„OJOJ Wielka historia małej kreski” (z inspiracji picturebookiem Serge’a Blocha), w adapt. i reż. Aleksandry Pejcz w Teatrze Pinokio w Łodzi, na I Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Performatywnych dla Dzieci i Młodzieży S PLOT. Pisze Mateusz Majewski.
Każdy chociaż raz w swoim życiu był Ojojkiem, niepewnym, zagubionym w wielości części składowych życia codziennego, niewidzącym kryjącej się obok niego nadziei odzyskania siebie.
Historia przekazywana w czasie spektaklu opowiada o małym chłopcu, który, mimo zachęt ze strony, prawdopodobnie starszych, dzieci, ma problem z przełamaniem się i dołączeniem do ich zabaw. Ojojek, bo tak nazywa się ów chłopiec, wstydzi i boi się podejmować decyzje, działać, co więcej – wydaje mu się, że wszystko robi źle.
Grupa dzieci, która do niego podeszła, jest o wiele bardziej ekspresyjna, ale co ważne nie wyśmiewają one Ojojka. Raczej są zdziwione. Podstawowym źródłem napięć jest brak porozumienia – Ojojek nie rozumie zachowań grupy, grupa nie rozumie zachowań Ojojka.
Mimo wszystko chłopiec nie zamyka się na kontakty z innymi. Pragnie ich, ale nie wie do końca, jak powinien się zachować, co zrobić i w jaki sposób. Głównym punktem zwrotnym jest pojawienie się kreski, funkcjonującej jak swoista personifikacja kreatywności i wyobraźni Ojojka. Kreska przybiera wiele form: raz jest kotem, postacią, liną, a nawet koszmarem. To ona oswaja chłopca z rzeczywistością, pozwala uwolnić się od przytłaczających myśli, uczy, ale także daje możliwość określenia własnych potrzeb i granic. Wydaje się, że kreska jest zależna od chłopca, staje się jego przedłużeniem, jednak czasami wymyka się spod kontroli, stając się odrębnym bytem, jak w przypadku pojawienia się koszmaru. Na tym etapie Ojojek coraz lepiej rozumie siebie i potrafi poradzić sobie z koszmarem, czy też innymi niekomfortowymi sytuacjami.
Kreska staje się też przyczynkiem do tego, że Ojojek, z początku niknący na scenie, zyskuje to, czego teoretycznie nie miał, lecz tak naprawdę wystarczyło jedynie stworzyć warunki, by odkryć jego prawdziwą osobowość.
Scenografia jest prosta, modułowa, dzięki czemu głównie skupiamy się na Ojojku i kresce, stanowiących centralne punkty spektaklu. Światła i muzyka wzbogacają tę prostotę, tworząc żywy, wielowymiarowy świat opowieści.
Spektakl grany jest bez słów, aktorzy posługują się różnymi dźwiękami, które w pełni oddają sens wypowiedzi. Sceny są intensywne, przez co w chwilach śmiechu i radości nie mamy wątpliwości i potrafimy rozpoznać zarówno aktorskie intencje, kiedy pojawia się zaś coś smutnego lub strasznego, wyrażana emocja może przytłoczyć, choć nie staje się emocją dominującą przekaz całego przedstawienia.
Historia skłania nas do refleksji nad jednostkowością każdego dziecka, każdej istoty. Każdy z nas musi przejść własną drogę, wyrazić siebie w odmienny sposób, w odrębności od grupy czy otoczenia, każda osoba ma do tego prawo. Często zatracamy się w przekonaniu, że powinniśmy dostosować się do większości, być jak inni, by zyskać akceptację lub zrozumienie, co jednak nie jest prawdą. Zatracanie własnej formy ekspresji, własnej tożsamości zawsze sprawia ból osobie, której ta utrata dotyczy. Każda osoba powinna dać sobie przestrzeń i czas, aby zrozumieć, że nigdy nie warto rezygnować z własnej autentyczności, bo w niej kryje się prawdziwa moc, radość i możliwość odkrywania świata na własnych zasadach.
Spektakl został zrecenzowany w ramach koła recenzenckiego wydarzenia S·PLOT Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Performatywnych dla Dzieci i Młodzieży, reprezentowanego przez Koło Naukowe Twórczego Pisania UŁ “Metafora”.