Ich relacja – dwóch mistrzów „swojego rzemiosła" – z czasem przekształciła się w wielką przyjaźń. Iwaszkiewicz uważał Wajdę za wielkiego artystę i podziwiał za „upór w pracy i stale utrzymywanie się przy robocie". Pisał do niego: „strasznie mnie wszystko interesuje, co Pan robi". W jednym z listów na powitanie kreśli: „Drogi Andrzeju, Ty mój Kurosawo, Ty! Jak się cieszę z Twojej nagrody i że ciągle jesteś w «pierwszych rzędach»". Pisze Beata Izdebska-Zbała w dodatku „Plus Minus” do „Rzeczpospolitej”.
Tytuł oryginalny
Andrzeju, Ty mój Kurosawo
Źródło:
„Rzeczpospolita” nr 113