Logo
Recenzje

What's love got to do with it?

18.05.2026, 13:16 Wersja do druku

„Tina” Aliny Moś w reż. autorki w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej. Pisze Katarzyna Niedurny, członkini Komisji Artystycznej 32. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

fot. Marzena Bugała-Astaszow / mat. teatru

To opowieść o przemocy, która w tej odsłonie przybrała postać relacji między Tiną Turner a jej mężem, Ike’em Turnerem. Ta konkretna historia w spektaklu Aliny Moś nieustannie się uniwersalizuje. Reżyserka nie zatrzymuje się na biograficznym szczególe, lecz odsłania mechanizmy opresji, dzięki czemu opowieść wykracza poza jednostkowe doświadczenie, a przedstawienie staje się jednocześnie przejmujące i analityczne.

Aktorki (Ewa Dobrucka, Flaunnette Mafa, Marta Gzowska-Sawicka, Wiktoria Węgrzyn-Lichosyt) wchodzą w role kobiet doświadczających przemocy w związku, jednak, jak same mówią, zamiast sięgać po osobiste przeżycia decydują się opowiedzieć historię Tiny Turner. Ten wybór działa jak bezpieczny filtr: pozwala mówić o rzeczach trudnych, bez całkowitego odsłonięcia. W tak ustawionej konwencji role nie są przypisane do konkretnych postaci: każda z aktorek bywa raz Tiną, a raz jej mężem, matką, siostrą czy innymi osobami z otoczenia artystki. Ten zabieg rozsadza prostą identyfikację i stawia przed aktorkami serię wyzwań, z którymi mierzą się z dużym zaangażowaniem.

W spektaklu przeplatają się cztery wyraźne linie dramaturgiczne. Pierwsza to biograficzna opowieść o Tinie Turner, prowadzona w sposób fragmentaryczny, skupiony na punktach największego napięcia. Druga to świetnie wykonane piosenki Turner: wprowadzane jako komentarz do sytuacji i interpretowane jako bezpośrednio związane z życiem ich wykonawczyni. Trzecia warstwa to wpisany w świat przedstawiony chór komentatorek, których krzywdzące opinie są reprezentacją społecznych oczekiwań i uproszczeń. To głosy tych, które dobrze radzą, nie znając sytuacji i kontekstu zawsze mają coś do powiedzenia. Wreszcie czwarta linia metateatralna pozwala aktorkom wyposażonym w język psychologii i teorii przemocy, komentować to, co dzieje się na scenie, rozkładając mechanizmy opresji na czynniki pierwsze.

Zestawienie tych porządków działa bardzo precyzyjnie. Spektakl stale zmienia perspektywę widza: z poziomu emocjonalnego w analityczny, z doświadczenia w refleksję, z identyfikacji w dystans. Dzięki temu nie pozwala ani na pełne zanurzenie się w historii, ani na bezpieczne odsunięcie jej od siebie. Utrzymuje napięcie między przeżyciem a rozumieniem.

Pokazywana na scenie historia odsłania różne oblicza przemocy: jako procesu, który narasta stopniowo i często pozostaje niewidoczny na swoich pierwszych etapach. Od drobnych gestów dewaluacji i przemocy psychicznej, przez kontrolę i izolację, aż po przemoc fizyczną i seksualną. Spektakl uważnie pokazuje, jak te etapy się zazębiają i jak trudno uchwycić moment, w którym relacja przekracza kolejne granice. Szczególnie, że wszystko zaczyna się przecież od wielkiej miłości.

Ike jako pierwszy dostrzega talent Tiny, okazuje jej przywiązanie, zasypuje komplementami. Na to łatwiej piosenkarce zwrócić uwagę niż na pojawiającą się kontrolę. Pierwsze uderzenia łatwiej wytłumaczyć jako gorszy moment, chwilową utratę panowania nad sobą, niż rozpoznać w nich zapowiedź coraz trudniejszej codzienności. Spektakl bardzo wyraźnie buduje tę atmosferę narastającego napięcia.

Reżyserka zwraca też uwagę na to, jak wspólna praca z oprawcą wpływa na sytuację bohaterki. Tina Turner jako marka staje się znakiem towarowym, do którego prawa ma Ike, co dodatkowo komplikuje możliwość wyjścia z relacji, uzależnienie ma tu również wymiar ekonomiczny i zawodowy. To połączenie poziomu prywatnego i publicznego, w którym rozgrywa się historia, widoczne jest w scenografii Natalii Kołodziej. Na scenie widzimy zróżnicowaną, wielofunkcyjną przestrzeń: na jednym końcu znajduje się łazienka, na drugim miniaturowa estrada, a obszar pomiędzy nimi płynnie zmienia swoje znaczenie: staje się pokojem, domem, hotelem, przestrzenią prób. Granice między tym, co prywatne, a tym, co publiczne, ulegają zatarciu. Przemoc wydarza się we wszystkich tych miejscach, chociaż w różnym stopniu.

Znaczenie przestrzeni publicznej wyraźnie widać w scenie realizowanej w formie telewizyjnego show. Opowieść o najtrudniejszych doświadczeniach Turner zostaje tu wpisana w konwencję rozrywkowego programu, który upraszcza i estetyzuje przemoc. To, co powinno wybrzmieć jako doświadczenie graniczne, zostaje przekształcone w atrakcyjny format medialny. Spektakl celnie pokazuje, jak show-biznes przechwytuje cudze doświadczenie i zmienia je w widowisko.

W ostatniej części obserwujemy proces stopniowego wychodzenia z trudnej relacji: długi i pełen powrotów. To seria decyzji, prób i potknięć, które ostatecznie prowadzą do odzyskania sprawczości. Finał przynosi obraz kobiety, która buduje siebie od nowa: silniejszą, bardziej świadomą, odporną.

Szczególnie wyraźnie wybrzmiewa temat reakcji otoczenia. Chór komentatorek często bagatelizuje sytuację przemocy: mówi, że nic takiego się nie dzieje. Sugeruje, że może ofiara też jest w jakiś sposób winna. Jego wypowiedzi pokazują, że społeczna reakcja umacnia pozycje sprawcy przemocy a plotkarze często wchodzą w role obrońców status quo.

W ten sposób spektakl przesuwa ciężar odpowiedzialności za przemoc nie tylko na agresorów, ale także na wszystkich tych, którzy ją obserwują, tłumaczą i bagatelizują. Tina jest opowieścią nie o jednej relacji, lecz o systemie, którego częścią można stać się bardzo łatwo przez milczenie, uproszczenia i łatwe sądy. I właśnie dlatego wybrzmiewa mocno, zmusza do postawienia pytania, co my robimy z tym, co widzimy. 

Alina Moś TINA, Reżyseria: Alina Moś, scenografia, kostiumy, światła: Natalia Kołodziej, muzyka: Dominik Strycharski, ruch sceniczny: Bartosz Bandur, przygotowanie wokalne Danuta Sendecka, Premiera w Teatrze Polskim w Bielsku Białej 6 grudnia 2025

 

Tytuł oryginalny

What's love got to do with it?

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Katarzyna Niedurny

Data publikacji oryginału:

18.05.2026

Wątki tematyczne

Sprawdź także