„Słabi” Magdaleny Drab w reż. Marcina Hycnara, spektakl dyplomowy studentek i studentów IV roku Kierunku Aktorstwo Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza, w Teatrze Collegium Nobilium w Warszawie. Pisze Malwina Kiepiel w Teatrze dla Wszystkich.
Ocena Recenzenta: 7,5/10
„Słabi” to spektakl na podstawie wyróżnionego Gdyńską Nagrodą Dramaturgiczną dramatu Magdaleny Drab – tekstu, który został doceniony nie za efektowną fabułę, lecz za zręczny zapis doświadczenia życia w stanie permanentnego przeciążenia. Drab nie opisuje jednostkowej historii kryzysu. Interesuje ją raczej codzienność ludzi żyjących pośród oczekiwań, norm i ról, które coraz częściej okazują się niewykonalne.
Ten dramat dobrze czytać w kontekście tego, co Byung-Chul Han określił mianem „społeczeństwa zmęczenia”. W tym modelu nie mamy już do czynienia z opresją zakazów i przymusów, lecz z presją osiągnięć i samokontroli. Jednostka ma być świadoma, zaangażowana, spełniona – we wszystkich sferach życia. Wypalenie i bezradność nie są tu odstępstwem od normy, ale jej skutkiem.
Tekst Drab pokazuje ten mechanizm precyzyjnie. Bohaterowie „Słabych” nie są ofiarami spektakularnych traum. Mają rodziny, pracę, funkcjonują społecznie. A jednak coraz bardziej nie potrafią sprostać temu, co „powinni”. Anina – centralna postać – nie zostaje opisana jako osoba chora czy niewydolna. Jest kimś, kto nie umie już dopasować swojego doświadczenia do języka, jakim opisuje się macierzyństwo, związek, kobiecość i odpowiedzialność.
Wokół niej funkcjonuje chór postaci określanych jako Taka Jedna, Taka Tam, Inna Taka – przykłady społecznego rozsądku, terapeutycznych formuł i gotowych odpowiedzi. To one porządkują rzeczywistość, tłumaczą, co jest normalne, właściwe, zdrowe. Drab pokazuje, że ten język – pozornie racjonalny i pomocowy – bywa opresyjny, bo nie dopuszcza wątpliwości. Stąd obecna w dramacie groteska jako efekt nadmiaru racjonalizacji życia.
Adaptacja Marcina Hycnara pozostaje bardzo blisko tego sposobu myślenia o tekście. Reżyser rezygnuje z postdramatycznych chwytów. Proponuje teatr oparty na relacjach i na aktorach. Tym większe znaczenie ma tu praca młodego zespołu.
Anina w ujęciu Katarzyny Łubik zostaje wpisana w wyraźną sprzeczność. Z jednej strony jest postacią zagubioną, reagującą z opóźnieniem, jakby stale była o krok za światem, który ją otacza. Z drugiej – wyraźnie stara się zaznaczyć swoją obecność. Czerwone rajstopy, które stają się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów jej kostiumu, działają tu ironicznie: agresywny kolor kontrastuje z nieumiejętnością zajęcia stabilnej pozycji w relacjach. Aktorka niczego nie wygładza, nie dopowiada. Jej Anina raz jest wycofana, innym razem zaskakująco zdecydowana, momentami niemal prowokacyjna. Mimo to Łubik nie przekracza granicy – nie przerysowuje postaci. Szczególnie dobrze widać to w scenie tańca z Inną Taką (Oliwia Hołozubiec): scenie jednocześnie komicznej i wzruszającej. Anina próbuje się w tym tańcu odnaleźć, jakby na chwilę testowała inną wersję siebie, ale bez pewności, czy to jeszcze zabawa, czy już rozpaczliwa próba załapania się na jakąkolwiek wspólnotę.
Aleksander Sajewski jako Jan – sprzedawca ze sklepu mięsnego – tworzy jedną z ciekawszych męskich postaci spektaklu. Jan jest pozbawiony ambicji, funkcjonuje w świecie drobnych rytuałów i powtarzalnych czynności. Sajewski gra go oszczędnymi środkami. Jego Jan jest kimś, kto nie poddaje się presji samodoskonalenia i właśnie dlatego potrafi być uważny. Jednak relacja Aniny i Jana działa raczej jako chwilowe zawieszenie wymagań, jakie narzuca świat.
Nela Maciejewska jako Taka Jedna to dziewczyna energiczna, zawsze gotowa do formułowania ocen. To figura normatywna – osoba, która „wie lepiej”. Jej bohaterka nie jest zła ani groteskowa sama w sobie. Jest skuteczna, a przez to niebezpieczna.
Maja Szkutnik jako Taka Tam – terapeutka, komentatorka – operuje językiem instrukcji i objaśnień. Wojskowym wręcz tonem tłumaczy zasady współczesności. To jedna z tych ról, w których widać, jak dramat Drab obnaża przemoc ukrytą w języku troski i racjonalności.
Hugo Tarres jako Taki Jeden buduje postać mężczyzny o zadeklarowanej sile i jasno sformułowanych poglądach. To taki „mocny człowiek” na słabe czasy, bez wątpliwości co do własnego miejsca w świecie. Tarres gra tę rolę zdecydowanie, momentami wręcz za bardzo. Jednak gdy pozwala sobie na większy luz, Taki Jeden przestaje być jednowymiarowy, a zaczyna funkcjonować jako realny element tej rzeczywistości – nie tylko jako kontrapunkt wobec Jana, ale też jako kolejny wariant niespełnienia.
Piotr Zapert jako mąż Aniny to z kolei postać oparta na jasno określonej wizji związku i ról mu przypisanych. To nie jest portret opresora, lecz kogoś, kto wierzy w stabilny model relacji, nawet jeśli ten model coraz mniej przystaje do rzeczywistości. Zapert prowadzi tę rolę konsekwentnie i wiarygodnie.
Siłą spektaklu Hycnara jest bardzo dobry dobór obsady i umiejętność pracy z aktorami. Reżyser pozwala im wejść w tekst Drab i go unieść. Dzięki temu „Słabi” stają się przedstawieniem, które uwiarygadnia sensy dramatu także tam, gdzie jego konstrukcja mogłaby budzić wątpliwości.
To teatr prosty w formie, ale gęsty w relacjach.