Logo
Recenzje

W tonacji Wierszalina

15.04.2026, 11:44 Wersja do druku

„Hanka! Życie jest kabaretem” w reż. Rafała Gąsowskiego w Teatrze Wierszalin. Pisze Justyna Białous w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Magdalena Rybij

Spektakl jest podróżą przez twórczość Hanki Ordonówny, osadzoną w lokalnym kontekście. Nie jest to jednak klasyczna retrospektywa artystki, lecz fragmenty recitalu prowadzące przez etapy jej życia.

Miejsca, w których Ordonówna występowała – Teatr Palace, kino Apollo, kino Modern, Hotel Ritz czy kino Świat – nadają spektaklowi wymiar opowieści o Białymstoku.

„Hanka! Życie jest kabaretem!” wyróżnia się na tle repertuaru Wierszalina, zwykle sięgającego po tematy biblijne, romantyczne lub ludowe motywy. Tym razem widz trafia w barwny świat lat dwudziestych. Wizualnie, w szczególności za sprawą Izabeli Stronias i Nadii Nowak, które stworzyły piękne, dopracowane kostiumy, inspirowane autentycznymi stylizacjami Ordonówny. Scenografia (Mateusz Kasprzak) pozostaje oszczędna, dzięki czemu uwaga skupia się na aktorach i muzyce.

W rolę Hanki Ordonówny wciela się Katarzyna Wolak-Gąsowska, której interpretacja artystki doskonale oddaje zarówno jej publiczny blask, jak i subtelną głębię wewnętrzną. Z kolei Rafał Gąsowski kreuje Fryderyka Jarosego, jednego z kluczowych twórców kabaretowej sceny międzywojennej, wcielając się w rolę „króla konferansjerów”, który swoim charyzmatycznym prowadzeniem nadawał ton warszawskim i białostockim kabaretom. Dialogi oraz zapowiedzi na scenie precyzyjnie oddają charakter tej funkcji, a twórcy spektaklu przeprowadzili solidną pracę dokumentacyjną, opierając się na autentycznych tekstach i stylu Jarosego. Dzięki temu przedstawienie nie tylko przywołuje historyczną postać, ale także składa hołd roli kabaretu jako żywego narzędzia komentowania ówczesnej rzeczywistości społeczno-politycznej. W spektaklu pojawiają się zarówno bezpośrednie cytaty Jarosego, jak i bardziej subtelne odniesienia do jego wpływu na kształtowanie publicznej debaty.

Niemniej jednak, pojawia się pewien niedosyt – choć spektakl przypomina, że kabaret był formą żywego komentarza do polityki i życia społecznego, sam nie podejmuje tej roli w pełni. Przedstawienie, mimo solidnego osadzenia w historycznym kontekście, pozostaje bezpieczne i nie próbuje przenieść tej formy artystycznej w dzisiejszy kontekst. Choć dominującą rolę w spektaklu odgrywa warstwa muzyczna, twórcy subtelnie zaznaczają również szczegóły z życia prywatnego bohaterów, a także wplecioną w ich relacje intymną i osobistą narrację.

Katarzyna Wolak-Gąsowska dobrze odnajduje się w repertuarze Ordonówny. Jej śpiew jest stylizowany na przedwojenny sposób interpretacji – ekspresyjny, chwilami wręcz lekko przerysowany. Ten gest sceniczny doskonale współgra z estetyką Wierszalina, gdzie aktorstwo balansuje na granicy groteski.

Muzyka wykonywana na żywo pod kierownictwem Marka Kulikowskiego, stylizowana na lata 20. z lekkim jazzowym zabarwieniem, tworzy nastrojową atmosferę i doskonale wprowadza w klimat międzywojennego kabaretu. Nie jest ona jedynie tłem, lecz równorzędnym elementem scenicznej opowieści, a interakcje aktorów z członkami zespołu ożywiają dramaturgię.

Całość ma charakter nostalgicznej opowieści o świecie, który już nie istnieje. W jednej ze scen pada pytanie o tonację przyszłości, na które pianista odpowiada: „molowa”. Trudno o lepsze podsumowanie nastroju spektaklu – barwnego, eleganckiego, ale podszytego melancholią.

Twórcy kierują również ukłon w stronę białostockiej publiczności. W spektaklu podkreśla się związki Ordonówny z miastem, choć w rzeczywistości jej wizyty były elementem popularnych wówczas tras koncertowych. Przedstawienie woli jednak pamiętać o Białymstoku jako ważnym punkcie na artystycznej mapie międzywojennej Polski.

6/10

Tytuł oryginalny

W tonacji Wierszalina

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Justyna Białous

Data publikacji oryginału:

15.03.2026

Sprawdź także