21.10.2020, 11:12 Wersja do druku

Było jak u Hitchcocka

Inne aktualności

Wczoraj w trybie online odbyło się posiedzenie Komisji Kultury. Podsumowano obecny rok i debatowano nad przyszłorocznym budżetem. A ten może być dziurawy. Bo pandemia nie oszczędziła kultury. Niestety.

Pandemia ma druzgoczący wpływ na wszystkie sfery życia. Również na kulturę. W Olsztynie działa pięć miejskich jej jednostek: Biuro Wystaw Artystycznych, Miejski Ośrodek Kultury, Miejska Biblioteka Publiczna, Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne oraz Olsztyński Teatru Lalek.

Likwidacja imprez, przenoszenie działalności do sieci, załamanie budżetu albo perspektywa czarnej dziury, jeśli za chwilę nie nadejdzie finansowa pomoc: tak w skrócie można określić wczorajsze posiedzenie Komisji Kultury Rady Miasta Olsztyna pod przewodnictwem Wiktora Wójcika, które z wiadomych względów, odbyło się online.

Gabriela Konarzewska, dyrektor Wydziału Kultury i Ochrony Zabytków pochwaliła wszystkie pięć instytucji, które — jej zdaniem — świetnie poradziły sobie w tych trudnych czasach. — Przy skromnym budżecie udało się wiele zrobić— podkreśliła. — Przykładem może być projekt „Miasto jest wasze!" realizowany przez MOK Włożono dużo wysiłku wto, żeby nasza działalność była widoczna również szerzej, poza województwem. Weźmy na przykład Zlot animatorów Warmii i Mazur, również realizowany przez MOK, a dofinansowany przez samorząd wojewódzki.

Mariusz Sieniewicz, dyrektor MOK podsumował trzy ostatnie kwartały działalności: — Było jak u Hitchcocka: częste zmiany planów i zwroty akcji. Za to ujawniła się wielka mobilność i potencjał kreacyjny koordynatorów. Od marca do czerwca MOK musiał działać online. Dziś wychodzimy w świat i idziemy na przekór rzeczywistości. I toczymy wojnę. Udało się stworzyć potężny cykl „Miasto jest wasze!" Wystąpili artyści, m.in. Król, Sorry Boys, Julia Marcel czy Łydka Grubasa, a jubileusz obchodził Czerwony Tulipan. Odbyły się też m.in. Tropy, czyli pierwszy festiwal literatury podróżniczej dla dzieci i młodzieży.

W związku z pandemią ir osnącą liczbą zakażeń koronawirusem, pod znakiem zapytania stanęły wielkie i zaplanowane przedsięwzięcia kulturalne, mi.n. Urodziny Miasta, dwudniowa impreza „Za wolność waszą i naszą", która miała się odbyć wokolicach 11 listopada i nawiązywać do wydarzeń na Białorusi oraz Jarmark Świąteczny.

W tej sytuacji Mariusz Sieniewicz poprosił o przeniesienie budżetu z 2O2O na 2021 rok. Jego pomysł uzyskał akceptację wszystkich członków komisji.

Paweł Klonowski, radny: —Jeśli jest możliwość wzmocnić pana dyrektora w takich staraniach, to oczywiście — podkreślił.

W posiedzeniu brał udział także Andrzej Bartnikowski, dyrektor Olsztyńskiego Teatru Lalek, odbywający akurat kwarantannę. Jak powiedział, trójka aktorów teatru otrzymała pozytywny wynik na obecność koronawirusa.

— Właśnie dzisiaj (posiedzenie odbyło się we wtorek- red.) miał rozpocząć się Teatr dla Mas, nasz projekt. Ale okazało się, że jeden z aktorów ma COVID —poinformował.

Zdaniem dyrektora OTL, praca nawet podczas wiosennego lockdownu była owocna. — Ratowaliśmy się całkiem nieźle działalnością online. Nagraliśmy cykl dziewięciu słuchowisk na temat koronawirusa. Dostaliśmy dofinansowanie z Ministerstwa Kultury. A we wrześniu zaczęliśmy wracać do gry...— mówił.

Niestety bolączką teatru jest utrata dochodu ze spektakli, bo na widowni, zgodnie z restrykcjami, może być obecnych tylko 25 proc. publiczności. — A to oznacza, że dopłacamy do każdego spektaklu, ewentualnie wychodzimy na zero. Zobaczymy, czy uda się uzyskać rekompensatę. Rzadko gramy w tygodniu, raczej weekendowo, bo trudno namówić szkoły czy przedszkola, żeby do nas przyszły. Zwłaszcza, że wiele z nich się zamyka. Pozyskiwanie widzów jest rodzajem akrobatyki. Wszystkie plany stoją pod znakiem zapytania.

Bartnikowski podkreślił także dużą pomoc ze strony marszałka województwa. Teatr współpracuje obecnie z bibliotekami i z planetarium. Potrzebuje 3 mln 174 rys. złotych dotacji na 2021, żeby móc normalnie funkcjonować.

Gabriela Konarzewska podkreśliła, że instytucje kultury mogły liczyć na pomoc samorządu województwa.

Z kolei Krzysztof Dąbkowski, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Olsztynie docenił kreatywność i zaangażowanie bibliotekarzy, dzięki którym udało się przetrwać pandemiczny czas. Zauważył, że czytelnicy są zdyscyplinowani, ale też duża część z nich ma obawy i przez czas pandemii nie korzysta z zasobów biblioteki. W tym roku było 100 tys. odwiedzin. W bibliotece gościł pisarz Wojciech Chmielarz. Zbiory były systematycznie uzupełniane.

Ze strony dyrektora pojawiła się prośba o 360 tys złotych na działalność biblioteki.

Małgorzata Bojarska-Waszczuk, dyrektorka Galerii Sztuki BWA: — Otwieramy wystawy, ale bez wernisaży, bo sytuacja nie jest bezpieczna. W grudniu czekałby nas jubileusz Aresztu Sztuki... Odczuwamy ogromny spadek naszych dochodów własnych. Nie mamy grup szkolnych, jest mało odwiedzających. Nasza obecna dotacja wynosi 903 tys. Nie wyobrażam sobie jej zmniejszenia. Potrzebujemy też 77 tys. złotych na wzrost płac. Nie możemy w nieskończoność spłaszczać pensji, bo to niemoralne i nie motywuje. Pieniądze też są potrzebne na utrzymanie obiektu czy osprzętowienie.

Jacek Szubiakowski, dyrektor Olsztyńskiego Planetarium i Obserwatorium Astronomicznego nie miał wątpliwości, że bez dodatkowych pieniędzy będzie ciężko.

— Nasze dochody skurczyły się aż o 45 proc. Przyzwyczailiśmy się, że planetarium pokrywa cześć kosztów z własnych przychodów, aw przyszłym roku nie będzie to możliwe. Wnioskujemy o 285 tys złotych, inaczej będzie dziura budżetowa i drastyczne ograniczenie działalności statutowej —powiedział.

Wszystkie prośby o dotacje znalazły poparcie członków komisji.

Tytuł oryginalny

Sieniewicz: Było jak u Hitchcocka

Źródło:

Gazeta Olsztyńska Nr 243

Wątki tematyczne