Logo
Recenzje

Wòlô Bòskô czyli kaszubskie klimaty na XXXII BFO

29.04.2026, 14:43 Wersja do druku

„Wòlô Bòskô” w reż. Jarosława Kiliana z Teatru Wielkiego - Opery Narodowej na XXXII Bydgoskim Festiwalu Operowym. Pisze Anita Nowak.

fot. Krzysztof Bieliński/mat. teatru

Zanim do końca zgasną światła wśród publiczności pojawia się piękna starsza kobieta w malowniczym kaszubskim stroju, który podkreśla też smukłość jej sylwetki, i przez chwilę snuje się po sali z nikłym uśmiechem na twarzy, kryjącym nieznaczne nuty smutku, a nawet prawie niewidoczne iskierki rozpaczy. To genialnie zagrana zapowiedź wydarzeń, które pojawią się za chwilę na scenie. Jakże wielką trzeba być aktorką, żeby tak subtelnie i delikatnie przeniknąć do akcji, niczym uwertura, spojrzeniem tylko zasugerować kwintesencję zbliżającej się tragedii. To wspaniałe wejście Danuty Stenki w spektakl Wòlô Bòskô.

A i potem artystka cichym, ale cudownie modulowanym głosem przepięknie jako matka opowiada historię nieszczęśliwej miłości dwojga zakochanych w sobie młodych ludzi; historię, która kończy się śmiercią obojga niedoszłych kochanków. Stenka kreuje postać złej matki młodziutkiej Hanuszki za wszelką cenę, w imię woli bożej, dążącej do rozdzielenia córki z Jaśkiem. Mówi w cudownie, jak muzyka brzmiącym w jej, rodowitej Kaszubki ustach, języku ziomków, tak że wpatrującym się w nią widzom, nie bardzo nawet chce się czytać wyświetlane nad sceną tłumaczenie. Wiele poetyckich wtrętów też nuci. Bo spektakl został przez Damiana Wilmę i Jarosława Kiliana oparty na kaszubskich pieśniach. 

Dlatego też warstwę narracyjną równoważy w spektaklu warstwa muzyczna. Urzekająca urodą i bardzo oryginalnym brzmieniem skomponowana dla jego potrzeb przez Łukasza Godylę, a wykonywana przez Karolinę Tańską, Aleksandra Teligę na fortepianach oraz  Katarzynę Bojaryn-South i Krzysztofa Szmańdę na instrumentach perkusyjnych pod batutą Grzegorza Brajnera, brzmi fantastycznie, a w niektórych momentach wręcz zaskakująco nowocześnie, a mimo to doskonale  dopasowuje się do starych pieśni wykonywanych porywającym barytonem Damiana Wilmy, który stanowi ciekawe przeciwstawienie brzmieniowe dla spokojnej narracji Danuty Stenki jako Białki.

Do muzyki,  ale i w dużej mierze do słów bohaterów dopasowują się też ruchy pary tancerzy Julii Witczak i Jakuba Piotrowicza, uosabiających duchy zmarłych kochanków, którzy dzięki  przepięknej choreografii Anny Hop i bardzo malowniczym kostiumom Izabeli Chełkowskiej sprawiają wrażenie istot naprawdę unoszących się w zaświatach i stamtąd powracających do miejsc, w których niegdyś żyły. 

Izabela Chełkowska razem z Maciejem Igielskim poprzez oprawę plastyczną całości i przydawanie klimatu światłem, idealnie przenoszą nas w tajemniczą, a chwilami nawet ponurą, scenerię Kaszub. 

Ten spektakl to osobliwy klejnot na tle współczesnej dramaturgii i głęboki ukłon artystów w kierunku prezentacji kultury narodu kaszubskiego.

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Anita Nowak

Sprawdź także