Logo
Recenzje

Dzieci

18.05.2026, 12:50 Wersja do druku

„Zamknij oczy Nel. W pustyni i w puszczy – epilog” Piotra Domalewskiego w reż. autora w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie. Pisze Adrianna Wolińska, członkini Komisji Artystycznej 32. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

fot. HaWa / mat. teatru

Piotr Domalewski, debiutujący dramatopisarz i reżyser teatralny, a zarazem doświadczony twórca filmowy, zaproponował aktorom i aktorkom Narodowego Starego Teatru materiał, dzięki któremu mogli stworzyć świetne i nieoczywiste role osadzone w oryginalnej opowieści i choć cierpi ona na szereg niedociągnięć, to nadrabia bijącą z niej przejmującą prawdą. Prawdą, która może rozzłościć, bo nie bardzo pasuje do powszechnego ujęcia tak doniosłego tematu jak odchodzenie najbliższej osoby.

Zamknij oczy Nel. W pustyni i w puszczy – epilog jest historią trojga dorosłego rodzeństwa, Zofii (Katarzyna Krzanowska), Stasia (Filip Perkowski) i Gustawa (Radosław Krzyżowski), którzy dowiadują się, że ich matka (Dorota Pomykała) trafiła do szpitala z ciężkim udarem. Po wyjściu – które nie oznacza powrotu do zdrowia, a raczej brak takiej możliwości – starsza kobieta żyje w przekonaniu, że jest bohaterką tytułowej powieści Henryka Sienkiewicza, a jej młodszy syn Staś to powieściowy opiekun i towarzysz w wędrówce przez pustynię i puszczę. Dzieci podtrzymują tę iluzję, zgodnie z radą psychotraumatolożki (Dorota Segda).

Domalewskiego bardziej niż sam proces odchodzenia i żegnania się z matką interesuje życiowa niewygoda tej sytuacji oraz nieporadność dorosłych dzieci. Żadna pora nie jest dobra na umieranie bliskiej osoby, ale ta konkretna wydaje się zupełnie nie w czas. Opiekę nad matką posłusznie przejmuje Staś, jedyny z rodzeństwa, który nie ma własnej rodziny. Wcześniej dowiadujemy się, że praca agenta nieruchomości daje mu pewną elastyczność czasową, czego z pewnością brakuje Zofii, matce trojga dzieci i nauczycielce w podstawówce. Z kolei czasem Gustawa zdaje się zarządzać nieobecna na scenie despotyczna żona.

Położenie, w którym znaleźli się bohaterowie, przerasta ich do tego stopnia, że emocjonalnie cofają się do czasu, kiedy to matka zaspokajała wszystkie ich potrzeby. Tyle że teraz to oni, w pewnym sensie zdziecinniali, czepiający się słówek, kłócący o drobiazgi, muszą zaopiekować się nią. Często nie widzą niczego poza czubkiem własnego nosa, co bywa oburzające (jak wtedy, gdy Zofia próbuje wycenić mieszkanie matki w chwili, gdy ta jeszcze żyje), a jednak z biegiem akcji uświadamiamy sobie, że to w nich, a nie w matce-Nel, która niewiele już rozumie, dokonuje się największe spustoszenie.

Nikt z pierwszoplanowej obsady nie zawodzi. W Pomykale widzimy zarówno kruszącą się staruszkę, jak i niczego nieświadome dziecko. Jej rola zdaje się oszczędna, pozbawiona efektownych wejść i długich monologów, a jednak na długo zapada w pamięć. Perkowski przekonująco kreśli postać człowieka, który usiłuje dorosnąć i stanąć na wysokości powierzonego mu zadania, lecz wciąż zmaga się z poczuciem bycia Piotrusiem Panem. Krzanowska znakomicie portretuje dojrzałą, wyczerpaną kobietę, która nie ma ani czasu, ani sił na rozpacz, a Krzyżowski – stłamszonego i rozczarowanego życiem starszego brata, który znajduje wytchnienie w urojeniach chorej matki i odbywa z nią wspólną podróż słoniem. Reżyser oddaje sprawiedliwość każdemu z rodzeństwa, nie faworyzując żadnej perspektywy. Narracja prowadzona jest tak, że równocześnie śledzimy kolejne wydarzenia z życia rodziny i słyszymy osobne wypowiedzi bohaterów, stanowiące komentarz do rozgrywających się scen. Jedynie Segda w roli lekarki wypada dość stereotypowo, nadając scenom terapii komediowy, momentami naiwny ton.

Przedstawienie utrzymuje równe tempo, dzięki czemu nie gubi naszej uwagi. Domalewski pokazuje też, że potrafi sprostać wymaganiom dużej sceny, tworząc atrakcyjne wizualnie, choć raczej intymne niż widowiskowe obrazy – jak scena kąpieli Nel w wodospadzie.

Scenograf Arek Ślesiński, korzystając z realistycznych elementów, zaprojektował symboliczną przestrzeń. Po lewej stronie sceny stoi ściana paczkomatów, które co chwila się otwierają, odsłaniając zawartość odpowiadającą aktualnej potrzebie bohaterów. Dolny rząd otwiera się w całości w scenie finałowej, kiedy Nel – wraz z wyobrażonym ojcem z powieści – odchodzi w stronę światła. Czy to kicz? Pewnie tak. Domalewski jednak przez całą tę opowieść bardzo sprawnie przechodzi od serio do buffo, a przede wszystkim pracuje na dobrze napisanym, realistycznym scenariuszu. W efekcie kicz pozostaje niemal niezauważony.

Reżyser nie zawsze jednak pozostaje precyzyjny w budowaniu sensów. Najsłabszym wątkiem spektaklu jest powracający sen Stasia, w którym ubrani w jasnobeżowe mundury i korkowe hełmy członkowie Ligii Morskiej i Kolonialnej planują ekspansję Polski na terytoria zamorskie. Można sobie wyobrazić, że Staś mógłby śnić o czymś mniej jednoznacznie obliczonym na zdystansowanie się wobec kolonizatorskiego aspektu powieści Sienkiewicza. Da się wprawdzie zinterpretować ten wątek bardziej uniwersalnie – jako sen o męskości, którą Stanisław podziwia i jednocześnie nią gardzi. Męskość powinna być silna i odważna – owszem, ale nie musi się wiązać z pragnieniem zajmowania cudzego terytorium.

Otwarty pozostaje także wątek spadku. Nie wiemy, co stanie się z pieniędzmi ze sprzedaży mieszkania matki, a wcześniejsze napięcia sugerowały, że podział majątku może być problematyczny. Czy któraś ze stron odpuściła? Czy śmierć matki, to dopiero wstęp do życia w rodzinnym sporze? W kinie istnieje format sequelu, a w teatrze?

Piotr Domalewski ZAMKNIJ OCZY NEL. W PUSTYNI I W PUSZCZY – EPILOG. Reżyseria: Piotr Domalewski, scenografia, kostiumy: Arek Ślesiński, muzyka: Wojtek Urbański, choreografia: Katarzyna Sikora, wideo: Natan Berkowicz, reżyseria światła: Rafał Paradowski. Prapremiera w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie 23 stycznia 2026.

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne

Sprawdź także