Logo
Magazyn

To w Łodzi przez trzy powojenne lata biło kulturalne serce kraju

12.06.2026, 09:10 Wersja do druku

Po zakończeniu II wojny światowej Łódź przeżywała swoje wielkie chwile. Miała szansę, by zostać stolicą Polski. Tak się nie stało, ale tutaj przez trzy powojenne lata autentycznie biło kulturalne serce kraju. Pisze Anna Gronowska w Dzienniku Łódzkim.

Czy jednak Łódź miała jakiekolwiek szansę na to, by stać się stolicą Polski? Doktor habilitowany Janusz Wróbel, historyk, emerytowany pracownik łódzkiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej rozwiewa te wątpliwości. Nie ukrywa, że marzenia Łodzi o tym, by została stolicą Polski były tylko pobożnym życzeniem.

Choć nazwa miasta rzeczywiście pojawiała się wśród kandydatur, które mogły nią zostać. Trzeba pamiętać, że w styczniu 1945 roku Warszawa w zasadzie nie istniała. Po Powstaniu Warszawskim była zniszczona w osiemdziesięciu procentach. Wielu myślało, że tego miasta nie będzie.

- Ale nie zapominajmy, że już 3 stycznia 1945 roku, a więc jeszcze przed zajęciem Warszawy przez Armię Czerwoną, zapadła decyzja wydana przez komunistyczny Rząd Lubelski o odbudowaniu i przywróceniu stołeczności Warszawy - zauważa łódzki historyk. - Ta decyzja miała charakter polityczny. Nowa władza zdawała sobie sprawę, że jeśli zdecydowano by o przeniesieniu stolicy do innego miasta, to miałoby to niekorzystny wydźwięk polityczny. Decyzja z 3 stycznia 1945 roku pociągnęła za sobą kolejne. Już 14 lutego powołano do życia Biuro Odbudowy Stolicy. W maju otwarto zaś wystawę „Warszawa oskarża" - Pokazywała zniszczenie miasta, ale w kontekście, że zostanie odbudowane - wyjaśnia dr hab. Janusz Wróbel. - Komuniści chcieli przedstawić się jako patrioci. Uchodzić za ludzi, którzy chcą, by Warszawa była dalej miastem stołecznym. chcieli podnieść ją z gruzów.

W czerwcu 1945 roku utworzono Fundusz Odbudowy Stolicy. Pieniądze na ten cel zbierano w całym kraju. Choć oczywiście pojawiały się głosy, że Warszawy być może nie uda się odbudować i warto w związku z tym stolicę przenieść do innego miasta. Mówili o tym głównie radykalni komuniści, o ortodoksyjnych poglądach. W tym kontekście pojawiała się Łódź. Łódź miała według nich swoje atuty. Nie była zniszczona w czasie wojny. Nie niosła za sobą takiego garbu, jaki miał na przykład Kraków. - Nie zapomniano, że w czasie wojny Kraków był stolicą Generalnej Guberni - wyjaśnia Janusz Wróbel. - A więc de facto stolicą okupowanej Polski. Poza tym Kraków źle się kojarzył komunistom z jeszcze innego powodu. Uchodził za miasto konserwatywno-tradycjonalne, co nie miało nic wspólnego z postępowym nurtem, jaki chciano propagować w Polsce. Co innego Łódź. Uchodziła za czerwone, robotnicze miasto. Jeszcze przed wojną mówiono o czerwonej Łodzi. To dawało szansę poparcia nowych, komunistycznych idei.

- Zapominano tylko, że ta przedwojenna, czerwona Łódź nie była komunistyczna, tylko socjalistyczna - zauważa historyk łódzkiego oddziału IPN. - Co prawda na tle innych polskich miast komuniści mieli tu silną pozycję, ale i tak stanowili margines. Atutem Łodzi było też centralne położenie. Przed wojną znajdowała się bardziej na zachodzie. Po wprowadzeniu nowych granic znalazła się już w środku Polski. - Do Łodzi łatwo było dojechać z różnych zakątków kraju, miała dobre, niezniszczone połączenia komunikacyjne - dodaje Janusz Wróbel. Łódź miała jeszcze jedną zaletę, bardzo ważną, z punktu widzenia partyjnych notabli. Było miastem opuszczonym. Zniknęli z niego Żydzi, którzy zostali zamordowani przez Niemców. Sami Niemcy też pośpiesznie opuszczali Łódź na przełomie 1944 i 1945 roku. Tak więc w samym sercu miasta było bardzo wiele wolnych mieszkań. Spora część komunistów, gnieżdżących się w małych mieszkankach na warszawskiej Pradze, marzyła o pięknym, rozkładowym mieszkaniu w kamienicy w śródmieściu Łodzi.

