08.10.2020, 08:28 Wersja do druku

Wspomnienie o Joannie Cortes

Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Joanny Cortes, diwy operowej, laureatki wielu prestiżowych nagród, a także wspaniałego człowieka, artystki, która zaskarbiła sobie ogromną sympatię kolegów i koleżanek, jak również wszystkich, którzy mieli okazję ją poznać. Pogrzeb odbędzie się w czwartek, 8 października o godz. 13.00 w Warszawie, na Wólce Węglowej na Cmentarzu Północnym z mszą św. w kaplicy - pisze Ewa Zandberg na stronie Fundacji ORFEO.

Krzysztof Opaliński/ mat. TW-ON

Urodziła się 29 marca 1952 roku w Warszawie w rodzinie kultywującej od wielu pokoleń tradycje muzyczne. Jej ojciec Ludwik Mika był śpiewakiem – tenorem. W latach 1952 -1978 występował na deskach Opery Wrocławskiej, gdzie jako solista zaprezentował niezapomniane role. Między innymi można było go podziwiać jako Rudolfa w „Cyganerii”, Almavivę w „Cyruliku Sewilskim”, Alfreda w „Traviacie”, Leńskiego w „Onieginie”, a także Tassila w „Hrabinie Maricy”.

Matka – Hanna Piliczowa była zasłużonym pedagogiem Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie, w latach 1981-84 także dziekanem, a przede wszystkim – wychowawcą wielu pokoleń młodzieży. Z kolei babka – Wanda Ruśkiewicz, śpiewaczka i pianistka, była osobistą akompaniatorką Jana Kiepury. Po wojnie współpracowała z Mirą Zimińską- Sygietyńską w Państwowym Zespole Ludowym Pieśni i Tańca “Mazowsze“.

Przez dom rodzinny, w którym mieszkała Joanna, przewinęło się mnóstwo artystów: śpiewaków, aktorów, tancerzy. W wywiadzie, którego udzieliła w 2005 roku redaktor Zofii Peret – Ziemlańskiej, mówi: Kiedy byłam małą dziewczynką, a w domu ciągle ktoś grał albo śpiewał, przez długi czas wydawało mi się, ze życie na tym właśnie polega. Nie mogłam zrozumieć, jak można żyć bez muzyki… Prawdę mówiąc teraz też tak myślę…

Pianino już od najmłodszych lat było niezwykle ważnym instrumentem w jej domu. Zanim zaczęła dobrze mówić, już grała i śpiewała. W 1980 roku ukończyła z wyróżnieniem studia na Wydziale Wokalno – Aktorskim Akademii Muzycznej we Wrocławiu, gdzie uczyła się podstaw dyrygowania, kompozycji, harmonii, gry na fortepianie i śpiewu. Emisji głosu uczyły ją prawdziwe gwiazdy polskiej wokalistyki: Antonina Kowtunow oraz Danuta Paziukówna. Edukację kontynuowała w Niemczech i we Włoszech.

Jej debiut w partii Tatiany w „Eugeniuszu Onieginie” na scenie Opery Wrocławskiej w 1980 roku uznano za narodziny wielkiego talentu. Wojciech Dzieduszycki tak ocenił ją, pisząc : Joanna Cortes posiada piękny sopran liryczny o ciemnym, ciepłym brzmieniu, głos dobrze wyszkolony, którym włada ze swobodą i pełną świadomością uzyskiwanego efektu. Jest bardzo muzykalna i partię Tatiany miała tak starannie przygotowaną, że doskonale wyczuwając intencje partnerów, nie potrzebowała utrzymywania kontaktu wzrokowego z batutą dyrygenta. Wydaje mi się, że byliśmy świadkami narodzin wielkiego talentu. („Wiadomości Wrocławskie”, 6 marca 1980)

Jej kreację Abigaille w „Nabucco” Giuseppe Verdiego na scenie Teatru Wielkiego w Łodzi nagrodzono Srebrnym Pierścieniem, przyznanym za najciekawsze osiągnięcie sezonu 1987/1988, a w 1990 roku w Nowojorskiej National Grand Opera, po przedstawieniu „Toski” krytyk “Newsday” napisał : Każde jej [Joanny Cortes] pojawienie się na scenie elektryzuje publiczność. W sezonie 1991/92 za Carmen – najlepszą rolę kobiecą, otrzymała Złotą Maskę przyznawaną przez łódzkich recenzentów teatralnych.

