Logo
Recenzje

#KurierTeatralny: Żart to ciężka praca

6.07.2026, 11:04 Wersja do druku

„Kobieta pracująca. Powraca” Macieja Łubieńskiego w reż. Anety Groszyńskiej-Kąckiej w Teatrze Komedia w Warszawie. Pisze Piotr Sobierski.

fot. Maciek Czerski

Trudno o bardziej wyrazistą, wręcz ikoniczną postać polskiej rozrywki i kabaretu niż Irena Kwiatkowska. Jest więc nie lada odwagą konfrontować się z aktorką, która między innymi rolą Kobiety Pracującej w „Czterdziestolatku” Jerzego Gruzy, na dekady ukształtowała wyobrażenie o telewizyjnej komedii. O klasie artystki świadczy nie tylko nieustanna obecność jej kreacji w telewizji, ale też funkcjonowanie używanych przez nią powiedzonek w języku potocznym.

„Kobieta Pracująca. Powraca” w Teatrze Komedia dzięki talentowi Elizy Borowskiej, ale też udanemu tekstowi Macieja Łubieńskiego, jest hołdem złożonym Kwiatkowskiej. Bohaterka monodramu odwiedza Marsa, przechodzi proces rozmrożenia w dalekiej Rosji, kontaktuje się z Elonem Muskiem, ale we współczesną tkankę umiejętnie wplecione zostały elementy charakterystyczne dla PRL-owskiej rzeczywistości, na których w dużej mierze budowana była postać w serialu Gruzy. Teksty pokroju tuwimowskiego „Ptasiego radia” wciąż brzmią arcyzabawnie, a interpretacyjne tropy dają im szansę na nowo zaistnieć na scenie, bez odwoływania się do przeszłości. 

Inteligencja twórców z pokolenia Kwiatkowskiej zderza się tu ze współczesnością. Nie jest to jednak spotkanie z góry stawiające nowe grono artystów na pozycji przegranej. Reżyseria Anety Groszyńskiej-Kąckiej nie jest nastawiona na granie pod publiczność, a tekst nie ucieka w publicystykę. Zamiast tego z humorem uwypukla charakterystyczne cechy polskiego społeczeństwa. Borowska staje się zwierciadłem, w którym możemy się przejrzeć – przede wszystkim z uśmiechem, czego najlepszym dowodem są wybuchy śmiechu na widowni.

Komediowy monodram, balansujący pomiędzy stand-upem a momentami przedstawieniem muzycznym, opowiada również o wyzwaniach funkcjonowania w przemyśle rozrywkowym. Bawienie widzów rzadko spotyka się z uznaniem, a jeszcze rzadziej z przekonaniem, że wymaga wielkich nakładów pracy. A jak pyta na samym początku bohaterka: „Zakłady mięsne – gorsza praca niż teatr? Nie! Praca to jest praca”.

Ta praca Borowskiej wychodzi znakomicie. Aktorka potrafi odpowiednio dawkowaną pauzą zbudować napięcie, zmienić trop i bieg zdarzeń. Jej wyrazistość sprawia, że nawet mieszanie herbaty, a szklanka jest jej nieodłącznym rekwizytem, buduje charakter postaci. Jest odważna, wyrazista i zabawna. Jak we wspomnieniach o Janie Englercie, który kazał czytać swoim aktorom, a znajomość tekstów sprawdzał wydzwaniając po nocach.

Tekst Łubieńskiego, pomimo że mocno osadzony w przeszłości, pozostaje jednak wciąż tu i teraz. Dzięki temu Borowska nie naśladuje Kwiatkowskiej, ale prowadzi z nią twórczy dialog, oparty na własnym charakterze i poczuciu humoru. Jej komizm nie jest rekonstrukcją, lecz rozwinięciem własnego stylu. Stylu, którego próżno szukać w większości współczesnych kabaretów. Bo Borowska to kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi. A że pracuje żartując? „Żart to jest bardzo ciężka praca. (…) Wesołość nic nikomu nie każe, bo z potrzeby serca szczerego płynie”. I w tym przypadku nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

Tytuł oryginalny

#KurierTeatralny: Żart to ciężka praca

Źródło:

#KurierTeatralny
Link do źródła

Sprawdź także