„23 i pół godziny” Carey Crim w reż. Jarosława Tumidajskiego w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Pisze Ewa Bąk na blogu Okiem Widza.
Człowiek człowieka nie jest w stanie poznać do końca. Zaufanie, nawet do osób, które wszyscy doskonale znają, cenią i lubią ma delikatną i kruchą naturę, nie jest dane raz na zawsze. Łatwo je stracić. Już same wątpliwości wywołane bardziej lub mniej uzasadnionymi podejrzeniami mogą je zniszczyć. Te ostatecznie potwierdzone i osądzone stają się najboleśniejszym piętnem. Uruchamiają destrukcyjny proces dla relacji i więzi międzyludzkich, bo niszczą wiarę w prostoduszność człowieka, w pokładane w nim nadzieje, w to, że nie zawiedzie i pozostanie takim, jakim się przedstawiał dotychczas. Tak naprawdę nikt do końca nie wybacza popełnionych błędów, zawsze o nich pamięta i nawet gdy nieszczęśnik dostaje szansę na rehabilitację, dalsze kontakty nacechowane są szczególną ostrożnością. Raz rozbudzona wątpliwość nie umiera nigdy i pozostaje poważną skazą na tych, których dotyczy, nawet jeśli wynika z błędnych przesłanek. Odbyta kara przez obwinianego również nie gwarantuje, że zostanie całkowicie wymazana. Wątpliwość zamyka okres niewinności i beztroski w relacjach, otwiera piekło podejrzeń i kontroli. Niszczy spokój. Zatruwa życie. Czyni je nieznośnym. Bolesnym. Uruchamia w otoczeniu mechanizmy obronne, asekuracyjne, zapobiegawcze. Przewraca dotychczasowy świat obwinianego i jego najbliższych do góry nogami.
Temat ten poruszał film "Wątpliwość" z 2008 roku w reżyserii Johna Patricka Stanleya. Zajmuje się nim też spektakl "23 i pół godziny" w reżyserii Jarosława Tumidajskiego, zrealizowany w Teatrze Współczesnym w Warszawie na podstawie sztuki Carey Crim w tłumaczeniu Bogusławy Plisz-Góral. W nim szczęśliwe, bezpieczne, normalne życie rodziny zostaje poważnie zagrożone z powodu utarty zaufania spowodowanego oskarżeniem o niemoralne zachowanie charyzmatycznego, empatycznego nauczyciela, wniesionym przez uczennicę, co doprowadziło w konsekwencji do poszlakowego procesu sądowego, skazującego wyroku, pobytu w więzieniu. Po odbytej karze kłopoty całej rodziny się nie skończyły. Wręcz przeciwnie, pojawiły się trudności najpierw ze znalezieniem, potem utrzymaniem pracy. Nasilił się konflikt z z nastoletnim synem, który zmagał się z nękaniem przez rówieśników, spowodowanym historią ojca. Coraz bardziej napięte stawały się jego relacje z przeciążoną całą sytuacją żoną (praca, dom, syn, kredyt, zagrożenie straty domu) i starymi, oddanymi przyjaciółmi, którzy po skandalu stali się nieufni i zaczęli zachowywać dystans. Kryzys całkowicie zburzył spokój rodziny, skomplikował jej kontakty z otoczeniem. Wątpliwości co do niewinności nauczyciela nie zostają do końca rozwiane, nie gasną. A przecież wszyscy członkowie rodziny żyć muszą nadal. Jak mają naprawić to, co się rozpadło? Jak ratować to, co pozostaje dobre, ważne, prawdziwe? Sytuacja jest trudna - nieprzyjemna, uciążliwa, kryzysowa.
Ta sztuka sugestywnie przedstawiając przebieg zdarzeń, precyzyjnie argumentując postawę każdej osoby mocno angażuje, bo prawdziwie i szczerze pokazuje życie zwykłych ludzi, trudną sytuację, w której się znaleźli. Dlatego łatwo przychodzi widzom zrozumienie problematyki zaufania osobom, które się doskonale zna, szanuje, podziwia wobec oskarżeń dotyczących naruszenia etyki zawodowej (tu relacje małoletnich z nauczycielem). Pokazuje spektrum trudności z ostracyzmem otoczenia, problemy radzenia sobie z własnymi emocjami. Ale to co ważne i budujące, sugeruje że podstawowym zadaniem jest utrzymanie kontaktu, wzmacnianie więzi poprzez wspólne rozmowy, wzajemne wsłuchanie się w siebie - w to, co ma się do powiedzenia. Pozostaje pytanie, czy bohaterowie winni budować nowe życie na starym, czy kontynuować je samotnie bez wzajemnego wsparcia. Na co dzień zapomina się o tym, że w życiu nie ma nic pewnego, wszystko jest zmienne a rzeczy i ludzie nie są w istocie takimi, jakimi się przedstawiają, jakimi się je zna. Mimo żywionych do nich uczuć. Mimo dużej wiedzy i doświadczenia. Pamięć jest zawodna, wybiórcza, ale nie sposób jej ignorować. Wierzyć można każdemu, ale gdy zawiedzie, warto być ostrożnym, warto mądrze ufać. Wątpliwość jest jak trucizna, której kropla zatruwa relacje i może zniszczyć wszystko. Pewność przeszłą, teraźniejszą i przyszłą.
Spektakl jest pasjonujący i ważny za sprawą udanej reżyserii i opracowania muzycznego Jarosława Tumidajskiego. Funduje ogląd niejednoznacznej sytuacji życiowej z bezkompromisową konsekwencją w realistycznej scenografii Katarzyny Kornelii Kowalczyk i kostiumach Krystiana Szymczaka. Można odnieść wrażenie, że obserwuje się przebieg kryzysu rodziny z sąsiedztwa. Napięcie rośnie, kolejne problemy potęgują je i nie pozwalają widzom odetchnąć. Może dlatego, że wychodzą na jaw nowe okoliczności sprawy, dotąd nieznane fakty, a pojawiające się przeczucia, przebłyski pamięci, podszepty intuicji burzą spokój i harmonię, eskalują emocje. Aktorstwo Katarzyny Dąbrowskiej, Moniki Pikuły, Szymona Mysłakowskiego, Szymona Roszaka i Macieja Bisiorka - komunikatywne, naturalne -tworzy bliskie życiu sytuacje, doskonale odzwierciedla armagedon napięć poddających trudnej próbie ratowania tego, co rodzinę i przyjaciół łączy i wzmacnia. W ich postawach i działaniach jest wiele życzliwości, ciepła, dobrej woli. Bohaterowie odnoszą się do tych zdarzeń, sytuacji, uczuć i rytuałów, które pozwalają im nadal wspólnie, na ile jest to możliwe, normalnie żyć. Wydaje się, że to lepsze rozwiązanie niż całkowity rozpad relacji, bo bardziej dla wszystkich bezpieczny i wzajemnie wspierający. Sztuka dowodzi, że łatwiej walczyć o prawdę, o przetrwanie z rodziną, przyjaciółmi niż samotnie.