„Król komedii” Wojciecha Ogrodzińskiego w reż. Marty Miłoszewskiej z Teatru Komedia w Warszawie na XVI. Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@Port w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni. Pisze Agnieszka Górnicka.
W monodramie „Król komedii” w reż. Marty Miłoszewskiej opowieść o Adolfie Dymszy zaczyna się od końca, w Domu Opieki Społecznej w Górze Kalwarii, gdzie aktor – ikona przedwojennego i powojennego teatru oraz kina, ostatnie chwile życia spędza w samotności i odosobnieniu. Dawid Dziarkowski nie tylko brawurowo wciela się w postać Dodka, ale towarzyszy mu w chwilach, gdy światła sceny gasną, a brawa zachwyconych widzów cichną. „Król komedii” to hołd złożony sztuce aktorskiej, która staje się żonglerką między sceną a życiem.
Dawid Dziarkowski odgrywa podwójną rolę, staje się Dymszą, ale i staje obok tytułowego króla komedii, imituje, parodiuje i współodczuwa, bawi się wizerunkiem komedianta, odtwarza jego gesty i mimikę, jednocześnie wyzwalając w sobie rodzaj naturalnej energii i charyzmatycznej aury. Jest cyrkowcem, który na zawołanie bawi publiczność, kochającym mężem i ojcem, który musi zarabiać na chleb, niepoprawnym buntownikiem, wiernym przyjacielem i reżyserem tej przewrotnej komedii zwanej życiem. Jak trzeba, to wsiądzie na monocykl, zaśpiewa i zatańczy, zaprosi publiczność do wspólnej, improwizowanej zabawy, zadrwi ze sceptyków, puści oko do damy w pierwszym rzędzie.
Twórcy wyłapują z biografii Adolfa Dymszy (1900 – 1975), której ślady pozostawione zostały m.in. w nieukończonych pamiętnikach artysty oraz licznych wspomnieniach jego przyjaciół i współpracowników, momenty zwrotne: pierwsze teatralne, filmowe i kabaretowe doświadczenia: porażki i sukcesy, związek z teatrem Qui Pro Quo, znajomość z Julianem Tuwimem, pierwszą rolę w teatrze dramatycznym w „Śnie nocy letniej” Shakespeare’a w reż. Leona Schillera, czas okupacji, konflikt z ZASP-em, w końcu zakaz występowania na warszawskich scenach. Retrospekcje przeplatane są rozmowami z Dymszą na emeryturze, kiedy przykuty do wózka w domu opieki, stopniowo traci swój głos i pamięć.
Wydobywanie historii Dymszy z niepamięci, którego dokonują reżyserka Marta Miłoszewska, autor tekstu Wojciech Ogrodziński i Dawid Dziarkowski, to konfrontacja z legendą i próba zajrzenia za jej kulisy. To żonglowanie cytatami i tworzenie barwnego kolażu scen z życia, które trudno zamknąć w jednej książce czy opowieści.
„Król Komedii” to historia młodego człowieka, który nie zostaje od początku porwany przez wir zawodowego sukcesu. Metodą prób i błędów, ale także wytężoną pracą, motywacją i konsekwencją Dodek przekonuje do siebie publiczność i krytyków, by w pewnym momencie stać się tytułowym królem polskiej komedii. Równolegle obserwuje świat porwany brutalną, wojenną grą, w której z trudem można odnaleźć miejsce na śmiech i zabawę. Z trudem odnaleźć siebie wypełnionego temperamentem, humorem i nieprzejednaną potrzebą życia na najwyższych obrotach.
Podczas Festiwalu R@port zaprezentowano dwa monodramy, obok opisywanego „Króla komedii” widzowie mieli okazję zobaczyć także mistrzowską Krystynę Jandę w biograficznym występie „My way”. Kiedy w jednej ze scen Dodek mówi z nieskrywanym wzruszeniem, dumą i nutą sentymentu „Żyłem pełnią życia”, w swoim monodramie Janda dopowiada: żyłam po swojemu, na własnych warunkach i niczego nie żałuję. Dwie opowieści prowadzą nas przez kręte losy wyjątkowych artystów, którzy poświęcili się teatrowi i sztuce, zamieniając pracę w pasję. Lub inaczej, poprzez swoją pracę pokazując swoją miłość do życia.
Dawid Dziarkowski to aktorski talent jakich mało. Żywioł sceny, który gdyby nie ramy scenariusza, mógłby wyskoczyć wyżej i dalej, porwał się na ryzyko i zaskoczył jeszcze bardziej. Choć przywdziewa kostium Dymszy: kraciastą, nieco za dużą marynarkę, spodnie w kant i szelki, mówi z lekkim akcentem, manewruje brwiami na zawołanie – jak Dodek, to w gruncie rzeczy opowiada uniwersalną historię o losie aktora, o zmaganiach z systemem, o niepohamowanej potrzebie bycia blisko widza, wywoływania w nim śmiechu i płaczu. Jest w tej grze odwaga i pokora, brawura i spokój. Nie ma szarżowania, raczej swobodne niuansowanie, bliskie aktorstwu autorskiemu, które nie potrzebuje reżyserowania. Parafrazując słowa, które padają ze sceny na początku spektaklu: Nie ma obawy, Panie Dziarkowski, publiczność nie może gwizdać, kiedy wpada w zachwyt.
„Człowiek jest proszę państwa wynalazkiem Boga, ale Bóg zapomniał opatentować ten wynalazek i byle kto naśladuje go, kontynuując tę produkcję. W ten sposób przyszedł na świat Adolf Dymsza. Śpiewa, tańczy, gra na wszystkich instrumentach, na niektórych źle, na innych bardzo źle. A jedynym marzeniem jego jest, żeby go nie wygwizdano. Nie ma obawy, Panie Dymsza, publiczność nie może gwizdać, kiedy ziewa.” (Fryderyk Jaroszy)
Dawid Dziarkowski otrzymał wyróżnienie aktorskie za rolę Adolfa Dymszy w spektaklu „Król komedii” Wojciecha Ogrodzińskiego w reżyserii Marty Miłoszewskiej na 66. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych – Festiwalu Sztuki Aktorskiej.