09.12.2020, 15:29 Wersja do druku

Kupiec ze Słupska w Warszawie

"Kupiec wenecki" Wiliama Shakespeare'a w reż. Szymona Kaczmarka z Nowego Teatru w Słupsku na 40. Warszawskich Spotkaniach Teatralnych. Pisze Anna Czajkowska w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Piotr Stępień/mat. teatru

Oczekiwana z nadzieją, jubileuszowa edycja Warszawskich Spotkań Teatralnych, mimo znanych wszystkim trudności związanych z pandemią oraz nietypową sytuacją w teatrach, wystartowała. Wprawdzie organizatorzy przenieśli 40. Festiwal na platformę online, jednak widzowie spragnieni „bliskości” teatralnych doznań licznie gromadzą się przed ekranami, by zobaczyć najważniejsze, nagradzane, szeroko omawiane spektakle minionego sezonu, których premiery odbyły się w różnych miastach całej Polski. Jednym z nich jest „Kupiec Wenecki” z Nowego Teatru im. Witkacego w Słupsku, który obok innych propozycji znakomicie wpisuje się w cykl „Kobiety objaśniają świat” – takie hasło wybrano na motto tegorocznych Spotkań Teatralnych. Szymon Kaczmarek, reżyser nagrodzonego Złotym Yorickiem spektaklu (najlepsza polska inscenizacja szekspirowska sezonu 2018/2019) przenosi akcję sztuki do czasów współczesnych, co podkreśla nie tylko kostiumem, rekwizytami, ale i słowem. W przedstawieniu żart jest chłodny, a miłość nie ucieka od przemocy i upokorzeń. I brak w niej nadziei, zamiast tego dominuje ciemna strona uczuć. Reżyser nie kopiuje utartych schematów, z wnikliwością szuka u znakomitego dramaturga i znawcy ludzkich sumień aktualnych tematów oraz głębokiej uniwersalności. Wskazuje na nędze i urazy wynikające z niechęci do mniejszości, pogardę wobec innych. Pyta o miejsce i pozycję kobiet w społeczeństwie, z goryczą pokazuje jak wszechobecny pieniądz rządzi uczuciem, małżeństwem, stosunkami międzyludzkimi.

Przyjaciel i kochanek Antonia, Bassanio (Wojciech Marcinkowski), prosi go o pożyczkę, bowiem pragnie ożenić się z piękną Porcją (Monika Janik), jednak do tego potrzeba mu sporej ilości gotówki. Zakochany Antonio (Krzysztof Kluzik), którego łączą z młodzieńcem homoseksualne stosunki, chce mu za wszelką cenę pomóc, dlatego pożycza pieniądze od Żyda Shylocka. Shylock, zamożny kupiec (Igor Chmielnik), nie mogąc zapomnieć wszystkich obelg i upokorzeń ze strony Antonia, podczas spisywania umowy postanawia, że w razie gdyby przyjaciele nie zwrócili długu, nie weźmie procentów od pożyczonej sumy. Chce natomiast funt ciała Antonia wykrojonego z miejsca, które sam wybierze. Klamka zapada. Niestety, Antonio traci wszystkie swoje pieniądze. Nadchodzi czas spłaty długu, a Shylock za nic nie chce odstąpić od swojego postanowienia. Odrzuca przyjęcie długu z ogromnym naddatkiem, co równoznaczne jest ze śmiercią Antonia.

