„seed: Nibylandia” w reż. Przemysława Żmiejki w Teatrze Baj Pomorski w Toruniu. Pisze Aram Stern w Teatrze dla Wszystkich.
Ocena Recenzenta: 6/10
Sięgając po inspirację literacką, zespół Teatru Baj Pomorski nie tyle opowiada znaną historię, ile projektuje ją na żywo na scenie — za pomocą czterech komputerów, kamer i padów gamingowych — tworząc świat Piotrusia i Wendy oraz wirtualne przestrzenie Nibylandii.
Teatr Baj Pomorski w Toruniu otworzył nowy sezon premierą spektaklu seed: Nibylandia według scenariusza i w reżyserii Przemysława Żmiejki. Bazą dramaturgiczną przedstawienia stała się słynna powieść J.M. Barriego Piotruś Pan. W warstwie formalnej reżyser stworzył wizualną opowieść, skonstruowaną w estetyce wielkoformatowej gry komputerowej.
W eksplorację mapy Nibylandii wprowadza małych widzów (7+) Wendy (Martyna Braca) — nowoczesna narratorka. Jej „przestrzenne historie” na ekranie mają hipertekstowy charakter, tzn. nie przestrzegają klasycznych, arystotelesowskich reguł budowania dramaturgii i stanowią raczej zbyt rozwlekły prolog do właściwej gry komputerowej.
Mali widzowie jednak się nie nudzą (!) — z fascynacją wpatrują się w wielkie „wirtualne lustro” (interaktywne multimedia: Daniel Skrzypczak), przed którym wreszcie pojawia się Piotruś Pan.
W tej roli — debiutujący na scenie Baja Rafał Przytocki — ubrany w kostium sensoryczny, za pomocą którego tworzy na ekranie awatary i buduje przestrzenne struktury, przywołujące narracyjne przygody w Nibylandii. Dzięki technologii motion capture w czasie rzeczywistym aktor wyznacza trajektorię ruchu i kierunek poruszania się swojego awatara. Tak jak w grach komputerowych, nakreśla mu także questy — fragmenty fabuły, które stawiają bohatera (i gracza) przed rozmaitymi próbami.
Mamy więc w spektaklu warstwę narracyjną powieści zastąpioną językiem gier internetowych: lot do Nibylandii, kreowanie zabaw przez Zagubionych Chłopców, eskapadę do Zatoki Syren czy spotkanie z Kapitanem Hakiem (popisowy Rafał Przytocki) — przy którym, po pół godzinie, na proscenium wreszcie zobaczymy cały zespół, dotąd skryty za ekranem, przy komputerach.
Książkowi bohaterowie w czarnych, „okablowanych” kostiumach — Kędzior (Mariusz Wójtowicz), Szczerbek (Andrzej Korkuz), Drobek (Andrzej Słowik), Lilia Tygrysica (Iga Bancewicz-Chojęta), Różaniec / Pirat (Jacek Pysiak) oraz Billy Zmyłek / Pirat / Jakub Hak (Jakub Durniat) — zapraszają do gry także chętnych widzów, wciągając ich na scenę.
Chodzi o to, by także mali widzowie mogli przeżyć doświadczenie chłopięcej (czy szerzej — dziecięcej) aktywności, polegającej na sprawdzaniu swoich możliwości, eksplorowaniu przestrzeni i budowaniu relacji poza domem. Już nie tylko w wyobraźni — lecz jako uczestnicy gry.
Idealnie z kolejnymi sekwencjami i animacjami gry koresponduje muzyka elektroniczna z elementami etnicznymi autorstwa Filipa Sternala, która nadaje spektaklowi odpowiednie tempo.
Tak wykreowany świat, łączący byty całkowicie wirtualne z rzeczywistymi, stanowi wysoce progresywny koncept w adaptacji poznawczych światów i semantycznych dominant w edukacji dziecka XXI wieku.
Na żywej scenie pojawiają się postaci tak antynomiczne, jak kapitalna baśniowa Wróżka Dzwoneczek (Marta Parfieniuk-Białowicz) i „cyfrowa”, acz matematycznie realna ŹródłoNiby (Anna Chudek-Niczewska), w oryginalnej choreografii Joanny Miś-Fudali i Marty Pańki.
Widzimy w spektaklu światy wysoce różnorodne — przede wszystkim w relacji przyjaźni wirtualnego Piotrusia i realnej Wendy. Tak innowacyjne ujęcie uniwersalnej opowieści o mocy fantazji literackich bohaterów Nibylandii — osadzone w formacie gry komputerowej — szczególnie mocno wybrzmiewa w lirycznym finale, albowiem grę można w każdej chwili… wyłączyć.