Ale marzenia wszystkich tych, którzy chcieli, by Łódź stała się stolicą Polski, topniały z każdym kolejnym miesiącem. Po przeprowadzeniu pierwszego powojennego spisu ludności okazało się, że w 1946 roku w Łodzi mieszka 497 tysięcy ludzi, a w Warszawie już 479 tysięcy... Jednak to przez pierwsze powojenne lata Łódź śmiało można nazwać kulturalną stolicą Polski. Magdalena Filip w „Szkicu do portretu życia kulturalnego Łodzi 1945 roku", zamieszczonego w książce „Rok 1945 w Łodzi", zaznacza, że nie był to tylko przypadek. Łódź miała stanowić dla władz poligon dla nowego modelu kultury - kultury marksistowskiej, ludowej. Atutem był robotniczy charakter miasta oraz stosunkowo nieduże zniszczenia wojenne. Tu miały swoją siedzibę główne polskie wydawnictwa z „Czytelnikiem" na czele. Ale również inne - między innymi „Książka", „Wiedza", które z czasem stworzyły wydawnictwo „Książka i Wiedza". Po mieście, w mundurze oficera Wojska Polskiego biegał poeta Leon Pasternak. Był on mężem znanej aktorki Ryszardy Hanin. Pasternak załatwiał mieszkania dla swych kolegów po fachu, którzy przybyli do Łodzi. Towarzyszyli mu tłumacz literatury radzieckiej i rosyjskiej Jerzy Wyszomirski oraz poeta Adam Ważyk. Ten ostatni nie był wysokiego wzrostu, chodził w mundurze, a przy boku miał wielkiego „nagana".

Udało się im dla potrzeb literatów załatwić kamienicę przy ul. Bandurskiego. Zbudowana została w latach trzydziestych przed specjalne utworzone konsorcjum, dla pracowników wyższego szczebla technicznego i administracji łódzkich fabryk. Po II wojnie światowej przejął ją Związek Literatów Polskich. Zamieszkały w niej tuzy polskiej literatury. Wprowadzili się na ul. Bandurskiego m.in. Władysław Broniewski, Adolf Rudnicki, Zofia Nałkowska, Pola Gojawiczyńska, Seweryna Szmaglewska. Krótko mieszkali tu także Kazimierz Brandys, Stanisław Dygat, Maciej Słomczyński, a nawet znany po latach krytyk filmowy Zygmunt Kałużyński ze swoją ówczesną żoną poetką Julią Hartwig.

W Łodzi swoje centrale miały najważniejsze polskie gazety. W tym „Rzeczpospolita", „Robotnik", „Tygodnik Demokratyczny", „Zielony Sztandar" czy „Glos" - organ Polskiej Partii Robotniczej. - W Łodzi wydawano również „Kuźnicę", organ intelektualny partii - zauważa Janusz Wróbel. - Na jej łamach toczono dyskusję, jaka ma być przyszła Polska pod dominacją komunistów. „Kuźnica" obok krakowskich „Odrodzenia" i „Twórczości" była najważniejszym periodykiem literackim w naszym kraju. Redakcję „Kuźnicy" tworzyli m.in. Stanisław Żółkiewski, Zofia Nałkowska, Stanisław Ryszard Dobrowolski, Mieczysław Jastrun, Jan Kott, Paweł Hertz, Adolf Rudnicki czy Adam Ważyk. W Łodzi osiadł Teatr Wojska Polskiego. Przywędrował tu z Lublina. Jego dyrektorem był major Władysław Krasnowiecki, a kierownikiem literackim Adam Ważyk. Teatr Wojska Polskiego zajął budynek dawnego Teatru Miejskiego przy ul. Cegielnianej 63 (dziś ul. Jaracza). Tu pojawił się pewien problem.

Misję reaktywacji łódzkiego Teatru Miejskiego otrzymał bowiem Henryk Szletyński. - Konflikt o lokal, któremu towarzyszyła dyskusja w prasie, próbowano rozwiązać przydzielając do pracy konkretne dni tygodnia każdemu z zespołów - czytamy w publikacji Magdaleny Filip. - Dodatkowo pojawił się problem majątku Teatru Miejskiego (kostiumy, rekwizyty, scenografia), który Niemcy wywieźli i ukryli w okolicach Leszna. Kiedy major Krasnowiecki dowiedział się, gdzie ukryto kostiumy, rekwizyty czy scenografię i wysłał tam żołnierzy. Potraktował je jako zdobycz wojenną. Nie podobało się to pracownikom Teatru Miejskiego. Jego intendent, Stanisław Tymowski, interweniował w tej sprawie u prezydenta Łodzi. W końcu znaleziono rozwiązanie. Teatralną zdobycz wojenną, przekazano intendentowi Tymowskiemu, a ten wypożyczał ją teatrom. Jak jednak zaznacza Magdalena Filip, konflikt między Teatrem Miejskim a Teatrem Wojska Polskiego narastał. Co było też jednym z przejawów rywalizacji między władzą cywilną a wojskową.