Napisany między 1594 a 1597 rokiem „Kupiec wenecki”, którego akcja rozgrywa się w XVI-wiecznej Wenecji, jest utworem komediowym – niedorzecznym, okrutnym i mistrzowskim. W zasadzie nie ma w sztuce scen, które śmieszą, ale trzeba pamiętać, że w przypadku dzieł Williama Szekspira nie można mówić o komediach we współczesnym, znanym nam znaczeniu. Styl i charakterystyczne elementy dzieł nie są tak wyraźne, jak na przykład w przypadku tragedii, stąd ustalenie, czy dana sztuka jest komedią, może nastręczać sporo trudności. Jednak są pewne cechy, które uznano za charakterystyczne: język pełen metafor, często swobodny oraz intrygujące gry słowne. Kolejna to nieoczekiwane zwroty akcji, bardziej zawiłe niż w innych utworach i zakończone szczęśliwym rozwiązaniem (nie tak oczywistym – w „Kupcu Weneckim” zabawa ma raczej smutną puentę… .). Miłosna intryga stanowi w komedii główną oś akcji, zaś aluzje i dwuznaczności są nieodłącznym elementem fabuły. W czasach renesansu popularne były „przebieranki miłosne”, co ma swoje odbicie w literaturze tamtych czasów, a sam Szekspir wykorzystywał gotowe wątki i motywy pisząc swoje komedie. Opowiastka o wyborze małżonka za pomocą odgadnięcia, w której z trzech szkatułek tkwi obraz narzeczonej, była w tym czasie dość popularna. Szekspir wziął na warsztat romantyczną historyjkę i napisał znakomity, dość przewrotny, niejednoznaczny tekst, igrający z baśniowością, romantyczną aurą, pod powierzchnią której kryją się wątki przesiąknięte ludzkim dramatem.

W spektaklu słupskiego teatru sceniczna Wenecja daleka jest od kolorowego obrazu miasta na wodzie, kojarzonego z beztroską zabawą, gondolierami i karnawałem. W porcie, na ciemnym nadbrzeżu straszą brudne hangary, używane do przechowywania podejrzanych towarów, wokół których kręcą się szemrane postaci. „Świat jest dla mnie po prostu światem[…]. Sceną, na której się gra jakąś rolę: moja jest smutną” – mówi Antonio. Rola Porcji jest równie smutna. Uwikłana w porno-biznes dziewczyna, nawet po śmierci ojca, który sam wprowadził ją do interesu, wciąż musi spełniać jego żądania. Inteligentna, bystra, wie, że jedyną ucieczką jest małżeństwo. Porcja ratuje Antonia z opresji, ale ostatecznie przegrywa. Czy takiej wolności pragnęła? W inscenizacji Kaczmarka kobiety podsuwają mężczyznom rozwiązania, działają za nich, jednak na końcu godzą się na rolę tych gorszych, podporządkowanych. Poddają się w przekonaniu, że w starciu ze społecznym porządkiem nie mają szans. Drugi wątek, równie ważny, tylko wzmacnia ową przykrą prawdę o bezwzględnej hierarchii, braku równości, ustalonej, uprzywilejowanej pozycji mężczyzn. W historii miłości Lorenza (Kacper Sasin) i Jessyki (Anna Kończal), córki Shylocka, nie ma ani krztyny radości, jest tylko rozpacz. Jessyka i Lorenzo przemawiają szekspirowskim tekstem, ale przewrotnie, z ironią, przez co na scenie kreślą obraz odmienny od sielankowego. Kiedy pan i władca otrzymuje pieniądze i małżonkę, z obiecywanej miłości pozostają tylko puste frazesy. Upokorzona, bita kobieta nie ucieka, bo nie ma dokąd. Zależność od ojca zamieniła na zależność od męża. I w tym toksycznym uwikłaniu prawdopodobnie pozostanie na zawsze.


fot. Piotr Stępień/mat. teatru

Anna Kończal gra rolę Jessyki tak przejmująco, wiarygodnie, iż dociera do każdego serca, porusza do głębi. A Porcja Moniki Janik? Utalentowana intelektualistka, głodna sprawiedliwości i prawdy uczuć też nie ma szans. Aktorka jest znakomita w każdej scenie – na początku lśniąca od makijażu przemawia z ekranu i mizdrzy się do mikrofonu, przywołując zalotników. Potem, gdy odzyska wolność, uderza pełnią ekspresji, zdzierając tipsy, szminkę – upokarzające atrybuty seks niewolnicy (to trzeba zobaczyć!). Kobiety ulegają sile fizycznej, władzy usankcjonowanej prawnie, ponieważ nie mają wyjścia – mogą tylko przegrać. Koniec bez happy endu. Kaczmarek ucieka od wszelkich schematów, nie karmi widza bajką o sile uczuć, romantycznej miłości (oraz przyjaźni) przeciwstawionej chciwości i bezwzględności lichwiarza. Bassanio z wyrachowaniem podejmuje grę wymyśloną przez ojca Porcji i oszukując wybiera właściwą skrzynię. W ten sposób zgarnia wszystkie karty. Bez najmniejszych skrupułów.

