Logo
Recenzje

Przyjaźń na głębokiej wodzie

20.10.2026, 12:00 Wersja do druku

„Nie skakać na bombę!” Ulricha Huba w reż. Agaty Kucińskiej z Teatru Maska w Rzeszowie na 32. Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Lalek i Formy „Spotkania” w Teatrze Baju Pomorskim w Toruniu. Pisze Wiesław Kowalski.

fot. mat. teatru

Jak pokazać na scenie ptaki, nie sięgając po realistyczne lalki? I jak opowiedzieć dzieciom o zazdrości, odrzuceniu i przyjaźni, która nie zawsze wytrzymuje konfrontację z własnymi ambicjami? „Nie skakać na bombę!” Ulricha Huba w reżyserii Agaty Kucińskiej, prezentowane przez Teatr Maska w Rzeszowie podczas toruńskiego festiwalu SPOTKANIA, odpowiada na oba pytania za pomocą teatralnej umowności, komizmu i historii, w której łatwo przejrzeć się jak w krzywym zwierciadle.

O zainteresowaniu przedstawieniem najlepiej świadczyła reakcja najmłodszej części publiczności. Dzieci żywo przeżywały kolejne perypetie bohaterek, reagowały na komiczne sytuacje i z uwagą śledziły rozwój wydarzeń. Nie jest to zresztą opowieść, w której wszystko od początku układa się zgodnie z oczekiwaniami widza. Pod powierzchnią zabawnej przygody kryją się emocje, których nie sposób uporządkować prostym podziałem na postępowanie właściwe i niewłaściwe.

Ptasia anatomia teatru

Najbardziej intrygującym rozwiązaniem inscenizacyjnym jest sposób powoływania do życia zwierzęcych postaci. Aktorskie ciała, zwłaszcza okolice bioder, stają się tworzywem, z którego wyłaniają się sylwetki ptaków. To pomysł zaskakujący, chwilami groteskowy, a zarazem dowodzący, że w teatrze lalek wyobraźnia może zastąpić najbardziej dosłowne środki przedstawiania. Zwyczajny ruch, odpowiednie ustawienie ciała i precyzja wykonania wystarczają, by uruchomić sceniczną iluzję.

Ta fizyczna, nieco przewrotna koncepcja ma jeszcze jedną zaletę: nie pozwala zapomnieć, że oglądamy teatr, a nie imitację rzeczywistości. Ciała aktorów nie znikają pod kostiumem czy za parawanem, lecz same stają się elementem plastycznej kompozycji. Dzięki temu postaci zachowują umowność, która sprzyja zarówno komizmowi, jak i budowaniu ich indywidualnych cech.

Ważne, że odmienność bohaterek nie zostaje sprowadzona do jednego problemu. Ślepa Kura i Kulawa Kaczka nie są jedynie ilustracjami niepełnosprawności. Mają temperamenty, ambicje i słabości, a ich zachowania wynikają przede wszystkim z osobowości oraz sytuacji, w jakiej się znalazły. To podejście pozwala uniknąć sentymentalizmu i potraktować bohaterki jak pełnoprawne uczestniczki opowieści.

Na basenie zaczynają się schody

Wyprawa na kąpielisko, przeznaczone wyłącznie dla kaczek, staje się początkiem konfliktu, którego źródłem nie jest wyłącznie niechęć do obcych. Kura, przebojowa i pomysłowa, szybko odnajduje się w nowym otoczeniu. Kaczka, choć znajduje się wśród przedstawicieli własnego gatunku, nie potrafi równie łatwo zdobyć ich sympatii. Co więcej, jej przyjaciółka zaczyna odnosić sukcesy tam, gdzie ona sama czuje się niepewnie. W tej przewrotności tkwi siła opowieści Ulricha Huba. Przynależność do określonej grupy nie gwarantuje akceptacji, podobnie jak odmienność nie musi przesądzać o porażce. Kura zyskuje pozycję dzięki pewności siebie i umiejętności nawiązywania kontaktów, Kaczka zaś coraz boleśniej odczuwa własne ograniczenia. Nie chodzi przy tym tylko o sprawność fizyczną, lecz również o trudność w odnalezieniu się wśród innych i obawę, że nie jest się wystarczająco interesującym, by zasłużyć na uwagę.

Sytuacja komplikuje się, gdy Kura otrzymuje funkcję ratowniczki. Nowa rola daje jej nie tylko poczucie sprawczości, lecz także okazję do smakowania popularności. Z czasem coraz bardziej pochłania ją własne powodzenie, podczas gdy Kaczka pozostaje na uboczu. Zamiast wspólnej radości pojawia się rywalizacja, a różnica temperamentów, która wcześniej mogła wzmacniać przyjaźń, zaczyna działać na jej niekorzyść.

