EN
25.11.2021, 11:15 Wersja do druku

„Iwona Księżniczka Burgunda

„Iwona Księżniczka Burgunda” Witolda Gombrowicza w reż. Cezarego Tomaszewskiego w Teatrze Ludowym w Krakowie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafaltorow@ski

fot. Klaudyna Schubert

Czy wspominałem, że Ludowy ma najlepszą knajpę teatralną w kraju? Ciasta, szczególnie te z kremem są wprost poezją, do tego wybór tego i owego, na przed spektaklem i – na po. Przed pokrzepiłem się z radości ujrzenia kolejnej inscenizacji tego cudownego tekstu, po – ze smutku, że było nudnawo.

Pomysłem reżysera było pokazanie tych samych wydarzeń na dworze z perspektywy kilkorga bohaterów dramatu. Każda z tych scen była do siebie jakoś podobna, choć kolejne były absurdalniejsze od poprzednich. Łączyło je jedno – zejście Iwony z powodu wiemy czego. W tej inscenizacji jednak Iwona nie zakrztusza się śmiertelnie ością z karaska w śmietanie, a jest do zjedzenia rybnego dania zmuszona gwałtem, jakby wiedziała (może wiedziała), jakie będą tej konsumpcji konsekwencje. Cóż, w każdej scenie Iwona jest mordowana, jakby na jej własne życzenie ten wątek się zapętlił, jeśli przypomnimy sobie samotne zdanie przez nią wypowiedziane – „tak to w kółko każdy zawsze”. Zresztą w owo (w którymś momencie nużące) zapętlenie wpada i królowa, co chwilę zachwycając się zachodem słońca, wpadnie i Iza bez końca bawiąc się kłębkiem włóczki.

Katarzyna Tlałka w roli Małgorzaty cudowna (w ogóle spektakl jest świetnie zagrany), ale ta scena, na którą najbardziej w każdej z Iwon czekam, to jej, Małgorzaty, marzenie o giętkości, jakoś tu nie wybrzmiała. I byłem tym faktem rozczarowany. Iwona Beaty Schimscheiner, choć stale obecna na scenie, najczęściej schowana jednak w paszczy w kołdrze (uhm) ma swoje 3 minuty na samym początku tego przedstawienia, i to jest jeden z najlepszych prologów, jakie zdarzyło mi się widzieć w teatrze.

2021, listopad

Iwona Księżniczka Burgunda

Witold Gombrowicz

reż. Cezary Tomaszewski

premiera 6 czerwca 2022

Źródło:

www.rafalturow.ski/teatr