Od września 2024 dyrektor Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej im. Feliksa Parnella w Łodzi.

Nagrodzony brązowym medalem „Gloria Artis”

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także