Logo
Recenzje

Walny o śmierci

16.03.2026, 12:16 Wersja do druku

„Rozmowa mistrza Polikarpa ze śmiercią” w reż. Adama Walnego z Walnego Teatru w Teatrze Wolność w Białymstoku. Pisze Marek Waszkiel na swoim blogu.

fot. mat. teatru

W ostatnią sobotę, w coraz prężniej działającym białostockim Teatrze Wolność Karola Smacznego, obejrzałem Rozmowę Mistrza Polikarpa ze Śmiercią w wersji Adama Walnego. I zarazem uświadomiłem sobie, że - poza wzmiankami podkreślającymi stałą i ważną obecność tego twórcy w polskim lalkarstwie - nigdy nie poświęciłem mu oddzielnego tekstu na tym blogu. Czas najwyższy nadrobić zaległości, choć Walny wymaga oddzielnej, poważnej rozprawy o swojej twórczości, nie tylko kilku blogowych refleksji o jednym z najnowszych jego przedstawień.

Adam Walny to osobliwy rozdział polskiego lalkarstwa ostatnich trzech dekad. Niezwykły, nietuzinkowy, inny niż wszystko, z czym się spotykamy zarówno w teatrze instytucjonalnym, jak i w nurcie niezależnym. Z wykształcenia snycerz i reżyser lalkowy. Już te dwie jego specjalności wywołują szacunek i zdumienie. Szacunek, bo Walny wpisuje się w dzieje lalkarstwa jak mało kto w Polsce. Łączy tworzenie teatru, budowanie spektakli, z ich wymyślaniem, projektowaniem i wykonywaniem animantów oraz całej scenicznej aparatury, wreszcie wszystko to uruchamia na scenie też sam, gdyż z reguły jest on twórcą scenariusza, reżyserem, scenografem, choreografem i nade wszystko działającym aktorem performerem. Stąd też i zdumienie, bo takich artystów w Polsce prawie nie ma.

Od wielu lat Adam Walny prowadzi niesamowity Instytut Teatru Przedmiotu - jednoosobową instytucję, zajmującą się tworzeniem spektakli, działalnością warsztatowo-edukacyjną, organizowaniem festiwali i rozmaitych wydarzeń teatralnych, prowadzi nawet rozległą aktywność wydawniczą, dzięki której Walny-Teatr jest zjawiskiem nieźle opisanym i bogato udokumentowanym. Co kilka lat zmienia siedziby. Zaczynał w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych w Białymstoku, potem ulokował się w podkarpackich Ryglicach, na chwilę zahaczył o Podlasie, by wreszcie osiąść w kaszubskim Dzięglu. Jego aktywność zadziwia, fascynuje, nawet oszałamia.

A przecież w natłoku pomysłów i obowiązków znajduje jeszcze czas na realizacje w repertuarowych teatrach całego kraju, by przypomnieć jego spektakle, reżyserie i/lub scenografie, m.in. w Teatrze Nowym w Łodzi, w warszawskiej Lalce, BTL-u, w Teatrze im. Solskiego w Tarnowie, Narodowym Starym Teatrze w Krakowie, w teatrze lalek w Kielcach, czy ostatnio w Rabce. Adam Walny jest sam w sobie instytucją.

Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią jest swoistym hołdem złożonym zmarłemu przed niespełna rokiem Wojciechowi Szelachowskiemu, który podarował Walnemu tekst własnej "uprzystępnionej" wersji XV-wiecznego anonimowego traktatu. Szelachowski nie zdążył zobaczyć premiery. Jego rodzina zaszczyciła obecnością sobotnie przedstawienie, ponadto obdarowała widzów egzemplarzami pięknego, bibliofilskiego wydania Rozmowy (Wydawnictwo Unua Libro, Białystok 2022), opatrzonego smakowitą grafiką Jerzego Hungendorfera.

Wsłuchiwałem się w wierszowane frazy tego traktatu przetłumaczonego przez Wojciecha Szelachowskiego "z polskiego na polski" i interpretowanego przez Adama Walnego z największą uwagą i przyjemnością. To "uprzystępnienie" tekstu sprawia, że brzmi on niewiarygodnie współcześnie. Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią, średniowieczny dialog moralizatorski o nieuchronności śmierci, sensie życia i konieczności bycia w zgodzie z obowiązującymi zasadami, staje się jakże aktualną wypowiedzią o równości wszystkich wobec śmierci, akceptacji przemijania i oswojenia się z koniecznością odejścia. Znakomicie wybrzmiewają elementy groteski i satyry społecznej, jakby odnoszące się do aktualnej rzeczywistości.

Walny umiejscawia cały dialog w przestrzeni bogato zdobionego konfesjonału. Składa się on z trzech elementów: centralnego mansjonu z ruchomymi drzwiczkami i siedziskiem dla Śmierci/spowiednika oraz dwóch bocznych konstrukcji będących swoistymi klęcznikami. Wszystkie płaszczyzny tych konstrukcji zajmują ruchome ramy/kasetony wypełnione drewnianymi wyrzynankami, tworzącymi a to drzewo życia, a to skomplikowane ornamenty roślinne, a to - wyłaniające pod wpływem uruchamiania przez aktora poszczególnych części wyrzynanek - obrazy twarzy z doczepioną szczęką, kształty nagich kości ludzkiego szkieletu, pokręcone wnętrzności ludzkie. Żaden obraz nie jest jednak dosłowny, to raczej inspiracja dla wyobraźni widzów. W górze konfesjonału znajduje się jeszcze opadająca w dół gilotyna, znad której aktor wysuwa kolejne ramy demonstrujące męki piekielne.

Śmierć i Polikarp mają ludzką postać Adama Walnego, ubranego w stylizowany staropolski kostium. Aktor posługuje się wskazówką zakończoną magnesem, by animować ruchome elementy wyrzynankowych ilustracji. Jest w tym jakieś nawiązanie do tradycji wędrownych narratorów, którzy wykorzystując kolorowe plansze (tableaux) opowiadali o niesamowitych i cudownych historiach z przeszłości. Jest w tej rozmowie silnie zarysowany element klaunady, kuglarstwa, błazeństwa, maskarady, zgodnie ze średniowieczną tradycją tańca ze śmiercią. Śmiercią tyleż straszną, co kuglarską, co dobrze widać też w finale Rozmowy Mistrza Polikarpa ze Śmiercią Adama Walnego, gdzie Śmierć w centralnym obrazie przekształca się w błazna.

Powstała swoista miniatura teatralna, smakowita, wyrafinowana, oryginalna i nade wszystko pięknie opowiedziana fredrowskim ośmiozgłoskowcem.

Tytuł oryginalny

Walny o śmierci

Źródło:

marekwaszkiel.pl
Link do źródła

Autor:

Marek Waszkiel

Data publikacji oryginału:

16.03.2026

Sprawdź także