Od 1992 roku była solistką Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, na deskach której śpiewała m.in. Lady Makbet w „Makbecie” Verdiego oraz tytułowe partie w operach: „Salome” Straussa, „Tosca” Pucciniego, „Halka” Moniuszki czy „Carmen” Bizeta. Barwa i skala głosu pozwalały Joannie Cortes na wykonywanie zarówno partii sopranowych, jak też mezzosopranowych.

W roku 1992 w Zabrzu podczas koncertu Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi „Serce za Serce” zaśpiewała z Placido Domingo finałowy duet z opery „Carmen”.

W latach 1994 – 1998 za dyrekcji Bogusława Kaczyńskiego występowała w warszawskim Teatrze ROMA. Sztukę wokalną łączyła w niezwykły sposób ze znakomitym aktorstwem, co zauważał i podkreślał Bogusław Kaczyński mówiąc, że : objawiła się jako niespodzianka polskiej sceny muzycznej.

Zapraszamy do obejrzenia programu Telewizji Poznań z cyklu “Przeboje Bogusława Kaczyńskiego – Gwiazdy sceny i estrady – Joanna Cortes”.

Joanna Cortes śpiewała również recitale, szczególnie muzykę hiszpańską i latynoską. Tę klasyczną, a więc pieśni F. Obradorsa, M. De Falli, J. Turiny. C. Guastavino czy A.Ginastery oraz tę lżejszą, a więc hiszpańskie las coplas Manuela Quirogi czy piosenki A. Lary, O. Farresa, J. Padilli i innych. Niespodzianką artystyczną stała się w 2002 roku jej płyta z piosenkami hiszpańskimi przy akompaniamencie fortepianowym Waldemara Malickiego, zatytułowana „Cafe Ole!”.

W repertuarze Marleny Dietrich występowała w recitalu autorskim „Lili Marleen” z pianistą Mariuszem Rutkowskim.

Współpracowała z Krzysztofem Pendereckim, śpiewając w jego „Dies Irae”, „Polskim Requiem”, „Te Deum” oraz „Diabłach z Loudun”. Wystąpiła też w „Królu Ubu” na deskach Teatru Wielkiego – Opery Narodowej.

Brała udział w światowych premierach oper Mikisa Theodorakisa „Elektra” w Luksemburgu w 1995 roku oraz „Iwona księżniczka Burgunda” Zygmunta Krauzego w Paryżu w 2004 roku. Była laureatką wielu prestiżowych nagród, m.in. Srebrnego Pierścienia w sezonie 1987/1988 za Abigaille w „Nabucco” Verdiego. Otrzymała medal Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

29 września 2020 roku dotarła do nas tragiczna wiadomość o śmierci Joanny Cortes. Po długiej chorobie odeszła od nas Joasia, postać niezwykła, charyzmatyczna, wielka śpiewaczka, a przy tym wyjątkowy człowiek. Była wesoła, pogodna, pełna optymizmu, zawsze chętna do pomocy, życzliwa ludziom. Piękny człowiek. Wspaniała koleżanka. Wybitna artystka o anielskim głosie i gorącym sercu – napisali o niej przyjaciele. Joasiu, będzie nam Ciebie brakowało.

W swoim repertuarze miała między innymi takie role jak:

Butterfly w „Madame Butterfly” Giacomo Pucciniego, Elżbiety de Valois w „Don Carlosie” Giuseppe Verdiego, Matki Joanny w „Diabłach z Loudun” Krzysztofa Pendereckiego, Roksany w „Królu Rogerze” Karola Szymanowskiego, Małgorzaty w „Fauście” Charlesa Gounoda, Santuzzy w „Rycerskości wieśniaczej” Pietro Mascagniego, Lady Makbet w „Makbecie” i Abigaille w „Nabucco” Verdiego, Adalgizy w „Normie” Vincenzo Belliniego, Zyglindy w „Walkirii” Ryszarda Wagnera , Piły w operze „Ubu Rex” Pendereckiego, a także role tytułowe w „Salome” Richarda Straussa, „Tosce” Pucciniego, „Halce” Stanisława Moniuszki, „Fedorze” Umberto Giordano, „Carmen” Georges’a Bizeta. Występowała w inscenizacjach Mariusza Trelińskiego – „Onieginie” i „Damie pikowej” Piotra Czajkowskiego oraz w „Traviacie” Verdiego.

Tytuł oryginalny

Wspomnienie o Joannie Cortes

Źródło:

orfeo.com.pl
Link do źródła

Autor:

Ewa Zandberg

Data:

07.10.2020