Logo
Recenzje

Ciało wystawione na widok

18.09.2026, 10:03 Wersja do druku

„Ekspozycje” w choreogr. Marii Stokłosy na Polskiej Platformie Tańca Wrocław 2026. Pisze Wiesław Kowalski.

fot. M.Cydzik (fb)

W „Ekspozycjach” Marii Stokłosy ciało nie zostaje użyte do opowiedzenia historii. Jest raczej czymś, na czym można przez dłuższą chwilę skupić wzrok: obserwować jego ciężar, rytm, zawahania, zmianę kierunku, gotowość do ruchu i moment, w którym ruch zostaje zatrzymany. Spektakl otwierający tegoroczną Polską Platformę Tańca nie podsuwa widzowi fabularnego klucza. Zamiast tego proponuje doświadczenie patrzenia.

To propozycja wymagająca pewnego przestawienia perspektywy. Nie wszystko, co dzieje się na scenie, prowadzi do wyraźnego efektu. Nie każdy gest zostaje rozwinięty, a nie każda rozpoczęta czynność otrzymuje ciąg dalszy. Dzięki temu uwaga przesuwa się z pytania „co z tego wyniknie?” na pytanie bardziej podstawowe: co właściwie widzimy, kiedy patrzymy na poruszające się ciało?

Już sam kontekst premiery nadaje temu pytaniu dodatkowe znaczenie. „Ekspozycje” inaugurują wydarzenie poświęcone współczesnej choreografii, a więc dziedzinie, która od dawna testuje granice pomiędzy tańcem, performansem, działaniem i obserwacją. Stokłosa nie próbuje jednak definiować współczesnego tańca. Zamiast definicji proponuje sytuację, w której widz musi sam ustalić, co chce dostrzegać i czemu poświęcić swoją uwagę.

Obraz, który nie chce się ustabilizować

Na scenie pojawia się siedmioro wykonawców. Ich działania zostały osadzone w określonej strukturze, ale pozostaje w niej przestrzeń na indywidualne decyzje. Nie mamy więc do czynienia ani z klasycznie rozumianą kompozycją, w której każdy ruch został wcześniej precyzyjnie ustalony, ani z improwizacją pozbawioną ograniczeń. Najciekawsze dzieje się właśnie pomiędzy tymi biegunami. Wykonawca otrzymuje warunki, ale sposób ich realizacji nie jest całkowicie przesądzony. Może pojawić się opóźnienie, zmiana kierunku, rezygnacja z rozpoczętego działania czy moment zawahania. Takie sytuacje nie są błędami, które trzeba ukryć. Przeciwnie — ujawniają mechanizm powstawania spektaklu. Dzięki temu ciało nie jest wyłącznie wykonawcą cudzej decyzji. Staje się miejscem, w którym decyzja zostaje podjęta i natychmiast wystawiona na widok. Publiczność może obserwować nie tylko efekt ruchu, ale również jego genezę: moment, kiedy coś zaczyna się wydarzać, choć jeszcze nie wiadomo, w jaką stronę pójdzie.

Tego rodzaju konstrukcja zmienia również sposób odbierania przedstawienia. Widz przyzwyczajony do wyraźnej dramaturgii może początkowo szukać punktów zaczepienia — powtarzającego się motywu, kulminacji, postaci czy emocjonalnego konfliktu. Stokłosa proponuje zamiast tego dramaturgię różnic. Ważne staje się to, że dwa pozornie podobne gesty nie są wykonane w identyczny sposób, że jedno ciało reaguje inaczej niż pozostałe, że chwila bezruchu może mieć większą wagę niż efektowna sekwencja ruchowa.

Właśnie dlatego słowo „ekspozycja” z tytułu można rozumieć szerzej niż jako samo pokazanie czegoś publiczności. Chodzi również o sytuację, w której ciało zostaje poddane warunkom scenicznym, obecności innych osób oraz intensywności spojrzenia. Performer nie tylko coś pokazuje. Sam również zostaje poddany procesowi widzialności.

Taniec bez obowiązku efektowności

W twórczości Stokłosy od lat powraca zainteresowanie tym, co dzieje się z choreografią, kiedy przestaje ona być rozumiana przede wszystkim jako sztuka wyspecjalizowanego ruchu. Chodzenie, zmiana pozycji, gest codzienny czy zwykła obecność mogą stać się materiałem choreograficznym, jeśli zostaną poddane odpowiedniej organizacji. Nie oznacza to jednak rezygnacji z kompozycji. Przeciwnie. Im prostszy jest materiał, tym większe znaczenie może mieć sposób jego rozmieszczenia w czasie i przestrzeni.

W „Ekspozycjach” interesujące okazuje się właśnie napięcie pomiędzy zwyczajnością a precyzją. Ruch nie musi wyglądać na „taneczny” w potocznym znaczeniu tego słowa, żeby zaczął funkcjonować jako element choreografii. Jego znaczenie wynika z kontekstu, czasu trwania, relacji z innymi ciałami oraz z tego, jak zostaje uchwycony przez spojrzenie.

