EN

21.02.2022, 14:34 Wersja do druku

widz_trebicki(nie)poleca: Rachmaninow, Moss, Chaczaturian

O koncercie symfonicznym – Koncerty organowe na 120-lecie Filharmonii w Filharmonii Narodowej w Warszawie pisze Robert Trębicki w Teatrze dla Wszystkich.

Filharmonia Narodowa dwoi się i troi, by atrakcyjne treści repertuarowe przyciągnęły jak największą ilość słuchaczy. To świetny pomysł, realizowany w kolejnym już koncercie, w schemacie prezentującym najpierw zacne orkiestrowe miniatury – czasami kompletnie nieznane, ale warte uwagi, a na koniec hicior muzyki klasycznej. Chcę w tym uczestniczyć, dlatego ze smutkiem odnotowuję fakt świecącej pustkami widowni, która – jak by tego było mało – bije brawo między częściami symfonii. Czy o taką publiczność zabiega dyrekcja warszawskiej filharmonii? Bo widząc reakcje widzów obytych z klasyką, czy dyrygenta, tym razem Aziza Shokhakimova, na takie zachowania, nie jest to chyba efekt do końca oczekiwany. Czy to zaproszenia zdobywane w prostych konkursach czy zwykłe rozdawnictwo dla znajomych? Sam, chcąc uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach Filharmonii Narodowej,  kupuję najtańsze bilety i jestem pewien, po rozmowach z równie częstymi uczestnikami wydarzeń na ulicy Sienkiewicza, że tych najtańszych biletów jest po prostu za mało. Może pora zwiększyć, Szanowna Filharmonio, te pomarańczowe miejsca na ponad dwa rzędy, skoro są natychmiast wyprzedawane?

W wietrzny piątkowy wieczór na początek zagrano Adagio z baletu „Spartakus” Arama Chaczaturiana. Mimo swoich sowieckich zaszłości ten uroczy utwór wykonany został lirycznie i bardzo delikatnie. Skojarzenia z muzyką filmową były jak najbardziej wskazane. Drugi utwór to kompozycja obecnego na sali Piotra Mossa: Według Memlinga – Koncert na flet, organy i orkiestrę. W rolach solistów wystąpili: Łukasz Długosz – flet i Roman Perucki – organy. Utwór, mimo swej współczesności, naprawdę mnie zaciekawił. Nagrania płytowego pewnie bym w domu nie wysłuchał, bo to nie moja bajka muzyczna, ale na koncercie czerpałem radość z tego, co przynosiły efekty zróżnicowanych temp, różnorodność dynamiki czy użycie całego instrumentarium orkiestry symfonicznej, w tym rzadko spotykanej harfy,  i mnóstwa instrumentów perkusyjnych. Słuchało się tego znakomicie, choć głównych tematów muzycznych nie jestem w stanie powtórzyć. Muzyka współczesna już ma to do siebie, że do melodyjnych nie należy.

W drugiej części koncertu zmieniam miejsce na sali (z tym akurat nie ma problemu), uwalniając się z jednej strony od pani piszącej wiadomości na telefonie, z drugiej od „melomanki” głośno podpowiadającej koleżance z jakim instrumentem mamy do czynienia. Chyba słusznie pozbyłem  się tak natrętnego i kłopotliwego sąsiedztwa. Takie zachowania naprawdę trudno jest zaakceptować.

Muzycznie druga część koncertu to mój pokarm dla duszy, radość dla serca i oczyszczenie głowy ze złych  myśli. II Symfonia e-moll Sergieja Rachmaninowa to muzyczny majstersztyk. Ileż tam się dzieje, ileż tam jest dramaturgicznych emocji, lirycznych pejzaży, radości pokazania orkiestrowych umiejętności. Instrumentalne dialogi, wpadające w głowę tematy, nietypowe rozwiązania melodyczne, a wszystko pachnące wschodniosłowiańską, rosyjską nutą, mimo, że kompozytor zakończył pisanie tego dzieła w Dreźnie. Jednak najważniejszym odkryciem było to, że oto usłyszałem interpretację, która ani na płytach ani na koncertach nigdy mnie dotąd aż tak nie zachwyciła. Tym razem Orkiestra Filharmonii Narodowej uwiodła mnie całkowicie, zarówno pod względem wykonawczym, jak i emocjonalnym. Uwielbiam twórczość Rachmaninowa, a ten koncert tylko mnie w tym uwielbieniu jeszcze utwierdza, w podziwie dla genialnego symfonika i utalentowanego kompozytora.

Ostatni wieczór w FN, która prezentuje naprawdę fascynujące muzyczne rzeczy, do tego świetnie wykonane, był bez wątpienia bardzo udany. Przypuszczam, że kolejne będą takie również. Spójrzcie zatem w repertuar, może wcale nie musicie siedzieć na najtańszych pomarańczowych miejscach, a może dane wam będzie odwiedzić ten przybytek kultury bez uszczerbku dla zawartości portfela…. Myślę, że warto.

Tytuł oryginalny

widz_trebicki(nie)poleca: Rachmaninow, Moss, Chaczaturian

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Robert Trębicki

Data publikacji oryginału:

20.02.2022