„Transakcja czyli w samotności pól bawełnianych” Bernarda-Marii Koltèsa w reż. Mariusza Wojciechowskiego. Pisze Łukasz Maciejewski w AICT Polska.
Inne aktualności
- Gardzienice. Wieczory spektaklowe w OPT „Gardzienice” 20.10.2026 19:52
- Białystok. Premiera „Nie ma” Teatru Papahema. 20.10.2026 18:36
- Kraków. Odsłonięto mural poświęcony Andrzejowi Wajdzie 20.10.2026 17:12
- Warszawa. „Czarownice z Salem” w Teatrze Polskim 20.10.2026 16:22
- Warszawa. Nowa wystawa w Teatrze Polskim w Szczecinie 20.10.2026 16:04
- Gniezno. Ukazała się książka Igora Frendera „Pomiędzy zasadami. Siedem akcji teatralnych” 20.10.2026 15:46
-
Wrocław. Co zostaje po festiwalu? Poznaj ludzi, którzy tworzą Lelenfant – i dołącz do nich!
20.10.2026 15:17
- Warszawa. Program działań Sinfonii Varsovii do końca roku 2026 20.10.2026 15:02
- Karolin. „Mazowszem malowane – Wesele polskie”. Klasyka Wyspiańskiego w widowiskowej odsłonie zespołu „Mazowsze” 20.10.2026 14:53
- Lublin. W Teatrze Starym pokazy spektaklu o Marii Skłodowskiej-Curie 20.10.2026 14:40
- Lublin. Basia Małecka z piosenkami Osieckiej w Teatrze Starym 20.10.2026 14:15
- Szczecin. OKNO 2026: Teatr Kana i Komuna Warszawa. Dwa dni spotkań, wymiany praktyk i wspólnego działania 20.10.2026 14:03
- Kielce. Dziś debata: „Nowe spojrzenie na klasykę literatury polskiej” na 8. KMFT 20.10.2026 13:58
- Kraków. Brak instrukcji obsługi. Radosław Krzyżowski reżyseruje „List” w Bagateli 20.10.2026 13:31
PRZECIW TEMU CZASOWI
Różne rzeczy się przypominają.
Czasami, nie tak znowu często, żałuję, że czegoś nie zapisałem, nie zanotowałem, nie utrwaliłem.
Po latach już się nie da.
Zostają tylko wyziewy, krople, deszczówka, grochówka, las.
Można by z tego stworzyć księgę spektakli nieopisanych.
Tych najważniejszych i najlepszych.
Z filmem łatwiej, można nadrobić, dogonić, odtworzyć.
Z teatrem trudniej, a u mnie to zawsze szło w parze, w duecie, obok siebie. I teatr, i kino.
Uwertura za długa, bo chodzi w zasadzie o jedno zdanie, że lata temu, w 2003 albo w 2004 roku, na
nieczynnej już scenie za Teatrem Słowackiego, „Scenie za Bramą”, tak to się chyba nazywało,
obejrzałem jeden z najpiękniejszych spektakli.
I nie napisałem o nim nigdy, i chyba mało kto napisał, a wiem, że to było nie tylko moje
doświadczenie, że to się udzielało.
Misterium nieomal.
„Samotność pól bawełnianych” Bernard-Marie Koltèsa w reżyserii Mariusza Wojciechowskiego z
nim oraz z Radosławem Krzyżowskim w głównych rolach.
Zero scenografii, zero kostiumów, ale takie zero może stworzyć tylko wirtuozka, Jagna Janicka. I
zrobiła to.
Zero które było wszystkim.
Surowe, nieuładzone ściany, dom w rekonstrukcji lub dom w destrukcji, a może nie dom. Może
schron, może więzienie. To ostatnie raczej.
Dwóch mężczyzn, dwie postaci, klient-dealer, władca-podwładny, i słowa Koltèsa, postaci samej w
sobie fascynującej i tragicznej. Szpile, womity, gardłowanie.
O tym mówili, to sprzedawali, to kupowali.
Kilometry słów, przecinki zadyszki. I złość między nimi, i nienawiść, a to wszystko miłość,
przeklęte pożądanie.
Mariusz Wojciechowski zrobił to genialnie (aż tak), zagrał genialnie, Radek Krzyżowski to samo.
Ale właśnie Krzyżowski, ze świeżą jeszcze impulsywnością Rogożyna, którego grał wtedy w
kultowym „Idiocie” w reżyserii Barbary Sass, z przejęciem zadania, które było w poprzek tamtego,
był w tym spektaklu jakimś obłędnym rycerzem bez zbroi. Nagim, bezbronnym, namiętnym.
Rogożyn stający się Myszkinem.
„Przeciw temu czasowi, kiedy mnie wyminiesz” z „Sonetu” Szekspira.
Przeciw temu czasowi.
Było. Minęło. Szybko zdjęto ten spektakl z afisza, bo za trudny, nie sprzedawał się, a może inne
jakieś względy.
A jednak przetrwał. Nie wyminął.
Samotność pól bawełnianych.
„Przeciw temu czasowi”.