„Muszenie” Jagody Szelc i Tomasza Śpiewaka w reż. Jagody Szelc w Teatrze Dramatycznym im. Gustawa Holoubka w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.
Dorosła już reżyserka Agata (świetna Anna Szymańczyk), robiąc porządki w domu, trafia na starą kasetę wideo. Zarejestrowano na niej jeden dzień z jej dziecięcych wakacji spędzonych w domku letniskowym – z bratem, Arkiem (Maksymilian Piotrowski), chłopcem o nieprawdopodobnym talencie do liczb, i z rodzicami. Nagrana przez Arkadiusza scena będzie w spektaklu wracać do Agaty wielokrotnie, za każdym razem raniąc ją coraz mocniej. Czy bajka o Zającu, która przez lata chroniła ją przed bólem, i tym razem zadziała? To spektakl o „zwykłej” rodzinie, nie jakiejś patologicznej czy coś. Tata po prostu lubił sobie wypić, czasem - ponarzekać na dzieci i pożartować, tak po swojemu. Lubiąca się bawić Mama, zakochana w mężu, zawsze doceniała w nim, że umie jej dostarczyć rozrywki. Wychowali swoje dzieci pewnie tak dobrze, jak umieli. Tylko dlaczego te dzieci weszły w dorosłość tak poobijane?
I dlaczego święta, które Agata spędza ze swoim partnerem (Waldemar Barwiński), muszą skończyć się katastrofą?
Obok mnie siedziała widzka, która po spektaklu szepnęła do partnera: „Strasznie się wynudziłam”. „Najwyraźniej nie miałaś matki alkoholiczki” – odpowiedział jej po chwili. I szczerze mówiąc, trochę zazdroszczę tym, którzy na tym spektaklu się wynudzili albo - go nie zrozumieli.
Długo w tym sezonie TD kazał nam czekać na taki tytuł.
Oglądamy bowiem rzecz świetnie napisaną i znakomicie zagraną (obłędne kreacje Matki i Ojca - Anny Gajewskiej i Roberta T. Majewskiego), pełną empatii, i wolną od łatwych ocen, i - uprzedzam - głęboko poruszającą. Trudno przestać o tym spektaklu myśleć.