Sztukę "Emigrantki" Radosława Paczochy, w reżyserii Elżbiety Depty, wystawi w sobotę Teatr Wybrzeże w Gdańsku. Pokazana po raz pierwszy sztuka bazuje na prawdziwych historiach kobiet, które wyjeżdżały z Polski do pracy za granicą.
Próba medialna spektaklu odbyła się w środę na scenie Starej Apteki.
Inspiracją dla autora sztuki był raport socjologiczny, którego podstawą były rozmowy z polskimi kobietami przebywającymi na emigracji w Belgii.
"Przejęły mnie te historie. Trochę jakby o tym zapominamy, ale po roku 2004, kiedy otwarły się granice z Polski, wyjechało w ciągu dwóch lat około miliona kobiet. Część z nich wróciła, ale też wiele z nich, które wtedy wyjechały czeka już na emerytury za granicą. Sztuka opowiada o tym pokoleniu kobiet pracujących za granicą. Oparta jest częściowo na ich wspomnieniach, choć oczywiście cały zapis dramaturgiczny jest fikcyjny" - powiedział dziennikarzom Paczocha.
Przyznał, że jego tekst "świadomie, mimochodem" nawiązuje też do dramatu "Emigranci" Sławomira Mrożka z 1974 r. "Ale nie po to, żeby się z nim jakoś szczególnie wadzić. Bo ta emigracja zarobkowa - szczególnie matek - ma jedną bardzo ważną różnicę, a mianowicie co zrobić z pozostawionymi w Polsce dziećmi. Z kim one mają być, jak je wychowywać i jak utrzymać status rodziny i matki?" - dodał.
"Nie da się z Mrożkiem za bardzo konkurować, bo jego dramat ma już swoją historię i legendę. Ja przede wszystkim zwracam uwagę na aspekt macierzyństwa na odległość, poczucia własnej wartości. Matki, które mają kilkoro dzieci i kochają je, wyjeżdżają nie dlatego, że chcą wyjechać, tylko dlatego, że okoliczności je zmuszają. U Mrożka jest wadzenie się inteligenta z robotnikiem na emigracji. A tu jest dramat matek, które nie wiedzą, czy jeszcze są tymi matkami, czy jeszcze zasługują na to miano. I jeszcze gdzieś w tle czai się koszmar problemów, które je wypchnęły z domu. Moja sztuka ma też bardziej wyrazisty background społeczny" - ocenił autor "Emigrantek".
Inne aktualności
-
Kalisz. Polska prapremiera sztuki „Słabszy” Mattiasa Anderssona
17.01.2026 12:55
- Kraków. Wystawa i performans w Cricotece 16.01.2026 18:09
-
Kraków. Miasto ogłosiło konkurs na dyrektora Teatru Groteska
16.01.2026 16:57
- Bytom. Karnawał na scenie Opery Śląskiej — „Bal maskowy” Giuseppe Verdiego 16.01.2026 16:35
- Gdynia. Ponad 31 tys. widzów w Teatrze Miejskim w 2025 r. 16.01.2026 16:29
- Bytom. Rozbark zaprasza na serię koncertów noworocznych 16.01.2026 15:59
- Słupsk. „Wyklujka” w Teatrze Tęcza. Premiera dla najnajów 16.01.2026 15:57
-
Warszawa. Checkpoint. Dyrektorki i dyrektorzy teatrów
16.01.2026 15:34
- Warszawa. Nowy spektakl Tadeusza Kabicza w UCK Alternatywy – w lutym 16.01.2026 15:30
-
Łódź. Fujarki, piszczałki i tybetańskie otulenie, czyli środy w Pinotece
16.01.2026 14:45
- Kraków. Prezydent miasta odznaczył Susanę Osorio-Mrożek 16.01.2026 14:31
- Gdańsk. „Polska wstaje z kolan”. Historie kobiet z elementami stand-upu 16.01.2026 14:10
- Opole. Teatr Kochanowskiego ogłasza casting do spektaklu „Kids” 16.01.2026 13:57
- Opole. Weekend w Teatrze im. Jana Kochanowskiego 16.01.2026 13:28
Reżyser Elżbieta Depta oceniła, że "Emigrantki" można wpisać w nurt teatru dokumentalnego.
"Historie tych kobiet na scenie są prawdziwe. To nie są wykreowane losy. Z tego też względu praca z aktorkami jest o tyle ważna, że muszą ożywić, przedstawić historie, które są autentyczne i należą do innych osób. Kluczowe jest uwiarygodnienie postaci i podejście do niej z empatią przez aktora" - dodała.
W spektaklu występują: Małgorzata Brajner (Zosia), Katarzyna Figura (Teresa) i Justyna Bartoszewicz (Monika).
"Moja bohaterka nie jest jeszcze matką. Jej dwie starsze koleżanki są już mocno zakorzenione w świecie, który sobie stwarzają na emigracji. To rodzaj pseudo domu, w którym żyją, ale on jest miałki. Moja bohaterka jest nowicjuszką w tej rzeczywistości. Każda z nas ma też swoje tajemnice z przeszłości, które się z czasem ujawniają" - powiedziała Bartoszewicz.
Zdaniem aktorki, "Emigrantki" to przede wszystkim spektakl o macierzyństwie. "Porusza problem pozostawionego dziecka, gdzieś w Polsce. Stawia pytania, jak sobie radzi rodzina, która jest w ten sposób niejako rozczłonkowana" - dodała.
"Trzy nasze bohaterki składają się na w miarę pełny portret kobiecy. Jesteśmy w różnym wieku - grana przez mnie Teresa jest akurat najstarsza. Pochodzą z różnych środowisk. Moja postać jest bardzo dotknięta przez los, znalazła się w tej piwnicy w Brukseli nie w celach zarobkowych, ale żeby uciec przed przemocą domową. Straszne jest to, że Teresa tak naprawdę wpada z deszczu pod rynnę, bo opuszczając Polskę na emigracji też staje się elementem mechanizmu opresyjnego i tkwi w tym od 20 lat" - powiedziała Figura.
Elżbieta Depta (ur. 1987) jest absolwentką reżyserii dramatu krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych oraz psychologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wyreżyserowała m.in. "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" na podstawie reportażu Swietłany Aleksijewicz w Teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach, "Solaris" wg Stanisława Lema w Teatrze im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie, "Dziób w dziób" Maliny Prześlugi w Teatrze im. Andersena w Lublinie. Uczestniczyła w międzynarodowych i ogólnopolskich festiwalach teatralnych - m.in. Festiwalu Pop Up, Sopot Non Fiction 2017, Projektu Teatr Polska 2016.
Radosław Paczocha (ur. 1977) to dramatopisarz, scenarzysta i dramaturg Teatru Wybrzeże. Jest absolwentem polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie. Autor m.in. sztuk "Zapach czekolady", "Bar Babylon", "Rewolucja zwierząt", "Faza delta", "Broniewski", "Być jak Kazimierz Deyna", "Urodziny czyli ceremonie żałobne w czas radosnego święta". Jego utwory tłumaczone były na języki: niemiecki, angielski, czeski, słowacki, rosyjski i gruziński.