Ale to dopiero początek współczesnego „czytania” Szekspira. Shylocka przyzwyczailiśmy się widzieć jako starego, wyrachowanego Żyda, przedstawiciela grupy „innych”, którego zamożność wzniecała jeszcze większą nienawiść i chciwość mieszkańców Europy. Obok niego stają młodzi, zakochani , może trochę zbyt beztroscy Antonio i Bassanio. Kaczmarek odrzuca tę wizję. W spektaklu Shylocka gra młodszy aktor, któremu nie brak ujmującej delikatności. Warto pamiętać, że Szekspir nie kreśli tej postaci płasko i jednostronnie. Zresztą tak jest ze wszystkimi bohaterami – żadna nie będzie ani czarna, ani biała. Są trochę nieuchwytni i niemożliwi do jednorodnego opisania – grają role narzucone przez teatr życia. Młodsi i starsi uwikłani zostali we wzajemne, niezbyt czyste zależności i  połączenia – nijak się wyrwać z tej matni, utrwalonej hierarchii.

Igor Chmielnik wykorzystuje każdą chwilę, sceniczny moment, by pokazać, jak świat traktuje „innych”, „obcych”. Rzecz znamienna – nie chodzi tylko i wyłącznie o Żydów. Oczywiście on też nie jest człowiekiem czystych rąk. Jest bezwzględny, gdy wreszcie ma okazję zemścić się na tym, który gnębił go, poniżał i ma zamiar zemsty tej dopełnić. Upokarzany Żyd sam chce upokarzać. Pojawia się pytanie: czy „zwierzę wykluczone ze stada” budzi wyłącznie litość i współczucie, czy także odrazę? Końcowa scena – przymusowy chrzest (nie ma jej u Szekspira) – dobitnie pokazuje, jak bardzo tkwią w nas uprzedzenia, schematy, toksyczne zależności. Nie można liczyć na sprawiedliwość, która staje zawsze po stronie uprzywilejowanych (a przy okazji – jak łatwo nagiąć prawo, by służyło silniejszym). Jednak w „Kupcu Weneckim” „wygrani” ostatecznie też nie otrzymują tego, na czym im naprawdę zależy. W opowieści o mrokach ludzkich dusz nie ma nawet iskry nadziei. Niemłody już, doświadczony przez przeżyte lata Antonio przynajmniej nie ma złudzeń. I tak właśnie pokazuje go Krzysztof Kluzik – pozornie spokojny, zdystansowany, zamożny mężczyzna, w teatrze życia bierze rolę tragiczną.

Reżyser sporo uwagi i zrozumienia poświęca kobietom uwikłanym w słabość mężczyzny, kochającym beznadziejną miłością, skazanym na brak wzajemności i jej nieustanne pragnienie, właściwie niezaspokojone. Konfrontując mężczyzn – gigantów z przypisania, a nie z charakteru – ze słabą płcią, daje szansę kobietom, by wypowiedziały się, określiły swe emocje.

Warto podkreślić, że w spektaklu słupskiego teatru scenografia jest silnie zespolona z całością koncepcji reżysera (nieco filmową, z odwołaniami do ekranowych bohaterów). Podobnie jak projekcje video, umiejętnie wykorzystane i wplecione w treść oraz muzyka wzbogacona grą świateł, które konsekwentnie dopełniają obrazu. Każdy z elementów pokazanej na 40. WST inscenizacji, reżyserska wizja oraz wiarygodność aktorskich kreacji wspólnie uwypuklają smutną prawdę – w świecie, którym rządzi pieniądz, uprzedzenia i etyka oparta na społecznej hierarchii nie ma miejsca na szczęście. Rzeczywistość odarta z baśniowości, której szukamy u Szekspira, jest beznadziejnie smutna, przerażająca. Ale dla wielkiego dramaturga bajkowe motywy kryły zawsze coś więcej, a kolejnym interpretatorom pozwalały korzystać z bogactwa ukrytych tropów. „Kupiec wenecki” w reżyserii Szymona Kaczmarka nie jest klasyczny, wierny tradycji i literze, za to boleśnie aktualny.

Tytuł oryginalny

Kupiec ze Słupska w Warszawie

Źródło:

Teatr dla Wszystkich online

Link do źródła

Autor:

Anna Czajkowska

Data:

09.12.2020