Nie zawsze jesteśmy wobec siebie fair

Najciekawsze w tej historii jest to, że żadna z bohaterek nie otrzymuje bezwarunkowego rozgrzeszenia. Kura potrafi wykorzystać swoją przebojowość dla własnych korzyści, Kaczka natomiast, pragnąc zdobyć uznanie otoczenia, nie zawsze zachowuje się wobec przyjaciółki uczciwie. Obie okazują się podatne na presję sytuacji, choć każda reaguje na nią inaczej.

Hub nie idealizuje więc przyjaźni. Pokazuje, że bliskość nie chroni przed egoizmem, a dobre intencje nie wystarczają, kiedy w grę wchodzą ambicja i lęk przed odrzuceniem. Czasem łatwiej zdobyć sympatię nowych znajomych niż przyznać, że zaniedbało się kogoś, kto był obok od samego początku. Jeszcze trudniej dostrzec, że własny sukces może być dla drugiej osoby źródłem przykrości. Właśnie dlatego konflikt bohaterek ma znaczenie wykraczające poza dziecięcą opowieść. Podobne sytuacje zdarzają się w szkolnych grupach, podczas wspólnej zabawy i wszędzie tam, gdzie popularność zaczyna decydować o poczuciu własnej wartości. Dla młodych widzów to czytelny punkt odniesienia, dla dorosłych — przypomnienie, że w relacjach nie zawsze zachowujemy się tak szlachetnie, jak chcielibyśmy o sobie myśleć. Istotne jest również to, że Kura i Kaczka nie zostają zamknięte w rolach sprawczyni krzywdy i jej ofiary. Każda ma własne powody, by postępować tak, a nie inaczej, ale żadna nie pozostaje wolna od odpowiedzialności. Odbudowanie bliskości wymaga zatem czegoś więcej niż pojednawczego gestu: konieczne staje się zauważenie uczuć drugiej osoby i uznanie, że własne potrzeby nie zawsze mogą być najważniejsze.

Komizm bez moralizowania

Reżyseria Agaty Kucińskiej opiera się na spotkaniu prostej, komunikatywnej fabuły z wyrazistym językiem teatralnym. Scenografia Anny Chadaj, adaptacja i piosenki Magdy Żarneckiej oraz muzyka Ignacego Wojciechowskiego współtworzą oprawę, w której plastyczna pomysłowość pozostaje ważnym elementem narracji. Humor nie służy tu jedynie rozbawieniu publiczności. Pozwala spojrzeć na słabości postaci bez ciężaru dydaktycznego wykładu. Widzowie mogą śmiać się z ich zachowań, a jednocześnie dostrzegać, że za komicznymi sytuacjami kryją się niepewność, urażona ambicja i potrzeba bycia ważnym dla innych. To szczególnie cenne w przedstawieniu adresowanym do dzieci. Zamiast podawać gotowe odpowiedzi, spektakl pokazuje konsekwencje decyzji bohaterek. Młody odbiorca może sam ocenić ich postępowanie, zastanowić się nad przyczynami konfliktu i skonfrontować sceniczne wydarzenia z własnym doświadczeniem. Żywiołowość reakcji toruńskiej widowni potwierdzała, że historia potrafi utrzymać uwagę najmłodszych bez rezygnowania z emocjonalnej złożoności.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie znaczenia przedstawienia wyczerpują się w przesłaniu wychowawczym. Równie ważna pozostaje sama teatralna zabawa: fizyczność aktorów, umowność ptasich sylwetek i zderzenie groteskowej formy z całkiem poważnymi emocjami. To właśnie dzięki nim historia nie zamienia się w ilustrowaną scenicznie lekcję dobrego zachowania.

Więcej niż dziecięca przygoda

„Nie skakać na bombę!” pozostawia widza z pytaniem o granice lojalności i o to, czy potrafimy cieszyć się powodzeniem bliskiej osoby, kiedy sami czujemy się pomijani. Nie proponuje prostego modelu przyjaźni, w którym nieporozumienia znikają natychmiast po wypowiedzeniu kilku właściwych słów. Pokazuje raczej, że bliskość wymaga uważności, a własne ambicje mogą przesłonić nam człowieka, którego obecność dotąd wydawała się oczywista.

W toruńskiej prezentacji przedstawienie Teatru Maska przekonuje przede wszystkim pomysłowością rozwiązań plastycznych i umiejętnością zainteresowania młodej widowni historią o emocjach dobrze znanych także dorosłym. Nie trzeba realistycznych dekoracji ani rozbudowanej scenicznej iluzji, by stworzyć świat, w którym dziecięca wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach, a pozornie błaha sytuacja odsłania bardziej złożone mechanizmy relacji.

Największą wartością spektaklu jest właśnie to połączenie: teatralnej umowności, komizmu i konfliktu, którego nie da się rozstrzygnąć jednym moralizatorskim zdaniem. Kąpielisko staje się miejscem próby, w której bohaterki przekonują się, że zdobycie uznania otoczenia niekoniecznie oznacza szczęście, a znalezienie własnego miejsca nie powinno wymagać odrzucenia kogoś bliskiego. To lekcja podana bez zbędnego patosu, a przez to bardziej przekonująca.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także