To jedna z konsekwencji myślenia o tańcu, które odrzuca prosty podział na ruch artystyczny i codzienny. Stokłosa nie zamienia jednak sceny w miejsce przypadkowych działań. Jej praca wymaga koncentracji właśnie dlatego, że pozornie niewielkie przesunięcia mogą zmienić obraz całej sytuacji.

Improwizacja jako odpowiedzialność

Ważnym zapleczem tej praktyki są doświadczenia Stokłosy związane z improwizacją solową. W latach 2015–2021 rozwijała własną praktykę improwizacji tańca, traktując ją nie tylko jako sposób przygotowywania materiału, lecz także jako samodzielny obszar artystycznych i badawczych poszukiwań. W projektach takich jak „Wychodząc od działania” istotna była sytuacja, w której wykonawca nie otrzymuje gotowej sekwencji do odtworzenia, lecz musi pozostawać w stanie nieustannej gotowości do wyboru.

„Ekspozycje” przenoszą część tych doświadczeń z obszaru solowego do pracy zbiorowej. To zmiana istotna. Kiedy improwizuje jedna osoba, jej decyzje odnoszą się przede wszystkim do własnego ciała, czasu i przestrzeni. W grupie każdy ruch natychmiast zaczyna funkcjonować wobec innych. Pojawia się więc dodatkowa odpowiedzialność. Nie wystarczy podjąć decyzję — trzeba jeszcze uwzględnić fakt, że ktoś obok również podejmuje swoją. Zbiorowa choreografia nie musi prowadzić do ujednolicenia wykonawców. Może przeciwnie: pozwalać na ujawnienie ich odmiennych sposobów reagowania. W tym sensie wspólnota „Ekspozycji” nie polega na podobieństwie. Powstaje z konieczności dzielenia tej samej sytuacji.

Zamiast odgrywania emocji

Istotną cechą tej choreografii jest również rezygnacja z oczywistego modelu ekspresji. Ciało nie musi odgrywać określonego stanu psychicznego, aby wywołać napięcie. Niepewność może pojawić się bez teatralnego demonstrowania lęku. Napięcie może wynikać z oczekiwania. Intensywność może zostać zbudowana z bardzo niewielkiej zmiany. Emocja nie musi być więc komunikatem przygotowanym przez wykonawcę i przekazanym publiczności. Może pojawić się pomiędzy sceną a widownią jako rezultat wspólnego trwania w czasie. To pozwala mówić o „Ekspozycjach” również jako o spektaklu zmysłowym, choć niekoniecznie w sposób, jaki sugerowałaby tradycyjnie rozumiana ekspresyjność tańca. Zmysłowość bierze się tutaj z samego doświadczenia obserwowania ciała: jego ciężaru, oddechu, napięcia mięśni, równowagi, bezruchu i nagłej zmiany.

Tak rozumiana cielesność nie wymaga psychologicznego komentarza. Nie trzeba wiedzieć, „co czuje” performer. Wystarczy zobaczyć, co robi jego ciało i jak długo pozostaje w określonym stanie.

Patrzenie jako część spektaklu

W pracach Stokłosy publiczność nie jest traktowana jako element całkowicie zewnętrzny wobec scenicznego wydarzenia. Dobrym punktem odniesienia pozostaje tutaj „Publika”, projekt, w którym relacja pomiędzy wykonawcami a odbiorcami została potraktowana jako jeden z podstawowych tematów choreograficznych.

„Ekspozycje” nie wymagają jednak od widzów bezpośredniego udziału. Nie chodzi o partycypację rozumianą jako wejście na scenę czy wykonywanie poleceń. Udział publiczności dokonuje się przede wszystkim poprzez sposób patrzenia. To subtelniejszy rodzaj odpowiedzialności. Widz może próbować odczytywać spektakl natychmiast albo pozwolić, żeby obserwowane sytuacje przez jakiś czas pozostały nierozstrzygnięte. Może szukać znaczeń albo skupić się na szczegółach ruchu. Stokłosa nie narzuca jednej z tych strategii. Jej propozycja polega raczej na stworzeniu warunków, w których samo patrzenie staje się doświadczeniem. W konsekwencji widz przestaje być jedynie odbiorcą gotowego obrazu. Jego uwaga współdecyduje o tym, co zostanie dostrzeżone, a co pozostanie na obrzeżach percepcji.

Najciekawsze w „Ekspozycjach” jest to, że swoboda wykonawców zostaje skonfrontowana z potrzebą utrzymania całości. Każda indywidualna decyzja musi ostatecznie znaleźć swoje miejsce w większej strukturze. To napięcie pomiędzy autonomią a organizacją wydaje się jednym z najważniejszych tematów spektaklu. Wolność nie oznacza tutaj braku reguł. Przeciwnie — ujawnia się dopiero wtedy, gdy istnieją warunki, wobec których można podjąć własną decyzję.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także