EN
5.04.2022, 11:25 Wersja do druku

Opowieść o umarłych parodią przywar żyjących

„Ale z naszymi umarłymi” wg Jacka Dehnela w reż. Marcina Libera w  Teatrze im. S. Żeromskiego w Kielcach. Pisze Katarzyna Wnuk w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Natalia Kabanow/mat. teatru

Spektakl „Ale z naszymi umarłymi” w reżyserii Marcina Libera nie jest horrorem, chociaż motyw przewodni stanowi tutaj epidemia zombie. Na pierwszy plan wysuwają się elementy komiczne, co nie oznacza jednak, iż mamy do czynienia z klasyczną komedią, ponieważ wnioski płynące ze spektaklu zabawne już nie są.

Wszystko zaczyna się od nietypowego zdarzenia na jednym z małopolskich cmentarzy, gdzie doszło do zniszczenia kilku nagrobków. Nietypowość zajścia polega na tym, że uszkodzenia zostały dokonane nie od zewnątrz, ale od środka, tak więc trudno uznać je za zwyczajny chuligański wybryk. Wkrótce do podobnych incydentów dochodzi również w innych częściach Polski. To dopiero początek, ponieważ na ulicach zaczynają pojawiać się ludzie zwracający na siebie uwagę dziwnym zachowaniem i szybko wychodzi na jaw, że łączy ich jedno – w przeszłości zdążyli już umrzeć i zostać pogrzebani.

Wbrew pozorom spektakl nie skupia się wyłącznie na zombie, czy też na antenatach, jak proponują nazywać ich przeciwnicy amerykańskiej popkultury. Szybko staje się bowiem jasne, że pod pewnymi względami żyjący są podobni do tych, którzy właśnie powstali z grobów. Widać to już w pierwszej scenie, w której zgromadzeni na cmentarzu podczas tworzenia reportażu usilnie dążą do znalezienia się w kadrze, co upodabnia ich do tłumu zombie podążającego za swoją ofiarą. Nie bez powodu zatem aktorzy nie są podzieleni na odtwórców ról postaci żywych oraz zombi, tylko wcielają się na zmianę zarówno w jednych, jak i w drugich. Spektakl w oryginalny sposób parodiuje również takie ludzkie słabości jak pogoń za sensacją, przekonanie o wyższości własnego narodu, wiara w teorie niepoparte żadnymi dowodami i zwyczajnie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Nie zabrakło przy tym odniesień do współczesnej sytuacji politycznej – dla rządzących w trakcie epidemii zombie najważniejszym celem staje się znalezienie sposobu na to, żeby winą za sytuację w kraju obarczyć opozycję, a przynajmniej pokazać, że za czasów poprzedników wcale nie było lepiej.

Ważnym elementem spektaklu jest muzyka, którą gra na żywo zespół o rewelacyjnie pasującej tutaj nazwie „Nagrobki”. Piosenki stanowią głos „antenatów”, a jednocześnie nadają tempo poszczególnym scenom i podkreślają ich nastrój. 

O spektaklu Marcina Libera z dużym prawdopodobieństwem będzie dosyć głośno i nie trudno domyślić się, że nie wszystkim przypadną do gustu zawarte w nim aluzje. W tym przypadku warto zatem zastanowić się, komu zaproponować wspólne wyjście do teatru. „Ale z naszymi umarłymi” zasługuje na obejrzenie, lecz poczucie humoru oraz dystans wobec aktualnej rzeczywistości i szeroko pojętej sfery sacrum są tutaj wskazane.

fot. Natalia Kabanow/mat. teatru

Tytuł oryginalny

Opowieść o umarłych parodią przywar żyjących

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Katarzyna Wnuk

Data publikacji oryginału:

04.04.2022