19.01.2021, 14:24 Wersja do druku

Rzeźnia rodzinna - "Inteligenci" w Teatrze Śląskim w Katowicach

„Inteligenci” Marka Modzelewskiego w reż. Roberta Talarczyka w Teatrze Śląskim w Katowicach. Pisze Krzysztof Krzak na blogu Kulturalne to i owo.

fot. Przemek Jendroska

„Inteligenci” Marka Modzelewskiego w reż. Roberta Talarczyka w Teatrze Śląskim w Katowicach. Pisze Krzysztof Krzak na blogu Kulturalne to i owo.

Zanim stołeczny Teatr Współczesny wystawił „Wstyd” Marka Modzelewskiego, na który przed pandemią publiczność waliła tłumnie, Teatr Śląski w Katowicach zaprezentował prapremierę innej sztuki tego autora – „Inteligenci”. 17 stycznia 2021 roku spektakl można było obejrzeć on – line w bezpośredniej transmisji z teatru.

Nie ukrywam, że jestem miłośnikiem takich kameralnych, małoobsadowych sztuk, zwłaszcza jeśli mają one ostro zarysowany konflikt i wyraźnie nakreślone charaktery postaci. A jeśli jeszcze do tego dochodzi przynajmniej dobre aktorstwo, to czego chcieć więcej… Prawie wszystkie te warunki spełnia przedstawienie wyreżyserowane na Dużej Scenie katowickiego teatru przez jego dyrektora Roberta Talarczyka.

Bohaterami sztuki Marka Modzelewskiego, dramaturga i praktykującego lekarza – radiologa, są członkowie normalnej inteligenckiej rodziny, jak mówi jeden z jej członków. Pierwsze skrzypce gra w niej Anna, redaktorka magazynu dla kobiet, ateistka, wegetarianka i feministka. Jest po trosze taką współczesną Anielą Dulską ze sztuki Gabrieli Zapolskiej, tyle że na opak. Wychowuje dzieci zgodnie z zasadą bezstresowości, której jest gorącą zwolenniczką, nie znosi sprzeciwu, koryguje nawet artykuły męża, a przy tym klnie jak szewc. W swojej ocenie jest osobą na wskroś otwartą i nowoczesną: pali marychę i chodzi w samej bieliźnie po mieszkaniu, nie zwracając uwagi na małoletnich synów. Trochę bulwersuje to jej męża, ale ten wyznaje jej to, gdy miedzy małżonkami dochodzi do ostrej sprzeczki. Bo Szczepan, który w przeciwieństwie do Dulskiego mówi dużo, to podobnie jak Felicjan wybucha tylko raz. Aż trudno uwierzyć, że jest on autorem bezkompromisowych artykułów prasowych, w których głosi liberalny światopogląd i krytykuje konserwatywne podejście do rzeczywistości. W finale okazuje się, że ten niegdyś "najbardziej niepokorny dziennikarz w mieście", któremu Michnik ściskał dłoń, ku niezadowoleniu żony, stał się konformistą, który „zszedł na prawo”.

Rodzinę poznajemy w dniu, gdy ich 9 – letni syn Max, ma przystąpić do pierwszej komunii świętej (tylko dlatego, by nie być wytykany przez inne dzieci w klasie i nie był przez nie traktowany jak dziwak). Małżonkowie czekają na powrót 16 – letniego Łukasza (przekonująco w tej roli wypada trzydziestolatek, Michał Piotrowski) z całonocnej imprezy u kolegi. Wraca z podbitym okiem, gdyż brał udział w dręczeniu czarnoskórego geja. To dla Anny jest kompletna porażka rodzicielska, gdyż chciała wychować syna na mądrego, tolerancyjnego, otwartego Europejczyka, a on okazał się homofonem, rasistą i ksenofobem. Ale to okazuje się tylko wierzchołkiem góry lodowej, bowiem rodzinę Anny i Szczepana dotknęło wiele innych, nie mniejszych plag. W tle mamy wieloletni konflikt kobiety z matką, niezabliźnione urazy z dzieciństwa miedzy Anną i jej siostrą Bożeną (bardzo wiarygodnie zagrała tę pseudointeligentką, bardzo religijną i homofoniczną nauczycielkę Violetta Smolińska), której mąż był esbekiem i teraz został ustawowo zdezubekizowany; jest też homoerotyczna zdrada żony i nie do końca umiejętnie skrywana erotyczna fascynacja Szczepana swoją szwagierką. Strasznie dużo tego, jak na trwające niecałe 80 minut przedstawienie. Powstaje z tego, jak mówi Łukasz, rzeźnia rodzinna. A mamy jeszcze tragiczny finał…

Trudno, poza nadmiarem nieszczęść „zesłanych” na tę inteligencką rodziną przez autora, zarzucić coś temu przedstawieniu. Grający główne role Katarzyna Brzoska i Mirosław Neinert (gościnnie z Teatru Korez, koproducenta „Inteligentów”) tworzą wyjątkowo dobrze dobrany, świetnie się rozumiejący duet sceniczny; znakomicie podają tekst, zwłaszcza błyskotliwe, cięte riposty, uwypuklając zawarty w nich absurdalny humor charakterystyczny dla komediodramatu, którym jest sztuka Modzelewskiego. Funkcjonalna jest scenografia zaprojektowana przez Małgorzatę Bulandę w formie minimalistycznie i nowocześnie umeblowanego salonu z centralnie ustawionym dużym stołem, przy którym toczy się większa część konwersacji. Dramat rodziny potęguje chóralna muzyka Klaudii Rabiegi. Chciałoby się oglądać częściej sztuki traktujące o tym, co „tu i teraz”, poruszające ważkie problemy naszego społeczeństwa i prezentujące różne postawy bez ideologicznego rozstrzygania o słuszności którejś z nich.

Tytuł oryginalny

Rzeźnia rodzinna - "Inteligenci" w Teatrze Śląskim w Katowicach

Źródło:

Blog Kulturalne to i owo
Link do źródła

Tematy w toku