Teatr Miejski podlegał Ministerstwu Kultury i Sztuki, a Teatr Wojska Polskiego - Głównemu Zarządowi Polityczno-Wychowawczemu Wojska Polskiego. Okazało się jednak, że siła wojska, munduru i karabinu, jest znacznie większa. 1 sierpnia 1945 roku łódzka Rada Miejska podjęła uchwałę o likwidacji Teatru Miejskiego. Pozostało jedynie Studio Teatralne, które swą siedzibę miało w pałacu Karola Poznańskiego przy ul. Gdańskiej 32. Był to tak naprawdę zalążek przyszłej Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej. W tym studium uczyli się między innymi Edward Dziewoński, twórca słynnego kabaretu „Dudek" czy Ludwik Benoit. Jego absolwenci zasilili z czasem scenę, która powstała przy Centralnym Robotniczym Domu Kultury. Tymczasem, gdy spojrzymy z dzisiejszej perspektywy, Teatr Wojska Polskiego zebrał prawdziwe tuzy polskiego aktorstwa, z których większość stawiała wtedy pierwsze kroki w zawodzie. W zespole znaleźli się Jan Świderski, Zofia Mrozowska, Andrzej Łapicki, Czesław Wołłejko, Barbara Rachwalska. Reżyserami byli zaś Juliusz Osterwa, Jan Kreczmar, Edmund Wierciński, Aleksander Zelwerowicz czy niezapomniany Kazimierz Rudzki.

Pierwszą łódzką premierą tego teatru było „Wesele" Stanisława Wyspiańskiego, kolejnym spektaklem „Fantazy" Juliusza Słowackiego. Na ten spektakl zaczęli do Łodzi przyjeżdżać widzowie z całej Polski. Przy Teatrze Wojska Polskiego powstały też „Scena Poetycka" i „Estrada Poetycka". Pierwszą prowadzili Bohdan Korzeniowski i Edmund Wierciński, a drugą - Maria Wiercińska. Nie działały jednak długo. „Scena Poetycka" została zamknięta po premierze „Elektry" Jeana Giraudoux. Jak wyjaśnia Magdalena Filip, zarzucono twórcom sceny szerzenie dekadentyzmu, nurtu obcego nowym władzom. Natomiast „Estrada Poetycka" prezentowała m.in. wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i Adama Mickiewicza, co też nie miało poprawnej wymowy politycznej. Już jesienią 1945 roku Teatr Wojska Polskiego połączył się z Teatrem Powszechnym Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych, w którym występowali głównie łódzcy artyści.

Natomiast w gmachu kina „Grand" przy ul. Traugutta otwarto kierowany przez Jerzego Jurandota Teatr Miniatur „Syrena". Grali w nim m.in. Stefania Grodzieńska, Alina Janowska czy Edward Dziewoński. Z kolei z Wilna przybył do Łodzi Teatr Komedii Muzycznej „Lutnia". Jego dyrektorem był Władysław Szczawiński. Ten pierwszy w powojennej Polsce teatr operetkowy miał swą siedzibę w Domu Kultury Milicjanta przy ul. Nawrót 27. A przy ul. Przejazd 34 (obecnie ul. Tuwima) otwarto Teatr Kameralny Domu Żołnierza. Jego dyrektorem był Erwin Axer. Na deskach tego teatru występowała Hanka Bielicka. Do Łodzi przywędrowała też Wytwórnia Filmowa Wojska Polskiego „Czołówka". To ona jako pierwsza po wojnie zaczęła produkować w Polsce filmy. I dzięki jej aktywistom w Łodzi powstała Wytwórnia Filmów Fabularnych. Tą nieformalną kulturalną stolicą polski Łódź była do 1948 roku. Wtedy te najważniejsze teatry, gazety, wydawnictwa zaczęły się wyprowadzać do powstającej z ruin Warszawy, która pozostała stolicą Polski do dzisiaj...

Źródło:

„Polska Dziennik Łódzki” nr 134

Autor:

Anna Gronczewska

Data publikacji oryginału:

12.06.2026

Sprawdź także