EN
9.12.2021, 14:06 Wersja do druku

MeToo w teatrze – czerwona lampka

Inne aktualności

Z narastającą przykrością przyglądam się, jak harpie zagryzają moich z pewnością niejednemu grzechowi winnych kolegów. Paweł Passini został oskarżony o molestowanie studentki, której kazał tańczyć nago, i to przed kamerą. Teraz, gdy wystawia coś na festiwalu Boska Komedia prowadzonym przez Bartosza Szydłowskiego, temu ostatniemu się za to obrywa. To akurat moi znajomi i ręka mnie świerzbi, żeby stanąć w ich obronie, ale podobnych przykładów w polskim teatrze jest więcej. Fala #MeToo zalała to środowisko i można by sądzić, że to jakaś sodoma z gomorą.

Wszystko to stoi na głowie. Trzeba z powrotem stanąć na nogi i wytrzeźwieć. A najpierw nabrać powietrza i zamknąć na chwilę buzię, zanim rzuci się kolejne oszczerstwo, że jakiś stary samiec broni swoich koleżków i umniejsza grozę molestowania seksualnego. Mnie takie zarzuty nie szkodzą, ale dać sobie na wstrzymanie warto dla siebie – żeby mieć chwilę na analizę i wyrobienie sobie opinii zamiast pałania świętym oburzeniem i latania w nagonce.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

MeToo w teatrze – czerwona lampka

Źródło:

Polityka nr 50 online
Link do źródła

Autor:

Jan Hartman